Jak oszczędzają … Słowacy?
10.10.2018 | Katarzyna Czupa
Źródło: aapsky/shutterstock.com
Słowacy odrabiają stracone lata z czasów komunizmu – ich oszczędności rosną, lecz wciąż daleko im do Europy Zachodniej. Podobnie jak w Polsce, większość środków trzymana jest na depozytach

Słowację i Polskę łączy wiele. Współdzielimy Tatry, a słowiańskie korzenie sprawiają, że pod względem kulturowym jest nam niezwykle blisko. Podobnie przebiegała również nasza historia – oba państwa znalazły się w strefie wpływów ZSRR, co odcisnęło spore piętno na  gospodarce, w tym na krajowych oszczędnościach.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Minione trzy dekady upłynęły na odrabianiu strat. Polacy i Słowacy idą tu łeb w łeb. Od 1990 r. w naszym kraju PKB per capita wzrosło prawie 8-krotnie, a na Słowacji blisko 7,5-krotnie. Rozwój gospodarczy umożliwia stopniowe gromadzenie nadwyżek finansowych, i tu nasi sąsiedzi radzą sobie naprawdę dobrze. W 2006 r. aktywa finansowe słowackich gospodarstw domowych stanowiły 50,5% PKB. Dekadę później było to o ponad +30 pkt. proc. więcej. W Polsce, w tym samym okresie, przyrost wyniósł +20 pkt. proc., do ok. 103%[1].

Choć postęp jest spory, zarówno Słowacja, jak i Polska, wciąż są zaliczane do krajów o niskim stopniu zamożności. Relacja aktywów finansowych do PKB w UE wynosi średnio ok. 230%, a w przypadku najbogatszych państw jest to ok. 300%. Na głowę przeciętnego Słowaka i Polaka przypada niespełna 10 tys. euro aktywów finansowych, to jeden z niższych poziomów w całej grupie krajów postsocjalistycznych.

Struktura aktywów również nie daje powodów do zadowolenia, i tutaj Słowacja wypada relatywnie gorzej niż Polska. Nasi sąsiedzi aż 60% środków trzymają bowiem w postaci depozytów bankowych. Średnia unijna jest blisko dwukrotnie niższa. Słowacy przebili tu nawet Polaków – w naszym kraju w bankach „leży” niespełna połowa aktywów finansowych. Przyczyny tego zjawiska wyjaśnia Robert Bohynik, dyrektor inwestycyjny i członek zarządu NN Investment Partners TFI, który jest obywatelem Słowacji mieszkającym w Polsce.

To częściowo efekt zakrojonego na szeroką skalę programu „Stavebne Sporenie”, prowadzonego przez instytucje o statusie banków. W skrócie polega to na tym, że państwo dorzuca się ludziom do oszczędności przeznaczonych na kupno, remont lub budowę mieszkania/domu. Jeżeli depozyt jest utrzymywany odpowiednio długo, może zostać wykorzystany również na inne cele – dodaje.

Drugim największym składnikiem oszczędności są produkty emerytalne i ubezpieczeniowe, jednak ich udział nie jest wysoki – wynosi ok. 20%. Robert Bohynik wyjaśnia, że na Słowacji jest bardzo liczne grono osób, które gromadzą środki w ramach produktów wchodzących w skład II filaru systemu emerytalnego, odpowiedniku polskich OFE.

Można powiedzieć, że przez dekadę od uruchomienia, fundusze emerytalne pomogły wielu Słowakom zgromadzić jakikolwiek kapitał – mówi.

Bardzo małą popularnością wśród Słowaków cieszą się natomiast inwestycje na rynku kapitałowym. Dotyczy to zarówno bezpośredniego lokowania kapitału, jak i tytułów uczestnictwa funduszy – odpowiadają one za niespełna 12% aktywów finansowych (dla porównania w Polsce jest to blisko 30%). Robert Bohynik zwraca uwagę, że Słowacy, inaczej niż Polacy, praktycznie nie mają rodzimego rynku kapitałowego.

Podam przykład – jako inwestor indywidualny, a więc posiadający mały pakiet akcji np. największego banku na Słowacji, na giełdzie w Bratysławie sprzedawałbym je prawdopodobnie parę dni. To sytuacja niewyobrażalna na GPW. W latach 90. państwowe spółki nie były prywatyzowane przez giełdę, tylko przez sprzedaż inwestorom strategicznym. W rezultacie Słowacy nie mają czegoś takiego jak „home bias” – nawet gdyby chcieli inwestować wyłącznie w kraju, nie bardzo mają w co – do wyboru jest zaledwie kilka spółek – podkreśla.

Dla porównania kapitalizacja polskiej giełdy wynosi ok. 280 mld euro, a słowackiej niespełna 5 mld euro.

Robert Bohynik podkreśla, że relatywnie niewielki wybór papierów krajowych oraz ich niska płynność sprawiają, że portfele inwestycyjne Słowaków są dobrze zdywersyfikowane pod kątem geograficznym.

Również ze względu na euro – lokując tylko w rodzimej walucie mamy szerokie spektrum inwestycyjne bez ponoszenia ryzyka walutowego – dodaje.

Słowacy jako formę oszczędności często traktują również nieruchomości. Jak mówi Robert Bohynik, podobnie jak Polacy, Rumuni i inni mieszkańcy byłego tzw. „bloku wschodniego”, lubią mieszkać na swoim.

Cechą wspólną polskiego i słowackiego krajobrazu są... ogródki działkowe. Dla części działkowiczów okazały się świetnymi inwestycjami – za komunizmu powstawały na obrzeżach miast terenach, które dziś są bardzo łakomymi kąskami dla deweloperów – wyjaśnia.

Katarzyna Czupa
Analizy Online



[1] Należy jednak pamiętać, że polska gospodarka jest ponad 5-krotnie większa.

TAGI:

NN Investment Partners TFIoszczędnościRobert Bohynikstruktura oszczędności

zobacz także

↑ na górę