Wszystko, co warto wiedzieć o rynkach długu
06.08.2018 | Wojciech Kiermacz
Rynek obligacji jest największym rynkiem papierów wartościowych na świecie. Jego kapitalizacja wynosi ponad 90 bilionów dolarów i jest wyższa od kapitalizacji globalnego rynku akcji. Warto znać więc mechanizmy, które nim rządzą, bo mają one niebagatelny wpływ na cały świat finansów

Obligacja, ujmując najprościej, to szczególny rodzaj pożyczki udzielanej przez inwestorów temu, kto ją emituje. Ci pierwsi w zamian otrzymują prawo do odsetek (tzw. kupon) oraz spłaty całości zobowiązania w dniu wykupu.

Najważniejsze ryzyka

Dla wielu obligacja jest synonimem bezpieczeństwa. Prawda jest jednak taka, że inwestowanie w obligacje wiąże się z ryzykiem, a w zasadzie z dwoma najważniejszymi – kredytowym i stopy procentowej. Pierwsze z nich związane jest z niewypłacalnością emitenta. Intuicyjnie czujemy, że pieniądze pożyczone rządowi państwa są na ogół bezpieczniejsze niż te pożyczone firmie. „Na ogół”, ponieważ historia zna przypadki, w których państwa nie spłacały swoich zobowiązań (np. Argentyna, Grecja). Wyższe bezpieczeństwo obligacji skarbowych oznacza jednak nawet kilkukrotnie niższą premię za ryzyko w porównaniu z obligacjami przedsiębiorstw, zwłaszcza mniejszych lub działających w bardzo konkurencyjnej branży, które po prostu muszą kusić inwestorów wyższym oprocentowaniem.

Drugim rodzajem ryzyka jest ryzyko stopy procentowej. Jest ono związane z polityką banków centralnych i wynikających z tego oczekiwań uczestników rynku co do wartości pieniądza w przyszłości. To miecz obosieczny, bo może działać zarówno na korzyść jak i niekorzyść posiadacza obligacji. Wzrost rynkowych stóp procentowych sprawia, że spada bieżąca wartość przyszłych przepływów pieniężnych – które dla instrumentów dłużnych mają fundamentalne znaczenie. Ta subtelna gra pomiędzy rentownością obligacji a jej ceną to jeden z kluczowych mechanizmów rządzących rynkiem obligacji.




Duracja, czyli co?

Pytaniem, które warto zadać jest to o ile zmieni się wycena obligacji, gdy zmienią się stopy procentowe? Pomoże na nie odpowiedzieć miara zwaną duration, czyli po polsku „czas trwania”. To średni ważony okres oczekiwania na wpływy środków pieniężnych z obligacji. Podawany jest w latach i może równać się po prostu liczbie lat do wykupu (w przypadku obligacji zerokuponowych – niewypłacających odsetek) lub być od niej mniejsza (w przypadku obligacji wypłacających odsetki). Tak więc np. obligacje, które wypłacają wyższe odsetki charakteryzują się mniejszym duration, ponieważ więcej środków wypłacanych jest w formie kuponów. Co do zasady, im dłuższy „czas trwania” obligacji, tym większa podatność na zmiany rynkowych stóp procentowych.

Po co inwestować w obligacje?

Jest wiele powodów. Dla stałego dochodu (z ang. fixed income). Inwestor otrzymuje odsetki – w zależności od obligacji – raz do roku, co pół roku lub jeszcze częściej. Co prawda, akcje mogą wypłacać dywidendę, ale decyzja o jej przekazaniu inwestorom jest uznaniowa w przeciwieństwie do emitenta obligacji, który zobowiązuje się do wypłaty kuponu w określonym czasie i wysokości.   

Dla ochrony kapitału – przewagą obligacji nad akcjami, zwłaszcza dla inwestorów z niższą tolerancją na ryzyko jest to, że dług powinien zostać spłacony w określonym czasie w przyszłości, powiększony o oprocentowanie. Trzymając obligację o stałym oprocentowaniu do terminu wykupu można więc z góry przyjąć, jaką rentowność będzie mieć ta inwestycja.

Dla wzrostu wartości inwestycji. Jak wspomnieliśmy wcześniej, ceny obligacji na rynku wtórnym mogą się zmieniać. Inwestor może wykorzystać wahania do zarobku. W efekcie można próbować maksymalizować zysk np. sprzedając obligacje w odpowiednim momencie.

Obligacje z powodzeniem są wykorzystywane jako element dywersyfikujący portfel inwestorów, chroniący przed spowolnieniem gospodarczym, który może być alternatywą, gdy na giełdzie rządzi kolor czerwony, a liczba spółek wypłacających dywidendę spada. Inwestorzy naturalnie przechodzą wtedy na rynek długu w poszukiwaniu stałego dochodu. Instrumenty dłużne (o stałym oprocentowaniu) cieszą się popularnością zwłaszcza w środowisku niskiej inflacji, ponieważ bez względu na zmianę cen w gospodarce, emitent zobowiązuje się do wypłaty odsetek w ustalonej wysokości.

Po co obserwować rynek długu?

Nawet jeśli nie zamierzamy inwestować w obligacje, warto śledzić wydarzenia na tym rynku. Występowanie pewnych zależności pozwoli bowiem stwierdzić, jak mogą zachować się również inne rynki, czy nawet pozwoli z dużą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć nadchodzącą recesję. Analizując instrumenty dłużne można wykorzystać np. spread, czyli różnicę pomiędzy rentownością obligacji uważanych za pozbawione ryzyka (lub o jego bardzo niskim poziomie), a tymi, które do nich porównujemy. Taką parą mogą być np. amerykańskie 10-letnie obligacje skarbowe i ich odpowiednik w krajach wschodzących. W ostatnim czasie rentowności amerykańskich papierów rosły, w przeciwieństwie do wielu rynków rozwijających się. W efekcie spadała premia za ryzyko inwestycji w papiery krajów teoretycznie dużo bardziej zagrożonych ryzykiem niewypłacalności niż Stany Zjednoczone. W takiej sytuacji część inwestorów przeniosła się na rynek akcji w poszukiwaniu dochodu, a część wybrała „bezpieczne” i wcale nie gorzej oprocentowane papiery amerykańskie.

Porównać można również różnicę w rentownościach obligacji krótko- i długoterminowych w USA. Teoretycznie papiery „dłuższe” (np. 10-letnie) powinny mieć wyższe oprocentowanie od „krótszych” (2-letnich). Historia zna jednak przypadki, gdy krzywa dochodowości się odwracała (ang. inverted yield curve). Oznacza to, że inwestorzy spodziewają się podwyżek stóp i sprzedają obligacje krótkoterminowe, ponieważ wiedzą, że następne emisje będą coraz wyżej oprocentowane. Spodziewane jest więc przyspieszenie inflacji i kolejne podwyżki. Te z kolei działają jak hamulec dla rozwoju gospodarczego. Obecnie jesteśmy w takiej sytuacji – Fed już od końca 2015 roku jest na ścieżce podwyższania stóp procentowych, która prowadzi do wzrostu rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Krzywa dochodowości jest bliska „odwrócenia się”. W opozycji do Fed stoi Europejski Bank Centralny, który zapowiada, że nie zamierza zmieniać stóp co najmniej do połowy przyszłego roku, obawiając się spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego i bessy na rynku akcji.

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

obligacjeobligacje korporacyjneobligacje skarbowerynek długu

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

zobacz także

↑ na górę