Bessa małych spółek
13.09.2018 | Zespół Analiz Online
Obecną falę spadkową na rynku małych spółek z równie silną przeceną sprzed siedmiu lat łączy jeden element wspólny. Jest nim ograniczanie możliwości działania otwartych funduszy emerytalnych

O przyczynach słabości, szczególnie mocno widocznej w segmencie naszych małych i średnich spółek powiedziano już wiele, koncentrując się głównie na rosnących kosztach działalności oraz kłopotach z kompensowaniem skutków tego zjawiska poprzez podwyższanie cen wyrobów i usług. Jednak pogorszenie się wyników finansowych firm nie jest w większości przypadków na tyle poważne, by uzasadniało tak silne spadki notowań i wycen. Ostatnio coraz bardziej wyraźnie widać, że za przeceną stoi odpływ kapitału z rynku akcji, szczególnie najmniejszych spółek, będący zarówno pochodną sytuacji na rynku, jak i zdarzeń nadzwyczajnych, takich jak kłopoty kilku funduszy inwestycyjnych, potęgujące falę umorzeń.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Warto jednak zwrócić uwagę, że kondycja segmentu małych firm zaczęła się pogarszać już w kwietniu ubiegłego roku, a więc znacznie wcześniej niż w przypadku spółek dużych i średnich. W lutym 2017 r. pojawiły się bardzo wyraźne deklaracje dotyczące funduszy emerytalnych, zakładające przekazanie 25 proc. ich aktywów do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a pozostałe 75 proc. na indywidualne konta emerytalne uczestników OFE. Do tego doszła kwestia obniżenia wieku emerytalnego, potęgująca negatywne konsekwencje działania „suwaka”, czyli konieczności przekazywania przez OFE do ZUS środków klientów, którzy zbliżają się do momentu przejścia na emeryturę. Te czynniki z jednej strony wzbudzały niepokój inwestorów, z drugiej zaś zwiększały presję podaży akcji przez OFE, a konsekwencje najsilniej widoczne były w charakteryzującym się najniższą płynnością segmencie najmniejszych firm.

Obecna sytuacja przypomina tę z 2011 r., gdy podjęto decyzję o zmniejszeniu z 7,3 do 2,3 proc. wielkości środków przekazywanych do OFE, a działalność funduszy emerytalnych znalazła się pod presją krytyki. Wówczas od maja do grudnia sWIG80 zniżkował o prawie 37 proc. Co ciekawe, w tamtym czasie, podobnie jak obecnie, polska gospodarka przeżywała boom, a PKB rósł w tempie 4,8-5,3 proc., czyli niemal identycznym jak w kilku poprzednich kwartałach w latach 2017-2018, więc trudno mówić, że bessa na rynku akcji miała fundamentalne uzasadnienie. Od kwietnia ubiegłego roku indeks małych firm traci już około 30 proc., cofając się do poziomu najniższego od czterech lat. Od początku roku przecenie oparły się akcje jedynie kilkunastu spółek, wchodzących w skład sWIG80, a w wielu przypadkach związek notowań z wynikami firm można uznać za dość luźny, choć rzeczywiście kilka poprzednich kwartałów to okres nienajlepszej ich kondycji.

W normalnych warunkach zachętą do kupowania akcji byłyby niskie wskaźniki wyceny akcji. Wskaźnik ceny do wartości księgowej dla spółek wchodzących w skład sWIG80 zbliża się do jedności i jest najniższy od czterech lat. Podobnie jest w przypadku wskaźnika ceny do zysku na akcję, który znajduje się na poziomie najniższym od 2012 r. Jednak stała podaż walorów ze strony OFE oraz trwająca od kilkunastu miesięcy awersja posiadaczy oszczędności do inwestycji charakteryzujących się wyższym poziomem ryzyka, powodują że kapitał z rynku małych spółek odpływa, co jest czynnikiem blokującym możliwość poprawy sytuacji.

Roman Przasnyski

TAGI:

rynek akcjisWIG80

Popularne


zobacz także

↑ na górę