Barometr Nastrojów: Warunki do dalszych wzrostów nieco się pogorszyły
02.10.2017 | Wojciech Kiermacz
Globalny wzrost gospodarczy jest stabilny, ale krótkookresowo polskim akcjom może przeszkadzać umacniający się dolar, rosnące ceny surowców i niepewność związana z ostatecznym kształtem reformy OFE

Barometr Nastrojów dla polskich akcji na październik wynosi +0,44 pkt. i jest niższy o -0,09 pkt. niż przed miesiącem. Przypomnijmy, że 16 uczestników Ligi Ekspertów każdego miesiąca wskazuje, jakiej koniunktury, ich zdaniem, należy się spodziewać na krajowej giełdzie. Swoje nastawienie kwantyfikują wybierając wartość barometru od -2 pkt. (bardzo niekorzystna koniunktura) do +2 pkt. (bardzo korzystna). Z ich odpowiedzi wyciągana jest średnia arytmetyczna.

Bądź na bieżąco

Dołącz do 15 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.


Większość uczestników w swoich najnowszych prognozach podkreśla istotny wpływ ostatniej decyzji Fed. Przypomnijmy, że na wrześniowym posiedzeniu amerykański bank centralny zapowiedział rozpoczęcie redukcji  bilansu (jego wartość szacuje się na 4,5 bln dolarów). Ma ona polegać na ograniczaniu środków przeznaczanych na zakup papierów w miejsce tych już zapadających. Wobec tego cały proces będzie rozłożony w czasie, i to na wiele miesięcy, a jego skutki mogą mieć wpływ na portfele inwestujących w Polsce, a także na innych rynkach wschodzących.

- Na tym spotkaniu (Fed ws. dalszej polityki, przyp. red.) podjęto decyzję o rozpoczęciu zmniejszania sumy bilansowej banku, czyli procesu odwrotnego do programu luzowania ilościowego. Takie działanie powinno mieć odzwierciedlenie zarówno w notowaniach dolara, jak również w koniunkturze na rynkach akcji i długu. Silny dolar to mniejsza presja inflacyjna w USA, ale również rosnące ryzyko dla gospodarek rynków wschodzących. Może to stanowić przesłankę do korekty na tych rynkach, zarówno w przypadku akcji, jak i obligacji – komentuje Rafał Bogusławski, strateg w Amundi Polska TFI.

Z kolei Europejski Bank Centralny wciąż prowadzi luźną politykę pieniężną, powiększając sumę bilansową. Adam Łukojć, dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Akcyjnymi w TFI Allianz Polska, zwraca uwagę na dysproporcję pomiędzy polityką obydwu kluczowych banków centralnych. - Ten czynnik, wspierany dodatkowo przez rosnącą różnicę między stopami procentowymi w USA i strefie euro, może osłabiać euro, a przez to zachęcać do kupowania zachodnioeuropejskich akcji – tłumaczy Adam Łukojć.

Z wypowiedzi większości ekspertów wynika, że w najbliższym czasie to właśnie za akcjami zachodnioeuropejskich spółek przemawia najwięcej. Jarosław Niedzielewski, dyrektor Departamentu Inwestycji w Investors TFI zwraca uwagę na szczególnie dobre dane napływające ze Starego Kontynentu. – (…) wskaźniki PMI dla przemysłu są najwyższe od lat i to praktycznie w całej strefie euro. Niestety, europejskie giełdy nie w pełni odzwierciedliły siłę gospodarek, przede wszystkim w wyniku umacniania euro w relacji do większości walut. Ta tendencja zaczęła się zmieniać w drugiej połowie września, gdy na wartości zaczął zyskiwać dolar, a rentowność obligacji w USA wyraźnie wzrosła. Kontynuacja tych trendów powinna wspierać niedocenione akcje w Europie – mówi Jarosław Niedzielewski.

Zdaniem Grzegorza Raupuka z RDM Wealth Management względnie słabiej będzie sobie radzić w tych warunkach polska giełda. Do wspomnianego wyżej umocnienia dolara, ekspert dorzuca jeszcze presję cenową na surowce, na którą popyt powinien sukcesywnie rosnąć wraz z polepszającą się koniunkturą na świecie oraz niespodziewane przełożenie w czasie reformy OFE. - Ryzyko zmiany założeń reformy OFE (przekazanie większej niż zakładane wcześniej 25% aktywów do ZUS) wywoływać będzie podwyższoną nerwowość wśród inwestorów posiadających polskie akcje, przez co będzie negatywnie wpływać na potencjał wzrostu ich cen – uważa Grzegorz Raupuk.

W kontekście polskiej giełdy inwestorzy coraz częściej zadają sobie pytanie co dalej z akcjami małych i średnich spółek. Te zachowują się znacznie słabiej od blue chipów. Powodów należy szukać po stronie rosnących wynagrodzeń i cen surowców, ale i inwestorów zagranicznych (zagraniczne fundusze pasywne inwestują przede wszystkim w największe polskie podmioty). Karol Matczak, dyrektor Departamentu Doradztwa Inwestycyjnego w mBank, uważa, że warto jest mieć "misie" w portfelu z uwagi chociażby na rewelacyjne dane z gospodarki, przesłaniające nieco słabsze wyniki spółek. Ale w umiarkowanej ilości, zwłaszcza że płynność jest na nich bardzo niska. W jego portfelu ofensywnym fundusze akcji polskich małych średnich spółek odpowiadają za ok. jedną czwartą portfela. 

Wojciech Kiermacz
Analizy Online


zobacz także

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę