Turcja przed wyborami, czyli poważne zmiany dopiero przed nami

20.06.2018 | RDM Wealth Management
Przez wiele ostatnich miesięcy turecki prezydent jasno dawał do zrozumienia, że nad Bosforem do przedterminowych wyborów nie dojdzie. Tymczasem sytuacja gospodarcza, przede wszystkim z powodu coraz słabszej waluty,  zaczęła się komplikować

I to prawdopodobnie z tego powodu zdecydowano o rozpisaniu przedterminowych wyborów, które odbędą się w najbliższą niedzielę – 24 czerwca.
 
Wybory, jak wybory. Dlaczego tym razem są tak ważne?
Nie każdy pamięta, ale w kwietniu minionego roku w Turcji odbyło się referendum. Wówczas rząd, do spółki z urzędującym prezydentem, zapytali obywateli czy Ci chcą, aby obowiązujący system sprawowania władzy – system parlamentarny – został zmieniony i zastąpiony systemem prezydenckim. I choć Erdogan miał spore poparcie to sondaże przed plebiscytem sugerowały dużą ostrożność – bardzo duża grupa osób niezdecydowanych sugerowała, że wynik może być nieprzewidywalny. Z drugiej strony był to także czas „robienia porządków” w sferze publicznej po nieudanym puczu, więc gdyby była taka potrzeba, wówczas głosy pewnie zostałyby poprawione. Summa summarum okazało się, że tak niedemokratyczne metody nie musiały zostać użyte i odtrąbiono sukces prezydenta – Turcy uznali, że chcą zmian w Konstytucji.
Nakreślenie tego krótkiego kontekstu historycznego jest bardzo istotne, dlatego, że efektem pozytywnie rozstrzygniętego głosowania, miały być wybory, pierwotnie zaplanowane na 2019 roku. Wybory, których skutkiem, oprócz wybrania władz, miało być usankcjonowanie zmian w konstytucji. I to właśnie po tych najbliższych wyborach Turcy obudzą się w nowej, a’la sułtańskiej rzeczywistości.
 
Władza skupi się w rękach niemalże jednej osoby
Warto przypomnieć sobie na czym w głównej mierze będą polegały zmiany w systemie sprawowania władzy w Turcji. Otóż to co najważniejsze – zniknie system parlamentarny, który zostanie zastąpiony prezydenckim. To oznacza, że szefem rządu i przywódcą państwa mianowany zostanie prezydent. Urząd premiera zostanie zlikwidowany, ale pojawią się wiceprezydenci. Prezydent będzie umocowany do stworzenia gabinetu ministrów (nie będzie musiał ubiegać się o akceptację ze strony parlamentu), proponowania kształtu budżetu, ogłaszania stanu wyjątkowego, czy mianowania połowy sędziów Sądu Najwyższego. Kadencja prezydenta będzie trwała 5 lat z możliwością jednej reelekcji (naturalnie poprzednie okresy sprawowania funkcji prezydenta nie będą uwzględniane). Również partie polityczne będą miały trudniej – aby dostać się do parlamentu będą musiały przekroczyć nowy, 10% próg wyborczy. To wszystko oznacza, że osoba, która wygra niedzielne wybory skupi w swoich rękach niemal całą władzę.
 
Erdogan pewny swego?
Przedwyborcze sondaże, bez względu na to kto je przygotowuje, dość jednoznacznie wskazują, że prezydent ma małe szanse na zwycięstwo w pierwszej turze. Choć są takie badania, które sugerują ponad 50% poparcia, to jednak należy się spodziewać, że druga tura również będzie miała miejsce. A w niej to Erdogan zwycięży, uzyskując na tę chwilę około 53-55% poparcia. Wiele więc wskazuje na to, że niespodzianki nie będzie. A parlament?

Ponieważ jego funkcja ulegnie diametralnej zmianie, głosowanie do parlamentu będzie miało niską rangę. Tym niemniej, dotychczas rządząca AKP może liczyć na ponad 40% głosów, a sympatyzująca z AKP – MHP, na około 7-8% poparcia. Przy czym, jak wspominałem wcześniej, tym razem wynik wyborów parlamentarnych ma już drugorzędne znaczenie.
 
Władza w rękach prezydenta – co dalej z tureckimi aktywami?
Załóżmy, że w zbliżających się wyborach prezydentem na następną 5-letnią kadencję zostanie Erdogan. I teraz pytanie, w jakim kierunku będzie zmierzała jego polityka? Jeżeli jego dotychczasowe działania, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku miesięcy były nakierowane przede wszystkim na zwycięstwo w wyborach, wówczas będzie można oczekiwać istotnej zmiany postawy. Być może wtedy okaże się, że bank centralny powinien być niezależny, turecka waluta jest słaba z uwagi na strukturę gospodarki, a wzrost gospodarczy w dużej mierze napędzony jest inflacją. Wówczas istnieje szansa na to, że Erdogan na nowo zacznie układać gospodarkę (jak zrobił to ponad dekadę temu). Wówczas tureckie aktywa mają szansę na naprawdę solidne wzrosty.

Jeżeli natomiast ostatnie miesiące odzwierciedlają zmianę jego postawy, wówczas trudno będzie szukać kszty nadziei dla Turcji, bowiem próby ręcznego sterowania gospodarką, czy odebranie niezależności bankowi centralnemu będzie oznaczało właściwie jedno – dalszą wyprzedaż aktywów, w tym przede wszystkim waluty. Wówczas istnieje też prawdopodobieństwo, że turecka gospodarka zostanie wrzucona do jednego worka z krajami takimi jak Argentyna, w grupie rynków wschodzących.  

Szymon Juszczyk, Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami, RDM Wealth Management

TAGI:

komentarze zarządzającychRDM Wealth ManagementSzymon JuszczykTurcja

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.


Pozostałe komentarze

16
wrz
Empty-hex
Irracjonalność na rynku
Rentowności w górę
11
wrz
Empty-hex
Banki centralne znajdują się pod presją
4
wrz
Empty-hex
​Hossa na rynku obligacji
Trzy powody, by zainteresować się spółkami wypłacającymi coraz wyższą dywidendę
3
wrz
Empty-hex
​BofA: czas na zakup akcji
16
sie
Empty-hex
Chińskie kontruderzenie
7
sie
Empty-hex
Podsumowanie lipca na rynkach
Empty-hex

zobacz także

↑ na górę