Na które surowce warto postawić w kolejnych miesiącach?
14.07.2017 | Katarzyna Czupa
Rosnący popyt globalny oraz dość dobra sytuacja gospodarcza Chin działają na korzyść metali przemysłowych. Szerokim łukiem lepiej omijać surowce energetyczne, wskazują zarządzający

W pierwszym półroczu 2017 r. fundusze rynku surowców nie były najlepszym wyborem inwestycyjnym. Produkty te przyniosły średnią stratę w wysokości -1,1%. Zarobili tylko ci, którzy stawiali na rozwiązania, których kapitał lokowany jest na rynku metali szlachetnych – średnia stopa zwrotu funduszy  zaliczanych do tej grupy wyniosła +5%. Czego możemy spodziewać się na rynku surowców w kolejnych miesiącach?

Bądź na bieżąco

Dołącz do 14 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Głównym winowajcą odpowiedzialnym za słabe wyniki wielu produktów jest ropa naftowa. W minionym półroczu cena kontraktów na ropę brent spadła o blisko -13%. W połowie czerwca, surowiec zanotował najgłębszy spadek od czasu podpisania porozumienia o wprowadzeniu limitów jego wydobycia. Mimo tego, zgodnie z prognozami Banku Światowego, średnia cena ropy naftowej w 2017 r. ma wynieść 55 dolarów za baryłkę.

W ocenie polskich zarządzających, obecnie osiągnięcie tego pułapu wydaje się mało prawdopodobne. Radosław Pela, zarządzający funduszem PKO Surowców Globalny (Parasolowy FIO), zwraca uwagę, że rynek ropy naftowej pozostaje nadal najsłabiej zbilansowanym z głównych surowców pod względem bieżącej struktury podaży i popytu.

Nie spodziewam się aby to niezbilansowanie zniknęło wcześniej niż w 2019 roku, to za sprawą rosnącej produkcji w Ameryce Północnej. Rok 2018 zapowiada się tam jeszcze mocniej niż silnie rosnący 2017. Nadpodaży ropy na rynku nie były w stanie pokonać w bieżącym roku cięcia produkcji u najtańszych producentów (OPEC, Rosja) – mówi.

Większym optymistą jest Tomasz Wronka, zarządzający funduszem Skarbiec Rynków Surowcowych (Skarbiec FIO). Choć również podkreśla, że dotychczasowe tempo spadku zapasów jest dalekie od zadowalających, zaznacza, że analizując rynek ropy naftowej, na względzie należy mieć sezonowość popytu na ten surowiec.

Druga część roku to okres istotnie wyższej konsumpcji surowca na świecie. Prognozy na 2017 r. wskazują, że w drugim półroczu należy oczekiwać wzrostu dziennej konsumpcji o 1,8-2 mln baryłek dziennie w stosunku do wartości notowanych w pierwszych sześciu miesiącach. Zatem spadek zapasów powinien następować już od pewnego czasu i to w dużo szybszym tempie niż miało to miejsce w czerwcu – wyjaśnia.

Zarządzający dodaje, że biorąc pod uwagę prognozy na ten i przyszły rok wydaje się, że proces spadku zapasów będzie trwał istotnie dłużej niż zakładano.

Osiągnięcie docelowego poziomu 5-letniej średniej może nastąpić w drugiej połowie 2018 roku i to przy konieczności przedłużenia porozumienia w sprawie limitów produkcji do końca przyszłego roku. Przy powyższych założeniach oczekiwałbym powolnego wzrostu cen ropy na koniec bieżącego roku do poziomu 48-52 dolarów za baryłkę, a na koniec 2018 roku do poziomu 52-56 dolarów – podkreśla. 

Zarządzający są zdecydowanie bardziej optymistyczni jeśli chodzi o rynek metali przemysłowych. Jak podkreślają, na korzyść tego segmentu działa rosnący popyt globalny oraz dość stabilna sytuacja gospodarki chińskiej, która odpowiada za ok. połowę konsumpcji tej grupy surowców.

Jak mówi Radosław Pela, w przypadku metali mamy do czynienia z sytuacją dużo większego niż w przypadku ropy przełożenia na cenę tempa realnego globalnego wzrostu gospodarczego.

 – „Popytowy” charakter zmian cen metali wiąże się z większym ryzykiem, ale i też zdecydowaniem większym potencjałem wzrostu niż w przypadku ropy, gdzie struktura podaży wydaje się głównym problemem – wyjaśnia.

