Jaki sygnał poprzedzał krachy i bessę w USA?
07.08.2017 | Zespół Analiz Online

Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zarówno wielka bessa 2008 roku, jak i krachy/załamania z lat 2011 i 2015 na Wall Street były poprzedzone półroczną konsolidacją notowań. Jak to wygląda obecnie? Sprawdza Tomasz Hońdo z Quercus TFI

Amerykański indeks od 2009 roku jest w stałym trendzie wzrostowym. Już nie raz ogłaszano koniec hossy, po czym notowania wracały do zwyżki i bicia rekordów. Obecnie według niektórych wskaźników "zahaczają” o strefę charakterystyczną dla bańki spekulacyjnej, uważa Tomasz Hońdo, starszy analityk w Quercus TFI. W tym kontekście może niepokoić także postępująca „normalizacja” polityki monetarnej przez Rezerwę Federalną. Z drugiej strony mimo tych wszystkich obaw rosną zyski spółek, a to główny motor hossy.

Przeczytaj także: 
RDM WM: Ryzyko ryzykiem, a S&P500 na historycznych szczytach
Co boli amerykańską gospodarkę?

Kiedyś pozytywny trend dobiegnie końca i według Hońdo istnieje pewien sposób by odróżnić momenty potencjalnie niebezpieczne od tych, gdy trend wzrostowy ma się dobrze. Jak zauważył, przytłaczająca większość poważniejszych obsunięć po 2009 roku, jak i bessa w 2008 była poprzedzona przez … tzw. konsolidację - okres przejściowy. 

Sprawdź wyniki funduszy akcji amerykańskich

 - Kiedy S&P500 bije rekordy, wszystko idzie zgodnie z „planem”. Owszem, można martwić się wieloma problemami (wyceny, nastroje, itp.), ale nie ma wtedy żadnych wiarygodnych sygnałów technicznych, by trend wzrostowy był zagrożony – należy po prostu zakładać jego kontynuację. Co innego, gdy trend wytraci impet, dojdzie do konsolidacji (kolejne szczyty i dołki przestaną układać się w „zdrową” strukturę), a potem pękną poziomy wsparcia – dopiero wtedy należy zacząć się bać, szczególnie jeśli te obawy są potwierdzone przez analizę fundamentalną - zwraca uwagę Hońdo.

- W sferze fundamentalnej mamy wiele powodów do obaw (wysokie wyceny akcji w USA, podwyżki stóp, nadchodzące „zacieśnienie ilościowe”, wysokie odczyty niektórych wskaźników nastrojów, błoga sielanka w postaci bardzo niskich wartości „indeksu strachu”). Ale dopóki trend wzrostowy ma zdrową strukturę, obaw tych nie można przełożyć na całościową diagnozę sytuacji. A obecnie ta zdrowa struktura jest jak najbardziej widoczna – kolejne szczyty i dołki S&P500 położone są w sposób typowy dla hossy. Nie oznacza to, że korekty nie będzie (wręcz przeciwnie, raczej jej oczekujemy), ale sama w sobie nie będzie jeszcze wiarygodnym technicznym sygnałem zmiany trendu - podsumowuje Tomasz Hońdo.

Więcej na stronie Qnews.pl.

TAGI:

fundusze akcji amerykańskichUSA

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę