Sebastian Buczek: Drogie fundusze to jedynie wycinek rynku
19.04.2017 | Katarzyna Czupa
Fundusze pobierające wysokie opłaty za zarządzanie to najczęściej stare rozwiązania, a rynek zmierza do obniżki kosztów – uważa Sebastian Buczek z Quercus TFI

Wydaje się, że rygorystyczne propozycje Komisji Nadzoru Finansowego dotyczące ustanowienia górnej granicy opłat za zarządzanie są już historią, powiedział Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI podczas spotkania podsumowującego wyniki za 1. kwartał 2017 r.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Jak mówił, wygląda na to, że limity być może zostaną wprowadzone lecz proces będzie rozłożony w czasie.

Możliwe, że branża funduszy inwestycyjnych zdoła przekonać KNF oraz Ministerstwo Finansów, że arbitralne regulowanie poziomu opłat nie jest dobrym rozwiązaniem, a ich wysokość  zostanie obniżona w sposób rynkowy. Jeżeli tak by się stało to opłaty powinny ukształtować się maksymalnie na poziomie 3%. Na dzień dzisiejszy, z tego co wiemy, w przyszłym roku nie powinny obowiązywać żadne limity. Jeśli chodzi o 2019 r. nieoficjalnie mówi się, że obowiązywać ma stawka górna w wysokości 3,5% – wyjaśniał.

Prezes zwracał uwagę, że stawka 3% dotknie tak naprawdę jedynie najdroższe, i często najstarsze fundusze, które stanowią jedynie wycinek rynku.

Rosnąca konkurencja oraz coraz większa liczba produktów pociąga za sobą spadek opłat. Sposobem na zamortyzowanie zmniejszenia przychodów z tytułu opłaty za zarządzanie jest zwiększenie aktywów pod zarządzaniem – mówił.

Buczek wskazywał, że w toczącej się dyskusji pomija się kwestię tzw. success fee, a debata jest zdominowana przez temat opłat stałych. Jak podkreślał, to nie powinno się zmienić.

Jeżeli chodzi o inne opłaty, wcześniej pojawiała się propozycja wprowadzenia limitu na opłaty dystrybucyjne, ale póki co temat ten zszedł na dalszy plan. Gdyby znów miał się pojawić raczej nie mamy się czego obawiać, bo obowiązujące opłaty znajdują się na dość niskim poziomie – podkreślał.

Jak mówił prezes Quercus TFI, jeśli chodzi o proces implementacji dyrektywy MiFID II oraz tzw. „regulacji około mifidowych” obecnie trwają dyskusje i uzgodnienia na linii KNF-MF-IZFiA.

Wydaje się, że w II kwartale powinny być gotowe projekty ustaw i innych aktów prawnych. TFI, reprezentowane przez Izbę, pracują nad tym by ostateczna wersja nowych regulacji była jak najmniej rygorystyczna – dodał.

W opinii Buczka dużym znakiem zapytania jest kwestia późniejszego podziału opłaty za zarządzanie między TFI a dystrybutorami.

Prawdopodobnie, ponieważ obecnie wszystko na to wskazuje, nie idziemy w kierunku rozwiązań wprowadzonych w Wielkiej Brytanii i Holandii, gdzie tzw. kick backi objęto całkowitym zakazem stosowania. Polska podąży raczej przykładem Europy kontynentalnej, gdzie dopuszcza się możliwość podziału opłat za zarzadzanie między towarzystwami a dystrybutorami z zastrzeżeniem, że opłata stanowi wynagrodzenie za poprawę jakości usług świadczonych klientom. Jednak tutaj zaczyna się przestrzeń do interpretacji, bowiem nie wiemy jak zdefiniowana zostanie „poprawa jakości usług”. Może być tak, że KNF enumeratywnie wskaże listę dopuszczalnych usług, za które dystrybutor będzie mógł pobierać wynagrodzenie. TFI będą dążyły by definicja była jak najszersza – mówił.

Jak zwracał uwagę prezes Quercus TFI, tocząca się dyskusja sprowadza się w głównej mierze do funduszy otwartych.

Produkty o charakterze zamkniętym znajdują się poza debatą. Wskazuje to, że być może w przypadku funduszy zamkniętych można się będzie dzielić opłatą nawet bez konieczności wykazania poprawy jakości usług. Fundusze otwarte są głównym obszarem zainteresowania, bowiem twierdzi się, że klient detaliczny potrzebuje  większej ochrony. Klienci instytucjonalni, a więc ci bardziej zamożni, mają lepszą pozycję negocjacyjną i nie wymagają tak dużej ochrony. Należy jednak zaznaczyć, że póki co nie ma żadnych ostatecznych rozstrzygnięć i stan rzeczy może ulec zmianie – wyjaśniał.

Prezes odniósł się także do fali napływu kapitału do polskich funduszy akcyjnych obserwowanej na początku b.r. Jak mówił, do trwalszego wzrostu zainteresowania tą grupą rozwiązań potrzebowalibyśmy jeszcze przynajmniej jednej fali wzrostów na giełdzie.

Jeśli doszłoby do powtórki hossy obserwowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych na przełomie roku, stopy zwrotu funduszy akcyjnych wynosiłyby średnio kilkanaście procent. W rezultacie po raz pierwszy od kilku lat fundusze akcyjne byłyby w istotnej przewadze w stosunku do innych rodzajów produktów – tłumaczył.

Buczek poinformował również, że w maju działalność rozpocznie nowy fundusz – Quercus Global Growth, który będzie skupiał się na zagranicznych rynkach akcji (benchmarkiem produktu ma być indeks MSCI World Index). Fundusz ma stanowić uzupełnienie podstawowej oferty Quercus TFI – przedstawiciele towarzystwa szacują, że jego aktywa będą wynosić docelowo kilkadziesiąt milionów złotych.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online 

TAGI:

KNFMiFID IIQuercus TFISebastian Buczek

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę