Trump chce słabszego dolara – dwie klasy aktywów, które powinny na tym zyskać
14.02.2017 | Zespół Analiz Online
Trump interweniuje na rynku walutowym. Jeśli będzie tak skuteczny jak w ostatnich tygodniach, skorzystają na tym aktywa emerging markets i złoto

Donald Trump w styczniowym wywiadzie dla „The Wall Street Journal” stwierdził, że dolar jest zbyt silny i tym samym „zabija amerykańską gospodarkę”. Te bardzo mocne słowa okazały się jedynie preludium do dalszych interwencji prezydenta i jego administracji na rynku. Na początku lutego Peter Navarro doradca Trumpa ds. handlu powiedział, że Niemcy wykorzystują "rażąco niedowartościowane" euro do bogacenia się kosztem USA i innych krajów Unii Europejskiej.  Oficjalne wypowiedzi podsycane są wpisami prezydenta USA na Twitterze i - co ciekawe - te słowne gierki walutowe wyraźnie odnoszą skutek. W ostatnich tygodniach dolar osłabiał się do koszyka walut, a rytm silniejszych ruchów był dość istotnie skorelowany ze „świergotami” Trumpa. Oczywiście, można mieć wątpliwości co do długoterminowej skuteczności takich werbalnych interwencji. Niemniej jednak niewykluczone, że Trump - protekcjonista, do tej pory utożsamiany raczej z silnym dolarem, będzie starał się zrobić wszystko by osłabić „zielonego”, a przynajmniej powalczy o jego stabilny kurs. W sposób szczególny powinny na tym zyskać dwie klasy aktywów.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 14 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

Po pierwsze - aktywa z rynków emerging markets. W ciągu ostatnich kilku lat waluty rynków wschodzących osłabiły się do dolara o dobre kilkadziesiąt procent, co oznaczało dotkliwe straty dla inwestorów nie zabezpieczających swoich pozycji walutowych. Korekta (a może nawet stopniowa zmiana trendu) z którą mieliśmy do czynienia w 2016r. w niewielkim tylko stopniu zniwelowała wcześniejsze spadki, stąd waluty lokalne mają jeszcze sporo miejsca do umocnienia. 


Wzrost walut rynków rozwijających się będzie „ekstra zyskiem” dla posiadaczy akcji i obligacji z tego regionu.

Siła dolara w przypadku emerging markets jest bardzo istotnym czynnikiem nie tylko z perspektywy inwestycyjnej. Jest również (a może i przede wszystkim) ważna z punktu widzenia makroekonomicznego. Największym problemem rynków wschodzących w ciągu ostatnich kilku lat była bardzo wysoka dynamika wzrostu cen, determinowana inflacją importowaną. Ze względu na mocnego dolara produkty w tej walucie były relatywnie drogie dla konsumentów na rynkach wschodzących. Galopujące ceny wymuszały podwyżki stóp procentowych, które z jednej strony powstrzymywały odpływy kapitału, z drugiej jednak strony wysokie stopy procentowe uderzały m.in. w oprocentowanie kredytów, stanowiąc potężną barierę dla gospodarki. Obecnie, sytuacja w przypadku wielu krajów już się unormowała – w Indiach, Indonezji, czy w Tajlandii inflacja spadła już poniżej wieloletnich średnich. Ale chociażby dla Brazylii czy przede wszystkim dla Turcji umocnienie lokalnej waluty byłoby potężnym, pozytywnym bodźcem gospodarczym.

Po drugie - złoto i to najlepiej zabezpieczone przed ryzykiem walutowym. Dlaczego? Przyjęło się, że złoto jest odwrotnie skorelowane z dolarem i rzeczywiście potwierdzają to długoterminowe szeregi danych, w szczególności jeżeli weźmiemy pod uwagę dolara względem koszyka walut ważonych udziałami w handlu. Kruszec już wraca do łask inwestorów – pozytywnie o jego perspektywach wypowiadali się w ostatnich dniach m.in. legendarny amerykański inwestor Stan Druckenmiller, szef Duquesne Capital oraz szef Zee Gold Dmcc - Jeff Rhodes. Obaj są zgodni, że polityka Trumpa stanowi olbrzymią szansę dla notowań kruszcu. Znajduje to swoje odzwierciedlenia w napływach do największego funduszu ETF - SPDR Gold Shares ETF, którego aktywa wzrosły do poziomu najwyższego od 20 grudnia ubiegłego roku. Co ciekawe wielu inwestorów traktuje obecnie złoto jako aktywo o charakterystyce „win-win” - jeśli pojawi się większa presja inflacyjna spowodowana dobrą koniunkturą gospodarczą, kruszec powinien zyskiwać. Jeśli zaś polityka Trumpa okaże się niewypałem, złoto będzie stanowić naturalną tarczę przed wzrostem ryzyka.

Trump wytoczył kolejne działa i tym razem celuje w dolara. Jak na razie jest to bardziej wojna podjazdowa niż zakrojone na szerszą skalę działania, niemniej jednak trudno odmówić amerykańskiemu prezydentowi skuteczności. Jeśli ten trend się utrzyma aktywa emerging markets i złoto powinny zyskiwać.

/pw

TAGI:

Donald Trumprynki wschodzącezłoto

Popularne


zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę