Wysokość opłat a sukces inwestora

Ewa Bartosiak
W bieżącym roku maksymalna stawka opłaty za zarządzanie wynosi 3,5%, w przyszłym spadnie do 3%, a docelowo – do 2%. Jak przełoży się to na zyski dla inwestorów?

Zacznijmy od tego, po co nam fundusze aktywnie zarządzane (czyli zdecydowana większość na polskim rynku). W przeciwieństwie do tych o pasywnej strategii, ich rolą jest dostarczanie inwestorom stóp zwrotu wyższych od benchmarku. Dla funduszy akcji polskich o uniwersalnej strategii, bo to głównie ich obok funduszy akcji MiŚ dotyka rozporządzenie o obniżeniu opłat za zarzadzanie, takim benchmarkiem może być WIG. Chociaż w rzeczywistości wiele instytucji obniża sobie tę poprzeczkę (np. o komponent kosztowy czy rynku pieniężnego), nieliczne oficjalnie uznają ją za właściwy sobie punkt odniesienia. Bicie wspomnianego wzorca okazuje się jednak sztuką wyjątkowo trudną.  W zeszłym roku powiodła się ona tylko 4 spośród 56 funduszy akcyjnych otwartych, w poprzednim zaś indeks szerokiego rynku pokonało 6 produktów.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Fundusze

Za przyczyną takiego stanu rzeczy, obok przykładowo kwestii niepełnego zaangażowania portfela na rynku akcji, stoją w głównej mierze koszty. To one są tym, co oddziela skuteczność zarządzającego od sukcesu inwestora – w rozumieniu uzyskiwania wyników przewyższających benchmark.

Przyjmując pewne założenia[1], można sprawdzić, w jak dużym stopniu wysokość opłaty za zarządzanie (pomińmy roboczo istnienie innych, dodatkowych kosztów) wpływa na szanse inwestora na zysk większy od indeksu rynkowego. W tym celu załóżmy też (arbitralnie), że menedżer portfela jest na tyle skuteczny, że ma 70% szans na pobicie WIG-u w ciągu następnych 5 lat (to nasz horyzont inwestycyjny). Aby tego dokonać, podejmuje aktywne ryzyko (tzw. tracking error) w skali 4,5% rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile przeciętnie menedżer w funduszu akcji polskich uniwersalnych.

Wysokość

Powyższy wykres ilustruje, jak wraz z rosnącą opłatą za zarządzanie spadają szanse na sukces inwestora. W utopijnym scenariuszu, jeśli koszty są zerowe, to inwestor „zgarnia” całą alfę wypracowaną przez zarządzającego i z prawdopodobieństwem 0,7 osiągnie wynik lepszy od WIG. Wraz ze wzrostem opłat szanse na sukces maleją jednak dość drastycznie. Przy obecnie obowiązującym, maksymalnym poziomie kosztów stałych (3,5%) wynoszą one tylko 11%. W 2021 r., kiedy wysokość opłaty za zarządzanie nie będzie mogła przekraczać 2%, prawdopodobieństwo uzyskania przez inwestora stopy zwrotu lepszej od wzorca wzrośnie do 32%.  

Czy 32% to dużo? Można by dyskutować. Naturalnie jest to wynik jedynie modelu teoretycznego, dlatego do konkretnych wartości nie należy się przywiązywać. Przykładowo, jeśli skuteczność zarządzającego zwiększymy do 84%, to przy opłacie 2% inwestor z równym prawdopodobieństwem wygra lub przegra z WIGiem. Jeśli menedżer jest mniej efektywny – szanse powierzającemu mu swój kapitał na bicie wzorca spadną. Generalne przesłanie jest jednak takie, że dzięki obniżce opłat inwestor w większym stopniu partycypuje w sukcesie zarządzającego, potrafiącego skutecznie walczyć z benchmarkiem. Na administracyjną obniżkę opłat z pewnością należy spojrzeć jednak w szerszym kontekście. Przykładowo – czy ograniczenie w ten sposób przychodów TFI nie spowoduje, że nie będzie ich stać na najlepszych (=najdroższych) zarządzających? I czy wtedy założone w modelu 70% szans na to, że menedżer pokona WIG, nie ulegnie zmniejszeniu?  


[1] Model wraz z założeniami w artykule „Are active management fees too high?”, Richard M. Ennis, Financial Analyst Journal, 2005

TAGI:

wyniki inwestycyjne

popularne porady

w co inwestować

↑ na górę