Investors TFI: wojny handlowe psują nastroje, ale hossa jeszcze potrwa
09.07.2018 | Anna Zalewska
W USA hossa potrwa jeszcze kilka miesięcy, w Polsce przeprowadzenie próby ataku na styczniowe szczyty należy traktować w kategoriach rynkowego cudu, uważa Jarosław Niedzielewski z Investors TFI

Tąpnięcia indeksów z lutego i marca, słabość rynków wschodzących oraz powrót zmienności na giełdach wyraźnie zmniejszyły apetyt inwestorów na ryzyko – uważa Jarosław Niedzielewski dyrektor departamentu inwestycji Investors TFI. Jego zdaniem kluczowym czynnikiem wzmagającym niepewność są wywołane przez Donalda Trumpa wojny handlowe, których wpływ na przedsiębiorstwa staje się coraz bardziej realny i bolesny. – Choć nie zakładam wybuchu prawdziwego konfliktu handlowego na pełną skalę, to jednak faktyczne nałożenie taryf odwetowych przez Europę, Chiny i USA (na siebie nawzajem), jak i niecodzienna historia bliskiej bankructwa chińskiej spółki ZTE bazującej na amerykańskich podzespołach, sprawiają, że zagrożenie utratą kontroli nad procesem twardych negocjacji handlowych staje się coraz bardziej realne – uważa. – Być może dopiero głębszy spadek indeksów giełdowych w reakcji na handlowe zmagania polityków wymusi szybkie ogłoszenie rozejmu - dodaje.
 
Zdaniem zarządzającego najlepiej wyglądają prognozy dla rynku amerykańskiego. – Hossa w USA jeszcze się nie skończyła, a nawet jeśli mamy do czynienia z jej ostatnią fazą, to powinna ona przybrać postać dłuższego procesu formowania się szczytu, z kilkoma próbami ataku na styczniowy rekord S&P500 – uważa Niedzielewski. Hossie sprzyjają fundamenty; praktycznie wszystkie branże notują poprawę wyników i nie ma sygnałów sugerujących odwrócenie się tej tendencji w najbliższych dwóch kwartałach. Duży wpływ na poprawę wyników miał istotny wzrost przychodów, odzwierciedlający trwające ożywienie gospodarcze.
 
Z cienia Wall Street nie mogą za to wyjść europejskie giełdy. – W tym roku ożywienie gospodarki wyraźnie straciło na dynamice, zaczęły o sobie dać znać polityczne problemy – tłumaczy Niedzielewski. Jedynie indeks francuskiej giełdy dobrze sobie radzi, dzięki koncernowi naftowemu Total (zyskującym na rosnących cenach ropy) oraz liderowi dóbr luksusowych. – Rosnące zyski generowane przez europejskie przedsiębiorstwa i dobre nastroje konsumentów i firm nie pozwalają na mocniejsze spadki indeksów, stanowiąc mocny fundament pod potencjalne wzrosty. Mogą być one wspierane przez słabnące euro – dodaje.
 
Zdaniem Niedzielewskiego najsłabszym ogniwem globalnego rynku finansowego pozostają rynki wschodzące. Sytuację pogorszyła rosnąca presja na podwyżkę stóp procentowych oraz umacniający się dolar. Dodatkowo rynkom tym ciąży ewentualny wybuch wojen handlowych.
 
Specjalista nie spodziewa się także powrotu dobrej koniunktury na warszawskiej giełdzie, choć niespodzianki nie można wykluczyć. – Trudno sobie wyobrazić fundamentalną zmianę, czy to w zyskowności mniejszych firm (niepotrafiących wykorzystać 5-procentowej dynamiki PKB), czy to we wzroście atrakcyjności sektora bankowego. Jedyne na co możemy jeszcze liczyć, to przeprowadzenie próby ataku na styczniowe szczyty. Scenariusz ten należy niestety traktować bardziej w kategoriach rynkowego cudu, niż popartej twardymi argumentami prognozy – uważa Niedzielewski. Negatywnym czynnikiem, przynajmniej przez krótki czas, będzie także awans polskiego rynku do koszyka rynków rozwiniętych FTSE, a co za tym idzie dostosowywanie portfeli przez fundusze pasywne.
 
W pierwszym półroczu br. Investors TFI pozyskało do swoich funduszy +1,1 mld zł. – Struktura krajowego rynku pokazuje, że polscy inwestorzy zdecydowanie stronią od ryzyka, preferując przede wszystkim fundusze płynnościowe. My również korzystamy z tego trendu – powiedział prezes Zbigniew Wójtowicz. Na koniec czerwca wartość aktywów funduszy otwartych Investors TFI przekroczyła 7 mld zł.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

/az

zobacz także

13.07.2018
↑ na górę