Brytyjski system emerytalny, czyli wzór dla polskiej reformy
03.10.2018 | Wojciech Kiermacz
Automatyczny zapis i fundusze zdefiniowanej daty to pomysły zaczerpnięte z brytyjskiego systemu emerytalnego, które mają być receptą na emerytury w Polsce. Czy tak będzie w istocie?

Brytyjczycy są krytyczni wobec swojego systemu emerytalnego. W dyskusji publicznej padają zarzuty o dużej rozbieżności pomiędzy świadczeniami pracowników sektora publicznego i prywatnego oraz małym pokryciu prywatnymi programami pracowniczymi. Rząd wychodzi jednak naprzeciw oczekiwaniom. Ale po kolei.

Przegląd systemów emerytalnych - pozostałe artykuły z serii

Kilka faktów

  • Aktywa finansowe Brytyjczyków są warte ok. 7-8 bilionów euro. W relacji do PKB to ponad 300%[1]
  • Blisko 60% tej kwoty to kapitał zgromadzony w polisach ubezpieczeniowych i produktach emerytalnych[2]
  • Stopa zastąpienia netto z tytułu emerytury państwowej wynosi mniej niż jedną trzecią ostatnich zarobków – to najniżej wśród wszystkich krajów OECD[3],
  • Średnio drugie tyle dokładają jednak dobrowolne programy emerytalne, w których uczestniczy ok. połowa wszystkich pracujących.

Jak to działa

W największym skrócie brytyjski system emerytalny składa się z dwóch filarów – emerytury państwowej i programów prywatnych, w tym szczególnie pracowniczych. Podobnie jak w wielu innych krajach celem pierwszej z nich jest zapewnienie pokrycia tylko podstawowych wydatków na starość. Obecnie (2018 r.) pełny wymiar świadczenia to 164,35 funtów tygodniowo (podczas gdy mediana zarobków to ok. 550 funtów). Takie pieniądze otrzymają ci, którzy przepracowali co najmniej 35 lat, w których odprowadzali składki na ubezpieczenia społeczne i zarabiali powyżej 162 funtów tygodniowo. Można dostać więcej, jeśli zgłosimy się po świadczenie później niż w momencie przekroczenia wymaganego wieku. Ten wynosi 65 lat i zrównał się dla mężczyzn i kobiet (panie jeszcze do niedawna mogły pobierać świadczenie już w wieku 60 lat). Planowane są kolejne podwyżki – 66 lat od 2020 r. i 67 od 2027 r. i 68 od ok. 2037 r.

Przejdźmy do drugiego filaru emerytalnego. Na rynku funkcjonują dwie formy pracowniczych programów – oparte na zdefiniowanym świadczeniu oraz zdefiniowanej składce. W pierwszym wypadku kwota, jaką otrzymamy na emeryturze zależy od naszych zarobków. W drugim, od tego, z jakim skutkiem zainwestowane zostaną środki. Druga forma jest bardziej preferowana przez rząd brytyjski z uwagi chociażby na ulgi podatkowe. Jedna z nich polega na tym, że składki do pracowniczych programów są odprowadzane z wynagrodzenia brutto a nie netto.

W sumie w ramach drugiego, prywatnego filaru emerytalnego zgromadzone jest ponad 2,3 bilionów dolarów (dane OECD za 2016 rok.), co czyni Wielką Brytanię trzecim pod względem wielkości oszczędności emerytalnych krajem na świecie po Stanach Zjednoczonych (25,1 bln dolarów) i Kanadzie (2,7 bln dolarów).

Dekada zmian

Jeszcze do niedawna pracownicze programy były całkowicie dobrowolne. Jednak od 2012 r. pracodawcy są zobowiązani do automatycznego zapisu swoich pracowników na mocy ustawy „Pension Act” z 2008 r. Proces został rozłożony na kilka lat (zaczynając od największych pracodawców, na małych firmach kończąc) i dopiero od lutego 2018 r. teoretycznie każdego pracownika spełniającego kryteria należy zapisać do programu, dając mu jednak możliwość rezygnacji. Podmiotów dostarczających programy jest w Wielkiej Brytanii mnóstwo. Jeden z nich jest jednak szczególny. Chodzi o powołany na mocy wspomnianej ustawy NEST (z ang. National Employment Savings Trust). To podmiot non-profit, niezależny od rządu. Dzięki efektom skali oferuje niskie koszty obsługi dla pracodawców, co znacznie ułatwia spełnienie wymogów automatycznego zapisu wszystkich kwalifikowanych pracowników[4]. NEST oferuje kilkadziesiąt funduszy, z czego większość z nich to tzw. fundusze zdefiniowanej daty (target-date funds). Koncepcja funduszy zdefiniowanej daty jest prosta – ma to być inwestycja „na całe życie”, która zmienia się wraz z wiekiem inwestora. Termin „zdefiniowana data” oznacza moment przejścia na emeryturę. Na początku inwestycji, gdy jesteśmy młodzi, udział ryzykownych aktywów jest najwyższy, co ma służyć możliwie szybkiej akumulacji kapitału. Z czasem coraz większa część portfela inwestowana jest w instrumenty o niższym poziomie ryzyka. Uczestnik takiego funduszu nie musi sobie zawracać głowy zmianą ścieżki alokacji wraz z wiekiem. Wszystko załatwia za niego zarządzający funduszem.  

Automatyczny zapis oraz fundusze zdefiniowanej mają być receptą na małą powszechność programów prywatnych i ogólnie niskie emerytury również w naszym kraju. Wzorem Brytyjczyków (ale i Nowozelandczyków) zaadaptowany został ten pomysł na potrzeby pracowniczych planów kapitałowych, które startują już od lipca przyszłego roku.  

Światowy średniak

W corocznym raporcie Mercera, w którym przeanalizowano 30 systemów emerytalnych świata, brytyjski wypadł … średnio. Zdobył 61,4 na 100 możliwych do uzyskania punktów. Zdaniem autorów projektu końcową ocenę można byłoby podnieść dzięki zwiększeniu emerytury minimalnej dla najgorzej zarabiających, a także zwiększeniu udziału pracowników i wysokości składek w pracowniczych planach. Zwrócono także uwagę na konieczność przyspieszenia planowanych podwyżek wieku emerytalnego uprawniającego do państwowego świadczenia[5].

Niczego lepszego nie wymyślono

Automatyczny zapis oraz fundusze zdefiniowanej daty to być może nie są rozwiązania idealne, ale podobnie jak z demokracją „niczego lepszego nie wymyślono”. Koncepcja funduszy zdefiniowanej daty ma być jak najbardziej uniwersalna. To produkt masowy, który w związku z tym może nie spełniać oczekiwań bardziej świadomych inwestorów. Ci jednak to zdecydowana mniejszość na tle reszty.

Co do automatycznego zapisu w Wielkiej Brytanii – za wcześnie na pełną analizę skutków jego wprowadzenia, ale faktem jest, że według danych na koniec maja 2018 roku było aż 9,7 mln osób, które zaczęły oszczędzać właśnie dzięki niemu. To ok. 30% wszystkich pracujących. Z kolei odsetek osób, które zrezygnowały z programu po ich automatycznym zapisaniu wyniósł według różnych szacunków 8-12%[6] - to rodzi nadzieję, że zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Polsce prywatne programy pracownicze będą powszechne.
 
Wojciech Kiermacz
Analizy Online

TAGI:

emeryturaprzegląd systemów emerytalnychWielka Brytania

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Popularne

zobacz także

↑ na górę