Fidelity: nowy rozdział na rynku obligacji?
15.02.2017 | Paweł Gruber
Końcówka minionego roku okazała się wyjątkowo niekorzystna dla inwestorów na globalnym rynku długu skarbowego. Czy był to początek trwałego odwrócenia długoterminowego trendu?

Koniec rynku obligacji? Wnioskując po sile reakcji inwestorów z ostatnich dwóch miesięcy 2016 roku postawienie takiego pytania wydaje się zasadne. Jednak Curtis Evans – Head of Investment Directing, European Fixed Income w Fidelity International w trakcie konferencji Fidelity Outlook przekonywał, że nie do końca jest to prawdą.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 14 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Drugie półrocze 2016 roku stało niewątpliwie pod znakiem wzrostów rentowności (spadków cen) obligacji skarbowych większości krajów. O ile jednak jeszcze do pierwszych dni listopada były one relatywnie niewielkie, o tyle wynik wyborów w USA wywołał prawdziwy wystrzał dochodowości. Ich główną przyczyną było przyspieszenie tempa wzrostu oczekiwań inflacyjnych, związanych z zapowiadanym przez Donalda Trumpa planem ekspansji fiskalnej w obszarze infrastrukturalnym. Nie pomogła też – co prawda powszechnie oczekiwana – grudniowa podwyżka stóp procentowych przez amerykańską Rezerwę Federalną.


Zdaniem Curtisa Evansa te dwa czynniki nie muszą jednak przesądzać o trwałej zmianie trendu na rynku obligacji. Według niego, na korzyść byczo nastawionych inwestorów przemawia m.in. fakt, iż reflacja (czas wzrostu inflacji następujący po okresie bardzo niskiej dynamiki cen) w pewnym stopniu sama się ogranicza. Dzieje się tak na skutek podwyższania stóp procentowych, którego celem jest ograniczenie inflacji, co w naturalny sposób wyhamowuje gospodarkę. Dodatkowo pomagać powinny też takie czynniki strukturalne jak np. starzenie się społeczeństw (pozytywnie przekładające się na popyt na instrumenty zapewniające stały dochód w okresie emerytury), czy też niewielkie tempo wzrostu produktywności, przyczyniające się do niskiego wzrostu gospodarczego.

Chociaż sytuacja na globalnym rynku długu nie jest różowa, to nie jest też jednoznacznie negatywna. Jeśli jednak niełatwo o zyski w segmencie instrumentów skarbowych, to gdzie w takim razie szukać dodatnich stóp zwrotu? Według Curtisa Evansa lepsze perspektywy mają np. obligacje korporacyjne. O ich relatywnie większej sile świadczyła m.in. względna stabilność w okresie od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta. Co więcej, cały czas obserwować można popyt ze strony inwestorów na tego typu instrumenty. Z drugiej strony, istotnym ryzykiem jest poziom dźwigni finansowej, szczególnie wysoki w przypadku emitentów amerykańskich. Jak zwykle jedną z kluczowych kwestii jest bieżąca wycena obligacji. Zdaniem Evansa pod tym względem (w relacji do ryzyka) lepiej prezentuje się segment investment grade niż obligacji wysokodochodowych (high yield).


Poza ekspozycją na rynek długu komercyjnego Evans doradza także mądrzejsze zarządzanie ryzykiem stopy procentowej. Rozumie przez to m.in. lepszą pod tym względem dywersyfikację portfela, ze szczególnym uwzględnieniem korelacji cen aktywów. Inwestorzy powinni stawiać na takie obligacje, których wyceny nie zmieniają się w tym samym kierunku i w podobnej sile. Klienci funduszy powinni zaś wybrać rozwiązanie, które same w sobie jest szeroko zdywersyfikowanym portfelem różnych obligacji lub samodzielnie wybierać produkty o zróżnicowanych charakterystykach i zmienności wycen. Ważnym elementem strategii i portfela powinny stać się także instrumenty indeksowane do inflacji, które dobrze radzą sobie w okresach wzrostów rentowności „zwykłych” obligacji skarbowych. W dalszej części roku warto też wziąć pod uwagę segment obligacji skarbowych rynków wschodzących. W ich przypadku dodatkowym źródłem stopy zwrotu powinny być zyskujące na sile lokalne waluty.


Podsumowując, zdaniem Curtisa Evansa to nie jest jeszcze moment do ewakuacji z rynku długu. O ile główny jego segment – obligacje skarbowe – niewątpliwie znajduje się pod presją, to nie oznacza to, że nie można znaleźć czynników mu sprzyjających. Poza już omówionymi, warto wymienić także kwestię nastawienia innych niż Fed banków centralnych – EBC, BoE, czy BoJ, które swoimi działaniami przynajmniej nie powinny „przeszkadzać”. Dobrą odpowiedzią na wzrost rentowności mogą być również wspomniane obligacje indeksowane do inflacji. Cały czas inwestorzy mają także do dyspozycji szerokie możliwości na rynku długu korporacyjnego.

Paweł Gruber
Analizy Online

TAGI:

Fidelityprognozy 2017rynek długu

Popularne


zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę