Fed podnosi stopy, rynki dalej rosną
07.12.2017 | Zespół Analiz Online
Za kilka dni Fed najprawdopodobniej podniesie stopy procentowe. Będzie to już piąty tego typu ruch w ciągu ostatnich dwóch lat. Wbrew obawom, działania te nie doprowadziły do perturbacji na rynkach finansowych

Obecny cykl zaostrzania polityki pieniężnej, choć często mówi się raczej o jej normalizacji, amerykańska rezerwa federalna rozpoczęła w grudniu 2015 r., a więc równo dwa lata temu. Zwykle tego typu działania są źródłem obaw dotyczących reakcji rynków finansowych, a także konsekwencji dla gospodarki. Choć popularna niegdyś zasada, mówiąca że po trzech podwyżkach stóp procentowych giełdy czeka bessa, już dawno przestała być aktualna, to jednak tym razem obawy były o tyle uzasadnione, że zacieśnianie monetarne zaczęło się po bardzo długim okresie prowadzenia niestandardowej polityki pieniężnej, a podwyżki stóp były kolejnym krokiem wycofywania się z tych działań (wcześniej Fed zakończył serię operacji ilościowego luzowania, zwanego dodrukiem pieniądza).

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.


Spojrzenie na to, co w ciągu ostatnich dwóch lat działo się na rynkach wskazuje, że niepokój był nieuzasadniony, co jednak nie oznacza, że kontynuacja działań Fed nie spowoduje w przyszłości żadnych reakcji. W przypadku niektórych aktywów można nawet mieć pewność, że się pojawią, a niewiadomą jest tylko ich skala i ewentualne konsekwencje. Na działania polityki pieniężnej najbardziej wrażliwy jest zazwyczaj rynek długu i walutowy. Charakterystyczne jest to, że w obu przypadkach ostateczny bilans dwuletnich zmian wychodzi niemal na zero, ale ich przebieg bywał zaskakujący.

Rentowność amerykańskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych sięga obecnie nieco ponad 2,3%, podczas gdy na kilka dni przed posiedzeniem Fed z grudnia 2015 r. wahała się między 2,14 a 2,35%. Można więc powiedzieć, że różnice są minimalne, mimo że wówczas główna stopa wynosiła 0-0,25%, a teraz sięga 1-1,25%. Co więcej, w czasie między pierwszą a drugą podwyżką stóp, która miała miejsce w grudniu 2016 r., rentowność dziesięciolatek nieoczekiwanie spadła w okolice 1,3%, czyli do poziomu najniższego w historii. To dowód na to, że niestandardowe działania władz monetarnych mogą powodować równie niestandardowe reakcje, a także na to, że oprócz polityki pieniężnej rynek długu podlega również innym czynnikom (w tym przypadku chodziło o ochronę kapitału przed ryzykiem). Nie ulega jednak wątpliwości, że kontynuacja cyklu podwyżek stóp będzie powodowała spadek cen obligacji, czyli wzrost ich rentowności, tym bardziej że jednocześnie Fed będzie stopniowo ograniczał reinwestowanie środków z odsetek oraz z wykupu posiadanych przez siebie obligacji. W trakcie poprzedniego cyklu podwyżek stóp z lat 2004-2006 rentowność obligacji, mimo spadkowych korekt, szła w górę, rosnąc z 3,6 do 5,3%.

Według odmiennego scenariusza przebiegały wydarzenia na rynku walutowym. Zgodnie z utartym schematem, amerykańska waluta umacniała się w okresie między pierwszą, a drugą podwyżką stóp procentowych, kontynuując rozpoczętą wcześniej tendencję. Indeks dolara wzrósł w tym czasie z 66 do 76 punktów, czyli o 15%, osiągając w styczniu poziom najwyższy od 2002 r. Od tego czasu poszedł jednak w dół i na kilka dni przed piątą podwyżką znajduje się w okolicy 69 punktów, a więc zaledwie 4,5 proc. powyżej poziomu z początku cyklu zaostrzania polityki przez Fed. Tu jednak także miały wpływ czynniki inne niż działania Fed, głównie euforia związana z wyborczymi obietnicami Donalda Trumpa i późniejsze zwątpienie w ich realizację oraz oczekiwanie na zwrot w polityce pieniężnej EBC, powodujące umocnienie się euro. Pozycja dolar w najbliższej przyszłości nadal będzie zależeć od układu tych czynników.

Obecnemu cyklowi podwyżek stóp towarzyszy kolejna dynamiczna fala hossy zarówno na emerging markets, jak i na giełdach rozwiniętych. To sytuacja analogiczna do tej z lat 2004-2006, a wyjaśnieniem tego zjawiska jest poprawa w globalnej gospodarce, skłaniająca do kupowania akcji. W pierwszej fazie zaostrzania polityki pieniężnej warunki monetarne nie studzą jeszcze koniunktury. Historyczne doświadczenia nakazują ostrożność, ale można liczyć na to, że banki centralne wyciągnęły naukę z przeszłości i nie dopuszczą do nadmiernego wyhamowania wzrostu i perturbacji na rynkach finansowych. W związku z tym należy przypuszczać, że rynek akcji czeka raczej korekta niż krach.

Roman Przasnyski

TAGI:

FEDstopy procentowe

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę