​Inflacja wraca z przytupem
04.01.2017 | Zespół Analiz Online
Powrót inflacji staje się faktem. Zjawisko to nie tylko ma coraz bardziej powszechny charakter, ale także nabiera nieoczekiwanej dynamiki.

Marzenie wielu banków centralnych zaczyna się wreszcie spełniać. Inflacja, powracająca do niedawna jeszcze dość powoli i nieśmiało, nabiera ostatnio wyraźnego przyspieszenia. Zjawisko to w najbardziej spektakularny sposób widoczne jest w Polsce i w Niemczech. W grudniu nasz wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł według wstępnego szacunku GUS o 0,8 proc., kończąc trwający od lipca 2014 r. okres deflacji. Ostatnio ceny w Polsce rosły w takim tempie w październiku 2013 r.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.


W Niemczech inflacja rosła bardzo powoli od maja 2016 r.  W listopadzie wynosiła jeszcze 0,8%, a jej grudniowy skok do 1,7% stanowił niemałe zaskoczenie dla większości ekonomistów. Jednym ruchem Niemcy zrównały się pod tym względem ze Stanami Zjednoczonymi, gdzie ceny w grudniu poszły w górę także o 1,7%. Za oceanem największe przyspieszenie inflacji miało jednak miejsce nieco wcześniej, we wrześniu i październiku 2016 r., a więc ostatnia zwyżka nie zrobiła tak dużego wrażenia.

Zjawisko to widoczne jest także w Chinach, gdzie ceny wzrosły o 2,3%, do poziomu najwyższego od kwietnia 2016 r., a nawet w „mateczniku” uporczywej deflacji, czyli w Japonii, gdzie wzrost cen przyspieszył  z 0,1 do 0,5%. Spośród krajów Europy Zachodniej deflacja jest obecna jeszcze tylko w Irlandii i Szwajcarii, a w państwach naszego regionu, w Rumunii, Bułgarii i na Słowacji.
Powszechny charakter zjawisk inflacyjnych każe poszukiwać także wspólnych jego przyczyn.

Mamy tu co najmniej czterech „podejrzanych”, choć trudno jednoznacznie oszacować stopień „winy” każdego z nich. Najbardziej dyskusyjna jest rola wiodących światowych banków centralnych, które od kilku lat wzrost inflacji stawiają sobie za główny cel. Do tej pory ich działania przynosiły bardzo mizerne efekty. Niemniej jednak, mają one swój udział w pobudzaniu wzrostu cen. W końcu polityka niskich, a w niektórych przypadkach ujemnych stóp procentowych oraz ilościowe luzowanie, musiały odnieść jakiś skutek. Spore wątpliwości budzi także teza, że za wzrostem inflacji stoi ożywienie gospodarcze. Może ona być uzasadniona jedynie w przypadku Stanów Zjednoczonych i w dużo mniejszym stopniu w odniesieniu do Niemiec. W większości pozostałych krajów dynamika PKB daleka jest od poziomu mogącego wywołać wzrost cen, a za przykład mogą służyć choćby Japonia, Chiny i ostatnio Polska. W przypadku Niemiec, Chin i Polski wpływ na pobudzenie inflacji może mieć także osłabienie walut tych krajów.

Jedynym niekwestionowanych czynnikiem, w największym stopniu odpowiedzialnym za nasilenie zjawisk inflacyjnych, jest wzrost cen surowców, głownie energetycznych. Warto przy tym podkreślić, że nie jest on wynikiem większej aktywności popytu, związanej z poprawą koniunktury gospodarczej, lecz stoją za nim czynniki o charakterze administracyjnym, ograniczające podaż, częściowo zaś naturalne oraz w pewnej mierze spekulacyjne. Na pierwszym miejscu należy rzecz jasna wymienić wzrost cen ropy naftowej, wynikający początkowo z zapowiedzi i ostatecznie z podjętej pod koniec ubiegłego roku decyzji OPEC i niektórych krajów spoza tego kartelu, o ograniczeniu wydobycia surowca. W przypadku cen węgla mamy do czynienia ze splotem czynników naturalnych (warunki pogodowe w Australii i Indonezji), decyzji chińskich władz o zmniejszeniu produkcji oraz rynkowej spekulacji. Mieszanka czynników fundamentalnych i spekulacyjnych wpłynęła z kolei na silne zwyżki notowań metali przemysłowych.

Niezależnie od powodów i nie do końca przewidywalnych perspektyw, przeważa przekonanie, że inflacyjne tendencje mają charakter trwały. Nie ma też wątpliwości, że już wpływają one na decyzje amerykańskiej rezerwy federalnej, a być może w niedalekiej przyszłości zaczną oddziaływać na działania innych banków centralnych, w tym EBC i RPP oraz zmieniają sytuację na rynkach finansowych, a tym samym skłaniają do modyfikacji strategii inwestorów i posiadaczy oszczędności.

Roman Przasnyski

TAGI:

inflacja

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę