Stopy rosną wszędzie - co to będzie, co to będzie
08.02.2017 | Marcin Różowski
Wysokie odsetki to dobre odsetki? Odpowiedź wydaje się oczywista, a jednak na rynku długu niekoniecznie tak jest. Przyjrzyjmy się dlaczego

Rosnące stopy procentowe to przynajmniej teoretycznie dobra wiadomość dla inwestorów, szczególnie tych preferujących bezpieczne produkty. Wyższy koszt pieniądza to (zazwyczaj) lepsza oferta depozytów w bankach oraz wyższe kupony instrumentów takich jak obligacje. Realnie dotyczy to jednak nowej oferty, bo tylko ta jest w miarę dostosowana do bieżących warunków rynkowych. Natomiast inwestycje starsze, założone na ‘gorszych’ warunkach faktycznie tracą na wartości – i o tym jest ten tekst.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 13 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

O mechanizmie wpływu stóp procentowych na obligacje skarbowe pisaliśmy m.in. tutaj. W wielkim skrócie – gdy stopy rosną (spadają), to ceny papierów dłużnych spadają (rosną). Podkreślmy jednak, że dotyczy to papierów o stałym oprocentowaniu – te o zmiennym kuponie rządzą się innymi prawami. Aby dokładniej przyjrzeć się temu faktowi, postanowiliśmy sprawdzić, jak okresy rosnących stóp procentowych przedstawiały się historycznie. Punktem wyjścia jest rynek amerykański – największy i faktycznie najważniejszy rynek na świecie. Można argumentować, że w przypadku Polski bardziej odpowiedni byłby rynek niemiecki, z którym korelacja jest historycznie wyższa. Jednak to właśnie w USA stopy procentowe faktycznie pną się do góry – nie tylko rynkowe, ale też ustalane przez Bank Centralny, a więc trend można uznać za oficjalny, co w przypadku np. Europy nie jest oczywiste.


Najświeższy przykład to dobrze widoczna na wykresie II połowa 2016 roku. Rentowności obligacji 10-letnich USA zaczęły systematycznie piąć się w górę już w lipcu, a ich polski odpowiednik „wystartował” 2 miesiące później. Trend uległ przyspieszeniu w listopadzie, po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, i był kontynuowany również w nowym roku. W tym czasie rentowności 10-latek dla USA i Polski poszybowały zgodnie o ok. +110 pb – na rynkach obligacji to różnica dwóch lig, by użyć sportowego porównania. W tym czasie klienci polskich funduszy dłużnych skarbowych stracili ok. -2,3%, wynik rzadko utożsamiany z teoretycznie bezpieczną klasą aktywów.

Poprzednim okresem, równie dobrze widocznym na wykresie, była pierwsza połowa 2015 roku. Tym razem w przypadku USA mieliśmy do czynienia ze wzrostami rentowności „tylko” ok. +50 pb, jednak w przypadku polskich odpowiedników było to ponad dwukrotnie więcej. Efekt to strata na poziomie -3,0%.

Z krótszym z perspektywy czasowej załamaniem rynku mieliśmy do czynienia w 2013 roku, ale porównywalną do niego skalę pamiętają tylko najstarsi górale. W maju tegoż roku rynki obligacji na świecie załamały się – w ciągu kolejnych 3 miesięcy rentowność polskich obligacji wzrosła o prawie +150 pb, gdy dla amerykańskich było to prawie +100 pb. Ponownie, takie przesunięcia na rynku długu to zwykle ewenement, daleki od jego „spokojnej” natury. Dla klientów strata wyniosła łącznie -2,8% porównywalnie do wcześniej opisanych okresów, jednak zauważmy, że zrealizowała się w dwukrotnie krótszym czasie.

Dlaczego o tym wszystkim piszemy? Uważny czytelnik zauważy, że każdy z opisanych okresów zawsze znajdował swój kres, po czym rynek obligacji wracał na właściwe tory. Zatem teraz teoretycznie powinno być podobnie. Jednak obecnie sytuacja przedstawia się inaczej. Wcześniej korektom typowo rynkowym nie towarzyszyły ruchy banków centralnych – w kontekście podnoszenia stóp procentowych, bywało wręcz przeciwnie. Tym razem, amerykańska Rezerwa Federalna podnosi stopy – choć w bardzo wolnym tempie. Oznacza to, że zmienił się układ sił na świecie i to niestety na mało sprzyjający dla inwestorów z rynku długu. Dobrą ilustracją nowej rzeczywistości są rosnące stawki LIBOR (stopa rynku pieniężnego) – w styczniu 3-miesięczne pożyczki w dolarze były oprocentowane powyżej 1% (dokładniej 1,0051%) w skali roku po raz pierwszy od 2009 roku, wcześniej bardzo długo oscylując wokół 0,5%. Jeżeli to nie jest zmiana trendu, to co nią jest?

Miłośnicy długu skarbowego mają zatem przed sobą potencjalnie trudne czasy. W rezultacie powinno wzrosnąć zainteresowanie funduszami, w których gros obligacji oprocentowanych jest według zmiennej stawki. Są to głównie rozwiązania dłużne korporacyjne oraz gotówkowe i pieniężne. Chociaż rosnące stopy procentowe nie są im straszne bezpośrednio, to mogą mieć jednak wpływ na pogorszenie się kondycji kredytowej wielu przedsiębiorstw, o czym trzeba koniecznie pamiętać. 

Marcin Różowski
Analizy Online

TAGI:

fundusze dłużne polskie papiery skarbowestopy procentowe

Popularne


zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę