Portret polskiego inwestora – emocje zwyciężają
14.03.2018 | Katarzyna Czupa
Inwestorów przyciągają tylko solidne giełdowe wzrosty, a każdy większy spadek cen wywołuje nerwowość i odpływ kapitału

Pierwsze miesiące 2018 roku pokazały jak emocjonalni są polscy inwestorzy. W styczniu, gdy indeks WIG ustanowił nowe historyczne maksimum, fundusze akcji polskich uniwersalnych doświadczyły przewagi wpłat nad umorzeniami (+50 mln zł netto). Natomiast kiedy w lutym na rynku zawitała korekta, sytuacja zmieniła się o 180 stopni – z produktów tych wypłacono ponad -400 mln zł netto.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Nie jest to sytuacja jednorazowa, podobnych przypadków w historii było wiele. Nie chodzi tu jedynie o sytuację gdy na rynku pojawia się kryzys lub hossa, ani o wzrost zmienności po okresie względnego spokoju, tak jak miało to miejsce w ubiegłym miesiącu. Klienci polskich funduszy dość nerwowo reagują na każdy większy ruch na giełdzie. W ciągu minionych pięciu lat, gdy na polskim rynku akcji co do zasady panował optymizm, inwestorzy wielokrotnie zmieniali zdanie, co do tego czy warto lokować kapitał w rozwiązania skupiające się na tych papierach czy też nie.


Warto zwrócić uwagę, że nasza reakcja na giełdowe wzrosty i spadki nie jest jednakowa. Decyzję o zainwestowaniu środków, nawet przy sprzyjającej koniunkturze, podejmujemy z większym namysłem i opóźnieniem w stosunku do wzrostów. Najczęściej kapitał lokowany jest w okolicach szczytów okresowych „górek”, a nie u ich podstaw. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia m.in. w zeszłym roku. Mimo znaczącej poprawy sentymentu na GPW (WIG zyskał blisko +23,3%) detaliczne fundusze akcji polskich uniwersalne zakończyły rok na minusie (-100 mln zł netto). W ciągu całego 2017 r. rozwiązania te doświadczyły dodatniego bilans sprzedaży tylko czterokrotnie, z czego najwięcej środków wpłacono w styczniu i lutym, czyli u szczytu gwałtownego trendu wzrostowego Zupełnie inaczej wygląda sytuacja jeśli chodzi o spadki – tutaj wypłaty następują niemal natychmiast. W obawie przed stratami inwestorzy wycofują kapitał praktycznie od razu, gdy na giełdzie pojawią się zawirowania, nie czekając na ewentualne odbicie.

Od kierunku giełdowych ruchów zależy nie tylko czas naszej reakcji, ale również jej siła czyli wartość środków, które wpłacamy lub wycofujemy. W ciągu minionych pięciu lat, gdy indeksu WIG spadał wypłacaliśmy więcej niż lokowaliśmy, gdy jego wartość rosła. By przyciągnąć spore napływy potrzeba naprawdę silnych wzrostów. Dobrze pokazuje to przykład ubiegłorocznej hossy oraz wzrostów z drugiej połowy 2013 r. W obu przypadkach, saldo wpłat i wypłat wyniosło ok. +200 mln zł dopiero wtedy, gdy indeks w relatywnie krótkim okresie (2-3 miesiące) wzrósł o solidne kilkanaście procent. Natomiast wypłaty kapitału bywają naprawdę duże nawet, gdy giełda doświadczy kilkuprocentowych spadków.

(Sprawdź Spadki na giełdzie? Zachowaj spokój)

Powyższy portret polskiego inwestora nie daje powodów do zadowolenia. Z jednej strony wzbudzenie optymizmu wśród Polaków nie jest łatwe – aby ulokować środki muszą być pewni, że rynek na pewno rośnie, z drugiej - przy pierwszych zawirowaniach reagują nerwowo. Takie emocjonalne zachowanie niesie negatywne konsekwencje dla osiąganych wyników. Podejmując decyzje inwestycyjne powinniśmy pamiętać, że lokując środki w okolicach szczytów i rezygnując z inwestycji w momencie spadków, istotnie ograniczamy potencjał stóp zwrotu. Warto zatem pamiętać o prostej zasadzie „kupuj gdy jest tanio, a sprzedawaj gdy jest drogo”.

Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

fundusze akcji polskich uniwersalnewartość i struktura aktywówWIG

Popularne


zobacz także

↑ na górę