P.Borys o praktykach w ustalaniu benchmarków: to oszukiwanie klientów
11.06.2018 | Wojciech Kiermacz
Paweł Borys, prezes PFR, odniósł się do praktyk ustalania benchmarków funduszy w Polsce i tego, jak będzie wyglądać ta kwestia w funduszach cyklu życia w ramach PPK

Przy okazji konferencji zorganizowanej przez Polską Izbę Ubezpieczeń i PAP, poświęconej Pracowniczym Planom Kapitałowym, na forum zadaliśmy Pawłowi Borysowi, prezesowi Polskiego Funduszu Rozwoju, odpowiedzialnemu za kształt reformy, kilka pytań dotyczących opłat i polityki inwestycyjnej w funduszach cyklu życia. To właśnie w takie produkty będą inwestowane środki uczestników PPK.
 
Analizy Online (AOL): Rozmawiając z TFI, słyszymy, że, przynajmniej na początku, większość z nich nie chce bezpośrednio inwestować w akcje, obligacje i inne instrumenty. Będą to robić za pomocą tzw. FoF-ów, czyli funduszy funduszy. Czy w ostatecznym projekcie ustawy będzie zapis, który zabezpieczy przed taką sytuacją, w której na papierze fundusz cyklu życia będzie pobierał 0,5% stałej opłaty za zarządzanie, ale realnie będzie to więcej, bo koszty będą ukryte na poziomie wyceny jednostki funduszu źródłowego?
 
Paweł Borys (PB): Niezależnie czy firma będzie to robić w ramach funduszu funduszy, czy bezpośrednio, to dla uczestników programu jest wtórne, bo to sprawy techniczne. Ale faktycznie kluczowe jest to, czy mechanizm FoF-a nie będzie służył temu, by efektywnie pobierać wyższe opłaty. W ustawie jest zapis, że w takim przypadku, w ramach powiązanych funduszy nie można pobierać opłaty drugi raz. Łączna suma kosztów nie może przekraczać limitu 0,5%.
 
AOL: Czyli opłata za zarządzanie w funduszach źródłowych w ramach PPK będzie wynosić 0,0%?
 
PB: Zgadza się.
 
AOL: Oprócz opłat stałych, będzie również możliwe pobieranie success fee na poziomie 0,1%. W jaki sposób będzie definiowany sukces funduszy cyklu życia? Innymi słowy, jak będą ustalane benchmarki?
 
PB: Powstał specjalny zespół we współpracy z Izbą Zarządzających Funduszami i Aktywmi i branżą, któremu przewodzi Piotr Nowak [Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów, red.]. Ta kwestia jest dyskutowana. Chciałem zwrócić uwagę, że na świecie odchodzi się od klasycznego zarządzania inwestycjami, w którym ustalało się jakiś benchmark oparty o rynek akcji czy obligacji, do którego zarządzający się odnosili. Większość w takim wypadku inwestowała indeksowo. Jeśli rynek spadał, to niektórzy się chwalili, że mieli dobre wyniki, bo pobili benchmark, ale klient tracił, bo stopa zwrotu była ujemna.
 
Jesteśmy w środowisku niskich stóp procentowych. Na razie wydaje się, że przez jakiś czas jeszcze tak będzie. Wszyscy bardziej koncentrują się na absolutnej stopie zwrotu, to znaczy, ile faktycznie zarobię. Z perspektywy uczestników PPK, to jest najważniejsze. W ustawie są przewidziane dwa mechanizmy. Po pierwsze high water mark. Sprowadza się on do tego, że pobierane jest wynagrodzenie od wyników tylko w sytuacji, kiedy od samego początku działania funduszu, klient zarabia. Brany jest wynik nie w danym kwartale czy roku, tylko ciągniony od początku funkcjonowania funduszu. To jest ważne, bo mamy w przypadku wielu funduszy inwestycyjnych złą praktykę, że ustawia się za wzorzec indeks, czasami cenowy, czyli bez dywidend, np. WIG20, i w danym kwartale, jeżeli ktoś go pobił, pobiera się opłatę za sukces. A że indeks, od którego odejmuje się dywidendy bardzo łatwo jest pobić, to klient płaci de facto od wyników, które nie są efektem realnego zarządzania. To trzeba eliminować z rynku, bo to jest wprost oszukiwanie klientów.
 
Druga przewidziana zasada ustalania wzorca, to kwestia punktu odniesienia. W ustawie zaproponowano, że to będzie określone w drodze rozporządzenia, ale raczej myślenie jest takie, żeby to nie był indeks, tylko absolutna wartość, np. rentowność długoterminowych obligacji, poziom inflacji, poziom PKB, albo wskaźnik rewaloryzacji emerytur w pierwszym filarze. W takim wypadku wynagrodzenie dodatkowe dla firmy zarządzającej będzie się należało wtedy, kiedy klient faktycznie uzyska dodatkową wartość. Ta kwestia ostatecznie będzie spoczywać w rękach Ministerstwa Finansów. 
 
AOL: Czy ograniczenie do maksymalnie 30% aktywów funduszu cyklu życia na inwestycje zagraniczne zapisane w projekcie ustawy zapewni uczestnikom najbardziej efektywne zarządzanie ich środkami? 
 
PB: Odpowiedź brzmi: nie wiem. Nie znam przyszłości i nie wiem czy to giełdy na świecie będą się lepiej rozwijały, czy gospodarka polska. Patrząc z perspektywy uczestników PPK ważna jest dobra dywersyfikacja i wydaje się, że te 30% to już rozsądny poziom. Pamiętajmy, że chodzi o aktywa denominowane w walutach zagranicznych. To nie oznacza, że cała reszta będzie inwestowana na polskim rynku akcji. To będą mogły być np. obligacje skarbowe i korporacyjne. Inwestycje zagraniczne wiążą się z ryzykiem kursów walutowych, więc postaramy się to zrównoważyć. Poza tym, wydaje się, że gospodarka polska, przynajmniej przez następną dekadę, ma szansę rozwijać się szybciej niż chociażby gospodarki Europy Zachodniej.
 
Dodatkowo, trzeba zwrócić uwagę, że dzisiejsze OFE nie wykorzystują tego 30-proc. limitu. Rynek funduszy inwestycyjny jest jednak cały czas skoncentrowany lokalnie, więc fundusze muszą nabrać kompetencji w inwestowaniu na rynkach zagranicznych. To również argument za tym, żeby robić to stopniowo.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Wojciech Kiermacz
Analizy
Online

TAGI:

emeryturaPaweł BorysPPKwywiad

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2018

↑ na górę