Marcin Adamczyk: Otoczenie makroekonomiczne sprzyja rynkom wschodzącym
06.11.2017 | Zespół Analiz Online
Wychodzenie z luźnej polityki pieniężnej przez banki centralne będzie stopniowe, nie powinno to zakłócić światowej koniunktury, uważa Marcin Adamczyk, prezes TFI PZU

Światowe rynki kapitałowe mają za sobą dobrą dekadę, w czasie której większość z nich odrobiła z nawiązką straty po kryzysie ekonomicznym z lat 2007-2008, wskazuje Marcin Adamczyk, prezes TFI PZU.
 
Rynki wschodzące nie są na historycznych szczytach w odróżnieniu od rynków rozwiniętych, ale uważamy, że obecne środowisko jest dla nich sprzyjające. Polska cały czas wygląda bardzo atrakcyjnie – mówił.
 
Jednocześnie, według Adamczyka, trudno zakładać koniec wzrostów na rynkach rozwiniętych, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Dopóki amerykańska gospodarka rośnie, a tamtejsze firmy mogą liczyć na poprawę wyników choćby dzięki zapowiadanym przez prezydenta Trumpa obniżkom podatków, hossa, mimo ciągle nowych historycznych szczytów, nie musi się jeszcze zakończyć.
 
Większość inwestorów zgadza się, że S&P wzrósł najbardziej, ale są też opinie, że patrząc na to, gdzie są stopy procentowe oraz wyniki spółek, jest tam jeszcze miejsce na dalsze wzrosty. Techniczna strona rynku pewnie się jednak pogorszyła w ciągu ostatnich sześciu miesięcy – dodał.
 
W połowie października Międzynarodowy Fundusz Walutowy podwyższył prognozę wzrostu PKB na świecie do 3,6% w 2017 roku, a w przyszłym roku do 3,7%, wskazując na dobre perspektywy gospodarki amerykańskiej, europejskiej, a także azjatyckiej, w tym Chin i Japonii.
 
Co ważne wzrost jest zsynchronizowany, po raz pierwszy od dekady rosną wszystkie jego komponenty. Poprawia się produkcja przemysłowa, handel, wszystkie wskaźniki wyprzedzające. Rosną USA, rośnie Europa i rynki wschodzące, zarówno duże, jak i małe kraje. W Europie z 19 krajów 18 rośnie powyżej swojego potencjału, więc ten wzrost jest szeroko rozłożony – podkreślał.
 
Pomimo przyspieszenia wzrostu gospodarczego i postępującej poprawy na rynku pracy inflacja jest wyraźnie niższa niż w poprzednich, porównywalnych okresach. W połowie 2017 roku ponownie znalazła się blisko minimów odnotowanych w obecnym cyklu.
 
Zagadką jest, dlaczego ten wzrost utrzymuje inflację na bardzo niskich poziomach. Wszyscy się głowią, czy inflacja jest źle mierzona, ale są i tacy, którzy uważają, że jesteśmy w przededniu jakiegoś wyskoku inflacji. Nie bardzo mają argumenty, bo mówią to od dawna i nic się nie dzieje. Wydaje się, że ultraluźna polityka banków centralnych spowodowała, że oddaliliśmy ryzyko spirali deflacyjnej, natomiast ona na chwilę obecną nie generuje inflacji – komentował.
 
Marcin Adamczyk uważa, że należy uważnie przyglądać się, w jakim kontekście fundamentalnym następuje normalizacja monetarna wprowadzana obecnie przez Fed czy Europejski Bank Centralny, w którym punkcie cyklicznego wzrostu znajduje się światowa gospodarka oraz w jaki sposób otoczenie inflacyjne wpłynie na tempo tej normalizacji.
 
Obecnie banki centralne największych krajów wykorzystują okres dobrej koniunktury i starają się zmniejszyć skalę niestandardowych działań oraz odbudować arsenał instrumentów na wypadek osłabienia wzrostu, które musi kiedyś nadejść – wskazuje.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

W korzystnym otoczeniu makroekonomicznym banki centralne mogą zacieśniać politykę monetarną w sposób ostrożny i rozłożony w czasie, a co za tym idzie nie wprowadzając na rynki finansowe nadmiernej niepewności.
 
Mamy dobry wzrost gospodarczy, szeroko rozłożony, a brak inflacji przynajmniej na razie w większości krajów powoduje, że wycofywanie się z ultra akomodacyjnej polityki pieniężnej banków centralnych będzie bardzo powolne. Konsensus jest obecnie taki, że wychodzenie z luźnej polityki pieniężnej banków centralnych będzie bardzo stopniowe, co nie będzie powodowało większych zakłóceń na rynku. Wybór Jeroma Powella jako przyszłego szefa Fed zapewnia kontynuację polityki Janet Yellen i bardzo dobrze wpisuje się w oczekiwania rynku – wskazywał.
 
 Zdaniem prezesa TFI PZU, szeroki wzrost gospodarczy, który obejmuje nie tylko rynki rozwinięte, ale i wschodzące, jest pozytywny dla ryzykownych aktywów.
 
To stwarza sytuację, że cały czas aktywa ryzykowne powinny działać dobrze. Skoro globalnie akcje wyglądają przyzwoicie, to trzeba spojrzeć na wyceny, i na to, które segmenty są najciekawsze. Tutaj mamy ewidentną przewagę rynków wschodzących. Jesteśmy w takiej fazie rynku, gdy inwestorzy szukają rynków relatywnie opóźnionych pod względem stóp zwrotu, a emerging markets wpisują się w takie podejście idealnie – mówił
 
Ocenił, że nadal istnieje potencjał dla dalszej aprecjacji kursów walutowych w części krajów, a inwestycje w obligacje emerging markets denominowane w lokalnej walucie powinny dawać najlepsze rezultaty.

Za: PAP Biznes
 

TAGI:

EBCFEDfundusze akcji globalnych rynków wschodzącychJerome PowellMarcin AdamczykTFI PZU

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę