Na czym można było zarobić najwięcej w 2016 r.?
09.01.2017 | Wojciech Kiermacz
Powrót kapitału na rynki wschodzące, coraz większa dawka luzowania ilościowego oraz zaskakujące zmiany w globalnej polityce. To tylko niektóre wydarzenia, którymi żyli inwestorzy w 2016 r.

Klienci funduszy inwestycyjnych dostali darmową przejażdżkę rollercoasterem. Najpierw (styczeń, połowa lutego) zaliczyli ostry zjazd w dół. Po kilka, a nawet kilkanaście procent traciły giełdy na całym świecie - od Stanów Zjednoczonych, przez Europę, Rosję, aż po Chiny i Japonię. Po dnie szorowały ceny ropy naftowej. Za baryłkę odmiany Brent płaciliśmy w styczniu nawet poniżej 28 dolarów, czyli najniżej od dekady. Krajowi inwestorzy zapamiętają ten okres również ze względu na zaskakującą decyzję agencji ratingowej S&P o obniżeniu oceny wiarygodności kredytowej polskiej gospodarki z „A-„ do „BBB+”.


W połowie lutego kolejka ruszyła do góry. Na rynki wrócił optymizm, a wraz z nim kapitał – przede wszystkim na rynki wschodzące. Paliwa do wzrostów dolali również bankierzy z Fed i EBC, co podsyciło apetyt inwestorów również na akcje rynków rozwiniętych. Przedstawiciele pierwszych zaczęli sygnalizować, że zapowiadana wcześniej seria podwyżek stóp procentowych prawdopodobnie skończy się na jednej, góra dwóch. Drudzy zdecydowali się obniżyć stopy procentowe (główną do zera, a depozytową do -0,4%) oraz znacznie rozszerzyć program skupu aktywów z 60 do 80 mld euro miesięcznie, dokładając możliwość skupowania również obligacji korporacyjnych przedsiębiorstw.

Pod koniec czerwca inwestycyjna kolejka niemal wypadła z torów, gdy opublikowano absolutnie zaskakujące wyniki referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Scenariusz „leave” poparło 51,9% głosujących. Choć wielu ekspertów było zdania, że w najbliższym czasie należy stronić od akcji, zwłaszcza tych z rynków wschodzących, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po referendum wzrosty powróciły, a ich największymi beneficjentami były m.in. akcje polskich małych i średnich spółek. Od czasu dołka po wynikach głosowania do końca roku mWIG40 wzrósł o +27,2%  dzięki czemu to właśnie grupa funduszy akcji MiŚS zapewniła najlepszą średnią stopę zwrotu ze wszystkich pozostałych w 2016 r.


Zaraz za nimi uplasowały się grupy funduszy inwestujących na europejskich i globalnych rynkach wschodzących. Jeśli weźmie się pod uwagę to, które indeksy giełdowe na przestrzeni roku rosły najszybciej, nie powinno być to zaskoczeniem.


Dzięki rosnącym cenom ropy, stłumieniu inflacji i umocnieniu się rubla rosyjska gospodarka odbiła, a akcje tamtejszych spółek były najbardziej zyskowną klasą aktywów spośród wszystkich innych na świecie. Imponujące stopy zwrotu można było uzyskać inwestując również w akcje z krajów Ameryki Południowej. Giełda największej gospodarki tego regionu – Brazylii – m.in. za sprawą burzliwych zmian politycznych - odwołaniu w cieniu korupcyjnego skandalu prezydent Dilmy Rousseff i dojściu do władzy prorynkowego Michela Temera - była obok rosyjskiej jedną z najszybciej rosnących w 2016 r.

Niewątpliwie jednym z najważniejszych wydarzeń minionego roku były wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Co się jednak okazało zwycięstwo Donalda Trumpa, podobnie jak w przypadku Brexitu, tylko na chwilę zachwiało inwestycyjną kolejką w przypadku większości rynków akcji. Co prawda tempo zwolniły nieco emerging markets (choć akurat rosyjski parkiet jeszcze przyspieszył w związku z możliwym ociepleniem stosunków na linii Moskwa – Waszyngton), ale np. spółki amerykańskie odżyły, a trzy główne indeksy DJIA, NASDAQ i S&P500 konsekwentnie do końca roku poprawiały swoje historyczne maksima. Ostatecznie, jedną z najbardziej zyskownych grup produktów były fundusze z ekspozycją na spółki w USA.

To był trudny rok na rynku długu. Po ośmiu latach sztucznie stymulowanej przez banki centralne hossy, ceny obligacji rządowych wywindowane zostały na tak wysokie poziomy, że część inwestorów zaczęła wycofywać się z rynku. Wspomniane wcześniej działo, jakie wytoczyło w marcu EBC świadczy o tym, że potrzeba coraz większego kalibru, żeby osiągnąć ten sam efekt, a więc podtrzymać optymizm inwestorów i wywołać impuls inflacyjny. Problem polega na tym, że w końcu może się to udać, ale wzrost cen będzie zbyt trudny do opanowania.

Punktem zwrotnym mogły być wybory w USA. Wygrana republikanina, który zapowiada wielomiliardowe wydatki infrastrukturalne i obniżki podatków sprawiła, że zaczęto mocno wierzyć w powrót inflacji. Rentowności obligacji skarbowych na całym świecie odbiły do góry (a więc ich ceny spadły). Póki co nie odczuli tego boleśnie klienci krajowych funduszy obligacji inwestujących za granicą, a to za sprawą znacznego osłabienia się polskiego złotego względem głównych walut. Powodów do zadowolenia nie mają za to ci, którzy zdecydowali się na polskie papiery skarbowe. Fundusze w nie inwestujące straciły średnio -0,2%. 

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


TAGI:

podsumowanie rokuporównanie funduszy

Bądź na bieżąco

Dołącz do 13 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.

zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę