Opłaty w funduszach spadną
09.01.2018 | Wojciech Kiermacz
Źródło: stroblowski / shutterstock.com
Dyrektywa MiFIDII i dodatkowe wymogi stawiane przez Komisję Nadzoru Finansowego nie dadzą szans obecnemu porządkowi na polskim rynku funduszy

W Polsce mamy specyficzny model dystrybucji funduszy inwestycyjnych. Za pozyskanie klienta i jego obsługę nie płaci on sam, a TFI, którego fundusz jest sprzedawany przez dystrybutora. W skrócie - klient jest odbiorcą usługi doradztwa, ale wynagrodzenie nie pochodzi od klienta. Przynajmniej nie bezpośrednio. Nie jest to jednak specyfika tylko polskiego rynku. Poza Wielką Brytanią i Holandią, w większości krajów europejskich właśnie taki model dystrybucji się wykształcił. Z nim wiążą się poważne konsekwencje, które najpierw miała załatwić unijna dyrektywa MiFID, a gdy ona stała się nieskuteczna - MiFIDII. To właśnie ta regulacja spędza sen z powiek rynkowi funduszy inwestycyjnych. Filip Suchta, radca prawny z kancelarii Matczuk, Wieczorek i Wspólnicy, podczas konferencji zorganizowanej przez Qvalue, mówił o tym, jaki krajobraz rynku możemy ujrzeć, gdy opadnie kurz po wprowadzeniu dyrektywy.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Zdaniem Filipa Suchty, MiFIDII to de facto przyznanie się do błędu przy formułowaniu i implementowaniu pierwszej wersji dyrektywy. Główne założenia "dwójki" są bowiem podobne do "jedynki" - wzrost transparentności firm inwestycyjnych, wzrost ochrony klienta... Diabeł tkwi w szczegółach, a te w drugiej wersji mają być znacznie bardziej rozbudowane.

Regulacje MiFIDII wprowadzają szczegółowe narzędzia czy to w zakresie tzw. zachęt czy obowiązków towarzystw funduszy inwestycyjnych i dystrybutorów. Co więcej, Komisja Nadzoru Finansowego dostrzegła, że wciąż nie ma wystarczających narzędzi, które umożliwiłyby jej weryfikację, czy te zachęty wypłacane przez TFI na rzecz dystrybutorów faktycznie poprawiają jakość usług świadczonych klientom. Zaproponowała więc wprowadzenie dodatkowych rozwiązań - mówi Filip Suchta.

Jednym z tych "rozwiązań" jest m.in. odgórne ograniczenie opłat za zarządzanie w funduszach inwestycyjnych. Komisja wskazała, że stawki w Polsce są znacząco wyższe niż te obowiązujące w innych państwach UE. Przynajmniej dwukrotnie.

Czytaj również: Nasze drogie fundusze

Komisja zauważyła również, że znaczna część wynagrodzenia TFI z tytułu zarządzania funduszami przekazywana jest do dystrybutora. Nie jest tajemnicą, że jest to nawet do trzech czwartych przychodów z tego tytułu. Zdaniem KNF w polskich warunkach nie wystarczy wyłącznie rzetelne przedstawienie klientowi wysokości kosztów, jakie ponosi inwestując w fundusz. Potrzeba dodatkowo ograniczyć możliwości pobierania i dzielenia się tymi opłatami. 

W ostatecznym projekcie nowelizacji ustawy, który trafi niedługo do sejmu sprecyzowano maksymalne stawki opłat za zarządzanie funduszami otwartymi (FIO i SFIO). I tak od początku 2019 roku będzie ona mogła wynosić maks. 4,5% średniej wartości aktywów netto. Co roku będzie stopniowo spadać, tak aby od 2022 wynosiła maksymalnie 3,0%. To znacznie mniej niż wynosi obecnie np. średnia opłata za zarządzanie funduszami akcji. W ostatecznej wersji nowelizacji nie ma mowy o regulowaniu maksymalnych stawkach opłat zmiennych (success fee) i dystrybucyjnych.

Jak wskazuje Filip Suchta, to nie jedyna zmiana związana z opłatami za zarządzanie. W nowelizacji ustawy wprowadzono wymogi dotyczące uzależnienia wynagrodzenia za zarządzanie funduszem od rodzaju polityki inwestycyjnej oraz ryzyka inwestycyjnego.

W mojej ocenie będzie to oznaczało, że nowe fundusze będą musiały uzasadnić przed regulatorem określony poziom wynagrodzenia za zarządzanie. W tym wypadku nie mówimy tylko o wynagrodzeniu stałym, ale również tym uzależnionym od wyników, tzw. success fee (...) Kto miał do czynienia z Departamentem Funduszy Inwestycyjnych KNF ten wie, że to nie będzie zadanie łatwe  - mówi Filip Suchta.

To może być jednak dopiero początek. Jak zauważa radca prawny, w przepisach przejściowych ustawy wprowadzono obowiązek wystąpienia do Komisji z wnioskiem o zezwolenie na zmianę statutu wymaganą w celu dostosowania go do wymogu uzależnienia opłaty za zarządzanie od polityki inwestycyjnej i ryzyka. TFI mają na to trzy miesiące od dnia wejścia w życie ustawy.

To oznacza, że ustawodawca zakłada, że żaden fundusz otwarty nie ma wynagrodzenia uzależnionego od rodzaju polityki inwestycyjnej i ryzyka inwestycyjnego. Wszystkie fundusze otwarte dotychczas istniejące będą musiały się poddać takiej weryfikacji przez KNF. Moim zdaniem spowoduje to paraliż na rynku - mówi Filip Suchta.
 
Kolejną kontrowersyjną wytyczną, zdaniem radcy prawnego, jest obowiązek ustalania wysokości wynagrodzenia za zarządzanie funduszem otwartym - stałego i zmiennego - tak aby zapewniona była ochrona interesów uczestników oraz konkurencyjność funduszy inwestycyjnych.
 
Zajmuję się prawem funduszy inwestycyjnych od ponad 10 lat i nie mam pojęcia, jak regulator będzie to egzekwował. Tu całe szczęście istniejące już fundusze nie będą musiały się dostosowywać. Tak czy inaczej z biznesowego punktu widzenia, jak TFI, które będzie startować z nowym FIO i SFIO ma dbać o to, żeby rynek funduszy był konkurencyjny. Przecież to się dzieje globalnie - zauważa Filip Suchta.
 
Przepisy unijnej dyrektywy MiFID II miały zostać zaimplementowane do polskiego prawa 3 stycznia - pół roku po terminie. Tak się jednak nie stało. Przepisy dyrektywy zaczną jednak obowiązywać uczestników tego rynku równolegle do tych krajowych. Tuż przed Nowym Rokiem KNF ogłosiło stanowisko, w którym mówi, jak się odnaleźć w tej skomplikowanej rzeczywistości

Czytaj: MiFID II nie wejdzie na czas. KNF radzi co zrobić

Filip Suchta wskazuje, że ustawa dotycząca MiFIDII została już skierowana do parlamentu, a ten udowodnił, że jeśli chce, to potrafi funkcjonować bardzo sprawnie. - Myślę, że MiFIDII uda się implementować w okolicy końca tego kwartału. Od tego czasu uczestnicy rynku będą mieli około 6 miesięcy, żeby poradzić sobie z nową rzeczywistością - mówi radca prawny. 

Wojciech Kiermacz
Analizy Online
 

TAGI:

MiFID IIOpłata za zarządzanie

Popularne


zobacz także

↑ na górę