Prezes NN PTE: PPK może stać się nowym benefitem
23.01.2020 | Wojciech Kiermacz
"PPK to najlepszy produkt oszczędnościowy dla Nowaka" - uważa Grzegorz Chłopek, prezes NN PTE. Pracodawca powinien pomyśleć o PPK jak o nowym beneficie, dodaje

Analizy.pl (AOL): Mamy 39-proc. partycypację w PPK po pierwszej turze. Jak ocenić ten wynik, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności? 
 
Grzegorz Chłopek (GCh): Jest zdecydowanie niższy niż się spodziewałem, bo moim zdaniem nie ma lepszego produktu oszczędnościowo-inwestycyjnego dla Nowaka. Pracownik wykłada 100 zł, a drugie sto dokłada pracodawca i państwo. Największą korzyścią już nie jest nawet sama stopa zwrotu z funduszu zdefiniowanej daty w PPK, tylko właśnie ta dopłata. To też bardzo łatwy do zrozumienia program, uczestnik w zasadzie nie musi nic robić, bo wraz ze zbliżaniem się do 60. roku życia, udział akcji w funduszu automatycznie spada. Inna sprawa, czy dla każdego to idealne rozwiązanie, ale zawsze można fundusz zdefiniowanej daty zmienić na inny - mniej lub bardziej ryzykowny. I ta elastyczność PPK też jest zaletą. Oprócz zmiany funduszu, uczestnik może zadeklarować wyższe wpłaty, może zrezygnować z programu, a później znów się zapisać. Może skorzystać z uzbieranych środków w każdym momencie choć może się to wiązać z zapłaceniem podatków od zysku czy zwrotem części wpłat. Jednej rzeczy, której nie może zrobić, to wybór instytucji finansowej zarządzającej środkami.
 
AOL: W takim razie co nie zagrało, skoro ponad połowa pracowników wycofała się z PPK?
 
GCh: To kwestia przede wszystkim zaufania do systemu emerytalnego. Czarę goryczy przelała reforma z 2014 r., gdy przetransferowano połowę środków z Otwartych Funduszy Emerytalnych na konta w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Ludzie nie wiedzą, że PPK nie jest częścią systemu emerytalnego. Co więcej, środki w OFE zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za publiczne, a te w PPK są środkami prywatnymi. Nawet te, które dostajemy z Funduszu Pracy, choć ich faktyczna prywatność staje się faktem w momencie, gdy kończymy 60 lat.
 
AOL: Kto jest bardziej nieufny wobec PPK - pracownicy czy pracodawcy?
 
GCh: I jedni i drudzy. Z jednej strony pracownicy byli sceptyczni w wyniku własnych doświadczeń z OFE. Z drugiej część pracodawców podchodziła do PPK z dystansem, ewentualnie nie informowała w pełni o profitach, nie traktując tego jako nowy benefit. Dla pracodawcy to nowy obowiązek i koszt - administracyjny i oczywiście finansowania wpłat dla pracowników. PPK może stać się benefitem wtedy, gdy pracodawcy zaczną dawać coś ekstra. Domyślna wpłata pracodawcy, czyli te 1,5% wynagrodzenia brutto, to minimum. A wpłaty mogą zwiększać i tym samym różnicować się względem innych pracodawców. Choć, jak mówiłem, już teraz uważam, że nie ma lepszego sposobu na oszczędzanie dla przeciętnego obywatela niż PPK.
 
AOL: Porozmawiajmy o doświadczeniach z pierwszej tury PPK. Jakie pomysły dotyczące wdrożenia dobrze wam się sprawdziły?
 
GCh: Najlepszą decyzją, jaką mogliśmy podjąć, to zacząć przygotowania do PPK już w 2018 roku, mimo że w ustawie jeszcze nie było powszechnych towarzystw emerytalnych wśród instytucji, które mogą prowadzić PPK. Wczesny start projektu był kluczowy. Już w 2018 r. rozesłaliśmy do pracodawców podręcznik jak wdrożyć PPK. Jako pierwsi zarejestrowaliśmy i uruchomiliśmy wszystkie osiem funduszy zdefiniowanej daty. Pokazywaliśmy naszym potencjalnym partnerom, że jesteśmy gotowi. To się opłaciło i myślę, że nasz wynik był sporym zaskoczeniem dla innych podmiotów [ok. 15-proc. udział w rynku, przyp.].
 
AOL: Co pracodawcom sprawiało największą trudność podczas wdrażania PPK?
 
GCh: Wszelkie kwestie techniczne, związane z wdrożeniem i dostosowaniem systemów kadrowo-płacowych. Zwłaszcza, że przepisy na samym początku były dosyć niejasne. Na przykład przedsiębiorcy i instytucje finansowe myślały, że jeżeli podpiszemy umowę o zarządzanie, to w konsekwencji w ciągu 10 dni musimy podpisać umowę o prowadzenie, co automatycznie wiązałoby się z tym, że firmy musiałyby zacząć uiszczać wpłaty na PPK wcześniej, jeszcze w trzecim kwartale. Później była inna interpretacja, co było również dla nas dużym zaskoczeniem. Trzeba jednak przyznać, że Polski Fundusz Rozwoju bardzo szybko wypuszcza interpretacje wszelkich zagadnień, z którymi pracodawcy mieli i mają problemy, choć nadal jest wiele rzeczy do poprawy. Wydaje nam się na przykład, że wszelkie dyspozycje składane przez pracownika powinny mieć moc sprawczą nie od momentu złożenia, a od następnego miesiąca kalendarzowego. Taka mała zmiana uprościłaby pracodawcy ten system.
 
AOL: Jak wyglądała komunikacja firm z pierwszej tury z pracownikami?
 
GCh: Mamy dobre przykłady, gdzie komunikacja związana z PPK była naprawdę bardzo rozwinięta i w związku z tym partycypacja jest wysoka. Ale jest też dużo pracodawców, którzy potraktowali PPK jak przykry obowiązek, często rezygnując z jakiejkolwiek komunikacji, zrzucając całkowicie to zadanie na pracowników departamentu kadrowo-płacowego.
 
AOL: Podczas wybierania instytucji finansowej zarządzającej PPK, pracodawca powinien, w myśl ustawy, wziąć pod uwagę efektywność zarządzania dotychczasowymi funduszami i doświadczenie. A w rzeczywistości jak pracodawcy podejmują decyzję o tym, kto będzie im prowadził PPK?
 
GCh: Ten artykuł w ustawie jest istotny, bo gdy pracodawca dostosuje się do niego, otrzyma odpowiedź na pytanie czy instytucja zarządzająca jest wiarygodna czy nie. W pierwszej fali największych firm, to było bardzo istotne, bo pozwalało na wyłonienie na przykład pierwszej trójki, które stawały do przetargu na prowadzenie PPK w danej firmie. To było konieczne, ale nie wystarczające. A to dlatego, że firmy mają trudność z porównaniem dotychczasowych wyników inwestycyjnych. Każda instytucja może przecież tak pokazywać swoje osiągnięcia, żeby w oczach pracodawców wypaść korzystnie, na przykład dobierając odpowiedni okres inwestycji. A przecież w PPK mówimy o relacji długookresowej, na 20 i więcej lat. 
 
AOL: Jak więc podejmowali decyzje?
 
GCh: Dotychczas głównym czynnikiem była wiarygodność firmy, rozpoznawalność marki i szeroko rozumiana stabilność. Bardzo ważnym kryterium było wsparcie przy wdrożeniu PPK i możliwość przeprowadzenia szkoleń dla pracowników. 
 
AOL: Czym obecnie trwająca transza PPK różni się od pierwszej? 
 
GCh: To, co jest specyficzne w tej transzy to fakt, że firm jest zdecydowanie więcej niż w pierwszej. PFR podaje, że objętych obowiązkiem wdrożenia PPK jest 20 tys. podmiotów. To pięć razy więcej niż w pierwszej transzy. Dla nas, instytucji zarządzających, to ogromne wyzwanie. Co prawda, firmy trochę więcej wiedzą o PPK, no bo program już istnieje w mediach, powstało mnóstwo materiałów na ten temat. Do tego mogą czerpać z doświadczeń większych firm. Trudność jest taka, że nie mają takich zasobów informatycznych jak w największych firmach. Natomiast po doświadczeniach z pierwszej transzy wiemy, że dostosowanie systemów kadrowo-płacowych, wygenerowanie jednego pliku pod PPK i wysłanie do naszego agenta transferowego nie powinno być czymś nie do przeskoczenia. Największa trudność sprowadza się do sprawdzenia kwoty przelewu z podsumowaniem wszystkich wpłat w pliku wysyłanym raz w miesiącu. Większość firm, które oferuje systemy kadrowo-płacowe już ma swoje moduły, które obsługują PPK. Z tego punktu widzenia, pomimo mniejszych zasobów kadrowych, pracodawcy i instytucje finansowe powinny sobie spokojnie z drugą transzą poradzić. 
 
Jeśli chodzi o profil przeciętnej spółki, to w wielu przypadkach nie będzie się on różnił od tych z pierwszej transzy. Tu też są duże zakłady produkcyjne, spółki handlowe itp. Te średnie przedsiębiorstwa być może są trochę niedoceniane, ale to one są bardzo ważne dla dynamiki rozwoju całej gospodarki. Te największe oczywiście zatrudniają najwięcej osób przeciętnie, ale średnie przedsiębiorstwa rosną najbardziej dynamicznie. 
 
AOL: A z waszego punktu widzenia, czy sprzedaż PPK różni się od tej prowadzonej w pierwszej transzy?
 
GCh: W dużej mierze tak. W pierwszej fali to, co się nam sprawdziło, to dedykowany zespół do sprzedaży PPK. Teraz, przy tej liczbie firm, ten zespół będzie mocno wspierany przez sieć agentów. Większa też będzie rola kanału zdalnego. Spodziewam się, że wielu pracodawców będzie chciało zawrzeć umowę o zarządzanie PPK w kwietniu, więc będą szukać jak najszybszego sposobu. Nie będą musieli się z nami spotykać, po prostu poproszą o ofertę i przesłanie odpowiedniego linku do zalogowania się i wypełnienia wszystkich danych. 

AOL: Faktycznie da się wprowadzić PPK całkowicie zdalnie?

GCh: Tak, mieliśmy takie przypadki już w pierwszej transzy. Zresztą założeniem PPK jest to, że jest to program, w którym wszystko czy prawie wszystko można załatwić zdalnie. Poczynając od wdrożenia, na dyspozycjach pracowników kończąc.

AOL: Spodziewacie się największego zainteresowania pod koniec ostatecznych terminów wdrożenia dla firm zatrudniających 50-249 pracowników?

GCh: Tak, dlatego sugerowałbym nie czekać z wyborem instytucji finansowej do ostatniego dnia, czyli do 24 kwietnia [to ostatni dzień, w którym należy podpisać umowę o zarządzanie PPK, przyp.]. Co prawda, w pierwszej transzy nie było dużego problemu. Te ostatnie dni, w których należało podpisać umowę o zarządzanie przebiegły w miarę spokojnie. Tym razem jednak firm jest pięć razy więcej. 
 
AOL: Ile macie umów? 
 
GCh: To dopiero początek transzy, więc umów mamy na razie kilkanaście, ale zdecydowanie więcej odbytych i umówionych kolejnych spotkań. Idziemy zgodnie z planem.

TAGI:

Grzegorz Chłopekoszczędzaniepartycypacja w PPKPPK

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

zobacz także

↑ na górę