Tajemnicze i pociągające
15.02.2017 | Marcin Różowski
Brazylia, Meksyk czy Indonezja to ciekawy kierunek nie tylko na wycieczkę. Pod lupę wzięliśmy potencjał rynków obligacji państw wschodzących - intrygujących, ale ryzykownych

Inwestorzy, pomimo że w większości mają dostęp do rynków z całego świata, zazwyczaj pewniej czują się na tzw. „własnym podwórku”. Prawdopodobnie wynika to z tego, że operując lokalnie mają przeświadczenie, że ich ekspertyza odnośnie „swojego rynku” pozwoli im na uzyskiwanie potencjalnie lepszych wyników. Abstrahując od zasadności tego twierdzenia, niewykorzystywanie dostępu do innych rynków to wręcz inwestycyjny grzech. Oprócz korzyści z dywersyfikacji, można również na nich „przezimować” słabszy okres. Przykładowo, zamiana obligacji polskich na brazylijskie choć mało patriotyczna, to w ostatnich miesiącach okazałaby się strzałem w dziesiątkę – pierwszy z brzegu przykład, że nie warto ograniczać się do „własnego podwórka”.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Szczególnie interesującym kierunkiem, z uwagi na choćby potencjał stóp zwrotu, wydają się być rynki wschodzące. Zainteresowani znajdą więcej argumentów za i przeciw w tekście "3 powody, dla których warto zainwestować w obligacje rynków wschodzących". Warto jednak pochylić się nad inną kwestią – mianowicie jak zbudować odpowiednią ekspozycję przy wykorzystaniu funduszy? Jak się okazuje, oferta krajowych TFI nie jest zbyt szeroka, w dodatku często jest oparta bezpośrednio o rozwiązanie oferowane przez zachodnią instytucję. W pierwszej kolejności przyjrzymy się tym zarządzanym „od podstaw” (krajowy zarządzający sam konstruuje portfel), a dalej pod lupę weźmiemy produkty typu master-feeder lub fundusze funduszy (fund of funds).
 
Rozwiązania aktywne
W tym przypadku mamy do wyboru zaledwie 2 produkty – UniObligacje Nowa Europa oraz PZU Dłużny Rynków Wschodzących. Ten pierwszy ma istotnie dłuższą historię wyników, dlatego też z racji starszeństwa warto rozpocząć omówienie od niego. Zwraca uwagę przede wszystkim spektrum geograficzne na radarze zarządzającego (Andrzej Czarnecki). Blisko połowa aktywów zainwestowana jest w Polsce (która również jest postrzegana jako emerging market), natomiast kolejne 20% to Turcja, a dalsze 15% - na Węgrzech (dane na czerwiec 2016 roku). Zatem jak na fundusz obligacji rynków wschodzących, portfel ma relatywnie lokalny charakter. Z jednej strony ryzyko jest bardziej skoncentrowane, z drugiej zaś ekspertyza zarządzającego może być bardziej odczuwalna niż w przypadku szerokiego rozproszenia portfela. Polityka inwestycyjna jest na tyle elastyczna, a wyniki na przestrzeni ostatnich lat na tyle konkurencyjne, że fundusz otrzymał od nas rating na poziomie 4 gwiazdek.
 
Z kolei PZU Dłużny Rynków Wschodzących ma szersze spektrum inwestycyjne. W skład jego portfela wchodzą obligacje wielu państw, przede wszystkim z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak mamy też reprezentantów bardziej egzotycznych kierunków, takich jak Sri Lanka, Brazylia czy Indonezja. Tym samym funduszowi spod egidy TFI PZU bliżej do zachodnich odpowiedników, gdzie zwykle rozproszenie geograficzne jest bardzo szerokie. Jest on jednocześnie bardziej defensywny od poprzednika, co przejawia się przede wszystkim poprzez niższą zmienność jednostki. Rozwiązaniu nadaliśmy notę na poziomie 3 gwiazdek, zgodnie z argumentacją w analizie PZU Dłużny Rynków Wschodzących - cały świat w zasięgu portfela

Feedery i FoF-y
W dalszej kolejności warto przyjrzeć się 3 funduszom typu master-feeder. Pierwszy z nich to NN (L) Obligacji Rynków Wschodzących, w którego portfelu dominują mniej standardowe (z punktu widzenia polskiego inwestora) kierunki geograficzne. Mamy tu zatem wąską reprezentację Europy Środkowo-Wschodniej; Polska i Rosja (zdecydowanie największe dwie pozycje z regionu) to zaledwie 17% całego portfela. Największe udziały mają państwa takie jak Brazylia, Meksyk, RPA czy Indonezja, wszystko to kraje z relatywnie wysoki stopami procentowymi. Biorąc pod uwagę również pozycje w instrumentach pochodnych oraz walutach, otrzymujemy teoretycznie beczkę prochu. Jednak jak na standardy zachodnie jest to produkt wręcz klasyczny, bez szczególnego przeważenia któregokolwiek z ryzyk, co jest również odzwierciedlone w ocenach zagranicznych agencji ratingowych. Z punktu widzenia największych instytucji zarządzających aktywami to właśnie wymienione kierunki są obecnie ciekawsze, niż dominująca w Polsce Europa Środkowo-Wschodnia.
 
Kolejne produkty to 2 fundusze z oferty PIMCO, dostępne za pośrednictwem TFI Allianz Polska. Pierwszy z nich to Allianz PIMCO Emerging Market Bond, którego zarządzający zdecydowanie stawiają na Amerykę Środkową i Południową (Meksyk, Brazylia, Argentyna, Chile). Co jednak interesujące, wykorzystują oni znacznie bardziej (w porównaniu do opisanych produktów) obligacje korporacyjne, przede wszystkim największych spółek. Dobre przykłady to Petrobras czy Sberbank. Podstawowa różnica między tym funduszem a Allianz PIMCO Emerging Local Bond polega na tym, że ten pierwszy często wybiera papiery denominowane w twardych walutach (głównie USD) – tymczasem drugi częściej bierze ryzyko w walucie lokalnej (co zresztą sugeruje nazwa). To wbrew pozorom olbrzymia różnica, gdyż determinuje inny skład portfela oraz czyni z waluty istotny element zyskowności. Dlatego też pomimo pozornego podobieństwa trzeba do obydwu produktów podchodzić inaczej – ten drugi jest istotnie bardziej ryzykowny.
 
Ryzyka
Skoro już o ryzykach mowa, to trzeba koniecznie zwrócić na nie swą uwagę. Bez zbytniej przesady można napisać, że ryzyko związane z funduszami obligacji rynków wschodzących jest zbliżone do rozwiązań akcyjnych (!). Wynika to z kilku czynników. Przede wszystkim ryzyko stopy procentowej wielu emitowanych na tych rynkach obligacji jest bardzo wysokie, co wprost przekłada się na wysoką zmienność jednostki. Wystarczy napisać, że duration dla wszystkich opisanych produktów przekracza zwykle 5 lat, czyli granicę uznawaną za praktycznie nieprzekraczalną dla zwykłych funduszy dłużnych w Polsce – a może być istotnie wyższe.

Do tego dochodzi jeszcze bardzo istotny czynnik ryzyka walutowego – real brazylijski, meksykańskie peso czy turecka lira należą do najbardziej zmiennych na świecie. Jeżeli dodać do tego jeszcze czynniki związane z polityką, na którą rynki wschodzące są ekstremalnie wrażliwe, otrzymujemy produkt podwyższonego ryzyka. W istocie, wiele tego typu produktów zakończyło 2015 rok dwucyfrowymi stratami. Z drugiej jednak zaś strony, potencjał zysków jest olbrzymi. Dlatego chcący zdywersyfikować swoje portfele o bardzo ciekawą klasę aktywów, powinni się tego typu funduszami zainteresować.
 
Marcin Różowski
Analizy Online

TAGI:

obligacjerynek długurynki wschodzące

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę