Prognozy inwestycyjne dla rynku złota
08.11.2018 | Katarzyna Czupa
Tegoroczne umocnienie dolara uderzyło w ceny złota. Wśród ekspertów dominuje jednak optymizm – na horyzoncie może pojawić się odbicie

Ten rok nie sprzyja inwestorom lokującym środki na rynku złota – cena kruszcu od początku roku do 7 listopada spadła o blisko -6,1% i oscyluje obecnie wokół 1,2 tys. dolarów za uncję. To najniższy poziom od blisko 2 lat. Jest to głównie efekt umocnienia dolara, który względem euro zyskał w tym roku prawe +4,7%. Jak mówi Paweł Grubiak, prezes zarządu Superfund TFI, skala wzrostów zaskoczyła wiele osób, które nie spodziewały się tak silnej pozytywnej reakcji amerykańskiej waluty w obliczu nieprzewidywalnej polityki zagranicznej Donalda Trumpa.

Dolar wydawał się zwyżkować, nie bacząc na obawy inwestorów dotyczące dalszych działań władz amerykańskich. Wręcz przeciwnie, wartość tej waluty rosła głównie ze względu na rosnącą awersję inwestorów do ryzyka. Amerykański dolar stał się tym samym skuteczniejszą "bezpieczną przystanią" niż samo złoto. A notowania kruszcu na tym traciły – wyjaśnia.

Kurs dolara to nie jedyny z czynników, który w tym roku ciąży rynkowi złota. Michał Słysz, analityk w Investors TFI, zwraca uwagę na negatywny wpływ wzrostu rentowności długoterminowych obligacji skarbowych  USA, skorygowanej oczekiwaniami inflacyjnymi (czytaj raport jesienny).

Z opinii ekspertów wynika jednak, że na horyzoncie może pojawić się odbicie. Za wzrostem cen złota przemawia zachowanie części inwestorów. Paweł Grubiak wskazuje, że pesymiści na rynku złota powoli zdają się ustępować optymistom. Jak zauważa, dla wielu poziom 1200 USD za uncję był już wystarczająco niski, aby kupować kruszec jako inwestycję długoterminową.

Z raportu Investors TFI wynika natomiast, że instytucjonalni inwestorzy o nastawieniu spekulacyjnym od kilku tygodni zajmują rekordową krótką  pozycję  netto  na  kontraktach  terminowych  na  złoto  (zdecydowanie  mocniej  obstawiają  dalsze  spadki  niż  wzrosty).  To może zaś zwiastować odbicie na rynku.

Historyczna  analiza  pokazuje, że  inwestorzy  o  nastawieniu  spekulacyjnym  niemal nieodmiennie najmocniej obstawiają wzrosty blisko szczytów i redukują długie pozycje blisko  dołków rynku złota. Obecnie inwestorzy o nastawieniu spekulacyjnym zajmują zagregowaną krótką  pozycje  netto  na  75  tys.  kontraktów,  najbardziej  niedźwiedzią  od  2005  r.,  czyli  od  początku  publikowania danych wyodrębniających tę kategorię graczy – czytamy w opracowaniu.

Zdaniem prezesa Superfund TFI, czynnikiem wspierającym jest rosnące ryzyko polityczne w USA – przejęcie Izby Reprezentantów przez Demokratów, podczas gdy w Senacie większość maja Republikanie.

Na niepewności dotyczącej dalszych działań politycznych w USA w takim układzie może tracić amerykański dolar, co sprzyjałoby wyższym cenom złota. Również polityka monetarna w Stanach Zjednoczonych może stanowić coraz mniejszą przeszkodę do wzrostów cen złota. Dotychczas zapowiedzi kolejnych podwyżek stóp procentowych wywierały presję na silnego dolara, jednak eldorado na tej walucie może się kończyć, ponieważ zacieśnianie polityki monetarnej jest już oczekiwane na rynku. Jeśli inwestorzy przestaną reagować na jastrzębie słowa i działania Fed, złoto na tym zyska – mówi.

Osłabienie dolara jest prawdopodobne także w ocenie Tomasza Hońdy, starszego analityka w Quercus TFI. Czynnikiem ryzyka w długim terminie jest ogromny i rosnący deficyt budżetowy (to po części skutek cięć podatkowych), a w konsekwencji także ryzyko gwałtownego przyrostu długu publicznego za oceanem.

Tego samego zdania jest Michał Słysz. Jak mówi, tak gwałtowny wzrost potrzeb budżetu, wobec ograniczonych możliwości sfinansowania ich ze  źródeł wewnętrznych, miałby dwa istotne skutki. Po pierwsze, wywarłby na FED mocną presję do  powrotu do zakupu nowych emisji obligacji rządowych. Po drugie, napędzałby dalsze spadki ich  cen.

Można przyjąć, że problemy budżetowe tej skali odbiłyby się już źle na dolarze. Skutki dla złota  byłyby bardziej złożone. Deprecjacja dolara na pewno dodałaby złotu wigoru, jednak wzrost stóp,  przynajmniej  początkowo,  działaby  na  złoto  chłodząco.  Kluczowe  jest,  kiedy  rynki  zaczęłyby  dostrzegać inflacyjne skutki wymykającego się spod kontroli deficytu. Jeśli w ślad za spadającymi  obligacjami  poszedłby  istotny  wzrost  oczekiwań  inflacyjnych,  cena  złota  powinna  wyraźnie  wzrosnąć  – tłumaczy.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

DolarFEDPaweł GrubiakTomasz Hońdozłoto

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Popularne

zobacz także

↑ na górę