Tomasz Wronka dodaje, że od początku 2016 r., czyli od momentu zakończenia 5-letniego trendu spadkowego, ceny metali silnie rosną wraz z poprawą kondycji globalnego sektora przemysłowego.

Oczywiście kluczem do tego jest utrzymanie dobrej kondycji przez gospodarkę chińską. Patrząc na tamtejsze wskaźniki, mimo oczywistych i szeroko artykułowanych zagrożeń (problem zadłużenia, zmiany strukturalne gospodarki itp.), w horyzoncie kolejnych kwartałów solidny popyt na metale powinien się utrzymać. Mamy pozytywne dynamiki w sektorze produkcyjnym, solidne wydatki infrastrukturalne oraz w miarę dobrą  sytuację na rynku nieruchomości, tak więc najbardziej metalochłonne segmenty gospodarki wyglądają nieźle. Do tego dochodzą zapowiedzi sporych wydatków infrastrukturalnych w USA i w innych częściach świata – mówi.

Radosław Pela zwraca również uwagę, że w długim terminie za metalami przemawiają też kurczące się rezerwy i ich spadająca jakość. Ostatnie istotne dla świata odkrycia zasobów metali (poza rudą żelaza) miały miejsce bowiem w latach 80-tych ubiegłego wieku.

Jeśli chodzi o główny motor zysków funduszy surowcowych w pierwszym półroczu, czyli metale szlachetne, w tym przede wszystkim złoto, dużo trudniej o wskazanie scenariusza na kolejne miesiące. Według prognoz Banku Światowego, ceny tej grupy surowców mają doświadczyć 1-procentowego spadku zarówno w 2017 jak i 2018 r.

Spadków spodziewa się też Tomasz Wronka. Jak zwraca uwagę, złoto jest wrażliwe na poziom realnych stóp procentowych.

Obecnie znajdujemy się w trakcie cyklu podnoszenia stóp procentowych w USA, do tego dochodzą kwestie redukcji bilansu Fed i potencjalnie wygaszanie skupu obligacji przez ECB w kolejnych kwartałach. W każdym przypadku powinno to prowadzić do wzrostu rentowności obligacji na rynkach bazowych, co nie jest korzystne dla inwestujących w złoto – wyjaśnia.

Zarządzający dodaje równocześnie, że z drugiej strony bardzo istotne jest również zachowanie dolara wobec innych walut. Jak mówi, niewielkim wsparciem cen może być tutaj dalszy spadek amerykańskiej waluty, jakiego można spodziewać się w drugiej połowie roku.

Przychylniej nastawiony do złota jest Radosław Pela. Według niego złoto powinno być długoterminowo jedną z najlepszych inwestycji surowcowych. Zarządzający podkreśla, że z perspektywy możliwych scenariuszy rozwoju światowej gospodarki wybór złota, jako jednego z elementów portfela surowcowego, wydaje się bardzo sensowny.

W pierwszym ze scenariuszy załóżmy że eksperymentalna polityka monetarna głównych banków światowych w postaci niskich czy ujemnych stóp procentowych odbije się wielką inflacyjną czkawką. Zmusi to banki centralne do silnego podnoszenia stóp i silnie zaszkodzi światowej gospodarce. W drugim wariancie załóżmy, że problem narastającego zadłużenia i braku inflacji będzie leczony tak samo jak dotychczas czyli dalszym luzowaniem monetarnym, które doprowadzi do dużo niższych stóp procentowych (w odniesieniu do aktualnych poziomów) i do pogłębienia deflacji. Trzeci scenariusz zakłada natomiast spokojne wyjście świata z polityki niskich stóp procentowych (próbują to robić USA) i harmonijny rozwój gospodarczy w średnim tempie wyższym od jakiejś niedużej inflacji. W sytuacji realizacji tego scenariusza metali szlachetnych zapewne nie należy polecać - będą zdecydowanie najgorszą inwestycją – mówi.

W pozostałych, zdaniem zarządzającego, metale szlachetne powinny być najlepsze wśród surowców odnośnie stopy zwrotu, choć w drugim ze scenariuszy ta stopa będzie zapewne ujemna. Radosław Pela zwraca uwagę, że wariant trzeci wydaję się dziś zdecydowanie najmniej prawdopodobny.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

Chinyfundusze akcji zagranicznych sektora surowców przemysłowychfundusze rynku surowców pozostałefundusze rynku surowców - metale szlachetnefundusze surowcoweOPECRadosław PelaTomasz Wronka

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę