Prognozy dla rynków długu
09.08.2018 | Katarzyna Czupa
Zróżnicowana sytuacja poszczególnych gospodarek pozwala szukać okazji inwestycyjnych. W Polsce uwarunkowania są sprzyjające – na korzyść obligacji działa niska inflacja i brak podwyżek stóp procentowych

Pierwsze półrocze br. sprzyjało poszukiwaniu bezpiecznych przystani – powrót zmienności na rynki akcji oraz nasilające się napięcia między Chinami a USA pociągnęły za sobą wzrost awersji do ryzyka. Inwestorów przyciągały zwłaszcza obligacje amerykańskie. Co prawda stopniowe podnoszenie stóp procentowych przez Fed pociągnęło za sobą wzrost rentowności 10-letnich papierów skarbowych USA (w kwietniu i maju przekroczony został poziom 3%), lecz umacniający się dolar oraz odwrót od rynków wschodzących skłonił wielu do lokowania środków właśnie w obligacje największej gospodarki świata – ich ryzyko jest relatywnie niższe, a rentowność inwestycji w ostatnim czasie stała się podobna. Jak podkreślają przedstawiciele BlackRock – popularne są zwłaszcza papiery krótkoterminowe, które oferują rentowność wyższą niż inflacja.

Czego możemy spodziewać się w nadchodzących miesiącach? Zdaniem ekspertów Fidelity czynniki negatywne i pozytywne równoważą się. Z jednej strony w USA wzrost pozostaje stabilny, a inflacja i deficyt fiskalny stopniowo rosną, co może prowadzić do dalszego wzrostu rentowności. Z drugiej zaś, choć dane makroekonomiczne pozostają dobre, wskaźniki badające nastroje są już mniej sprzyjające, a to z kolei może wspierać wyceny papierów dłużnych. Do amerykańskich obligacji skarbowych pozytywnie odnoszą się przedstawiciele JP Morgan, którzy podkreślają, że co prawda rentowność może jeszcze wzrosnąć, ale wyższy kupon ograniczy negatywny wpływ ryzyka stopy procentowej. W podobnym tonie wypowiadają się specjaliści z BlackRock wskazując, że warto angażować się głównie w papiery o krótszej zapadalności. Negatywnie wyglądają natomiast perspektywy dla Starego Kontynentu – wskazuje się, że polityka ujemnych stóp procentowych Europejskiego Banku Centralnego zaciążyła rentowność papierów dłużnych. Do tego zagrożeniem jest wciąż ryzyko polityczne oraz perspektywa zakończenia programu luzowania ilościowego.

Jeśli chodzi o obligacje korporacyjne w USA wyższe koszty finansowania nie pozostały bez wpływu na działalność przedsiębiorstw. W ocenie Fidelity, póki co perspektywy pozostają dobre dla papierów korporacyjnych z ratingiem inwestycyjnym – spread między obligacjami skarbowymi wciąż oferuje poduszkę bezpieczeństwa. Zdaniem BlackRock w przypadku papierów amerykańskich czynnikiem zniechęcającym mogą być wysokie wyceny. Eksperci są sceptyczni jeśli chodzi o rynek europejski (w związku z czynnikami wspomnianymi przy okazji długu skarbowego), lecz zwracają uwagę, że różnice w koszcie kapitału w USA i Europie sprawiają, że zabezpieczone walutowo inwestycje mogą być atrakcyjne dla inwestorów, którzy inwestują głównie w dolarze.

Co z rynkami wschodzącymi? Nastawienie specjalistów jest raczej neutralne. Jednak ich zdaniem, lepsze perspektywy stoją przed papierami udziałowymi spółek z tego regionu. Jeśli chodzi o dług, po istotnej aprecjacji dolara oraz problemach takich krajów jak Argentyna i Turcja, łatwiej szukać okazji inwestycyjnych. Co więcej, na korzyść tego rynku działają również szersze spready, mniejsza podaż papierów i silne fundamenty gospodarcze większości państw. Ryzykiem jest natomiast perspektywa eskalacji tarć między Chinami i USA. Zdaniem przedstawicieli BlackRock, lepiej lokować środki w papiery denominowane w twardych walutach. Choć nie dają one pełnej ekspozycji na zachodzące trendy makroekonomiczne, zdecydowanie ograniczają ryzyko do spreadów kredytowych.

W koszyku rynków wschodzących znajduje się także Polska. Mariusz Zaród, head of interest rates and credits w Ipopema TFI, jest pozytywnie nastawiony do krajowych papierów dłużnych.
–  Czynnikiem sprzyjającym powinna być niska, umiarkowana inflacja, która do końca roku może się obniżyć. Do tego dochodzi brak podwyżek stóp procentowych w Polsce w perspektywie najbliższych kwartałów – do pierwszych może dojść dopiero w 2020 roku, ale niewykluczone, że zostaną one jeszcze bardziej odłożone w czasie – mówi.
 
Utrzymania polityki „wait and see” oczekuje także Paweł Kowalski, zarządzający w TFI PZU. W jego ocenie sprzyjające są też sygnały płynące z gospodarki, gdzie wzrost za II kwartał powinien być na poziomie zbliżonym do I kwartału.
 
–  Bardzo dobre wykonanie budżetu pozwala też ministrowi finansów na ograniczanie podaży na rynku pierwotnym. Wymienione czynniki pozwoliły polskim obligacjom zachowywać się lepiej niż papiery wartościowe w innych krajach regionu, co może sugerować, że zagraniczni inwestorzy doceniają fundamenty polskiej gospodarki. Do tego spread do 10-letnich obligacji niemieckich wciąż jest atrakcyjny – wyjaśnia.

Jak uważa Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbiec TFI, polski rynek nadal będzie zachowywał się trochę jak rozwinięty, trochę jak wschodzący.

– W ten drugi tryb może wejść w przypadku gwałtownej, kryzysowej przeceny na rynkach wschodzących. Z reguły będzie jednak podążał za rynkami rozwiniętymi. Biorąc pod uwagę niską podaż polskich papierów skarbowych i bardzo dobre makro, polskie obligacje nie powinny dostarczyć trosk inwestorom – dodaje.

Paweł Kowalski podkreśla, że z pewnością można znaleźć rynki z większą premią za ryzyko (jak np. Meksyk, Brazylia), ale rynek polskich obligacji skarbowych powinien dalej dobrze radzić sobie w drugiej połowie roku.
 
Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

rynek długuTFI PZU

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

zobacz także

↑ na górę