Na rynku są już dobre produkty emerytalne. Nie trzeba czekać na reformę
10.10.2017 | Wojciech Kiermacz, Katarzyna Czupa
Zaprojektowanie efektywnego systemu emerytalnego nie jest zadaniem łatwym. Zdaniem Małgorzaty Rusewicz, w palecie polskich instytucji warto zwrócić uwagę na IKE i IKZE

Przyznanie Nagrody Nobla Richardowi Thalerowi, specjalizującemu się w ekonomii behawioralnej, wpisuje się w toczącą się dyskusję na temat problemu systemu emerytalnego, mówił Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS, podczas Forum Inwestycyjnego 2017 organizowanego przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet”.
 
Ludzie generalnie nie są sobie w stanie wyobrazić pracy pieniądza w czasie. W efekcie w naszych zachowaniu przeważa konsumpcja kosztem oszczędności. W dyskusji na temat oszczędności emerytalnych duże znaczenie ma kwestia upodmiotowienia – ludzie muszą zrozumieć, że to są ich pieniądze. Te wirtualne rachunki w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych czy Otwartych Funduszach Emerytalnych to będą ich realne środki dostępne na emeryturze – twierdzi ekonomista.
 
Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, zwraca uwagę, że na rynku mamy dostępnych wiele produktów ułatwiających gromadzenie oszczędności emerytalnych.
 
­– Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) i Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) to produkty bardzo dobre, z których warto korzystać, bo uprawniają do ulg emerytalnych. Ludzie tego nie rozumieją, bo nikt im tego nie tłumaczy. Swego czasu ogromną popularnością cieszyła się ulga remontowa – nawet ci nie dysponujący odpowiednimi środkami, masowo decydowali się na realizację remontów po to by móc obniżyć kwotę należnego podatku. IKZE dają taką swego rodzaju ulgę remontową – tzn. co roku od podatku możemy odpisać to, co wpłacimy na konto. Problem polega na tym, że konta te nie są tak szeroko promowane jak ulga na remont mieszkania. Wiele osób nie ma świadomości, że może z tego skorzystać – wyjaśnia.  
 
Zdaniem Małgorzaty Rusewicz Polacy często uważają, że inwestycja w produkty emerytalne wymaga dużych nakładów finansowych.
 
A to przecież nie jest prawdą. Jeśli chcemy rozpocząć oszczędzanie w wieku 30 lat wystarczy nawet odkładanie kwot w wysokości 50 złotych miesięcznie. To może znacząco podnieść poziom naszych oszczędności na starość – na przestrzeni 30 lat stopa zastąpienia może wzrosnąć o +11-14 pkt. proc. i więcej – wskazuje.
 
W ocenie Igi Magdy, wiceprezes Instytutu Badań Strukturalnych, w budowie systemu emerytalnego kluczową rolę odgrywa również zaufanie do pracodawcy.
 
Gdy pracodawca jest włączony w cały proces gromadzenia środków na emeryturę pracownik też zyskuje większe zaufanie do programu, który jest tworzony w ramach firmy – tłumaczy.  
 
Wiceprezes IBS zwraca również uwagę na znaczenie czynników kulturowych. Odnosząc się do badań w zakresie ubezpieczeń zdrowotnych wskazuje na pewne analogie do oszczędności emerytalnych.
 
W krajach takich jak Włochy, Grecja i Hiszpania, gospodarstwa domowe są mniej skłonne do wykupowania ubezpieczeń zdrowotnych, choć byłoby to dla nich korzystne. Większe znaczenie przypisują gotówce, która w razie potrzeby jest pożytkowana na wizytę u specjalisty. My z perspektywy polskiej w kwestiach emerytalnych też mamy swoje typowe skłonności – preferujemy inwestowanie w rodzinę. Najczęściej rozumiane jest ono jako gromadzenie majątku, który zostanie następnie zostawiony dzieciom. W wielu przypadkach są to nieruchomości. Ten element istotnie różni nas od USA i krajów Europy Zachodniej – wyjaśnia.
 
Jak dodaje, podejście zgodnie z którym uda nam się przekonać większość Polaków do oszczędzania z wykorzystaniem systemu kapitałowego jest wyzwaniem długoterminowym.
 
W Polsce mnóstwo osób pracuje w szarej strefie, nie ma stałego zatrudnienia czy też pracuje za granicą. Ich, rozwiązania takie jak pracownicze plany emerytalne, po prostu nie obejmą. Ciężar powinien spoczywać więc na odpowiedniej polityce pracy – dodaje.
 
O tym jak zaszczepić w Polakach potrzebę długoterminowego podejścia do budowania kapitału mówił Grzegorz Chłopek, prezes zarządu Nationale-Nederlanden PTE. Jego zdaniem duża w tym rola rodziców.
 
- Swoim dzieciom daje kieszonkowe od najmłodszych lat. Tłumaczę im, że jeśli chcą wydać je na słodycze, to ich sprawa, ale jeśli chcą mieć coś konkretnego, np. nowy zestaw klocków, to muszą sfinansować je ze swoich oszczędności – mówi Grzegorz Chłopek.
 
Prezes zgadza się z Małgorzatą Rusewicz co do IKE i IKZE. Jego zdaniem to bardzo dobre rozwiązania. To, co by zmienił, to możliwość ich założenia również dzieciom przed 16. rokiem życia. Jak tłumaczy, z perspektywy procentu składanego, kapitał zgromadzony przez pierwsze dziesięć, piętnaście lat ma największe znaczenie w całkowitej kwocie, jaką będziemy mieć na stare lata.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

/kc /wk 

TAGI:

dodatkowa emeryturaIII filar

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę