Schroders: o dywersyfikację portela trzeba dbać

analizy.pl
Inwestowanie w różne klasy aktywów może pomóc osiągnąć zakładany cel. Przy dywersyfikacji portfela kluczowe znaczenia ma także tzw. rebalancing

Inwestowania wymaga nerwów ze stali, przekonują przedstawiciele Schroders. W osiągnięciu zakładanych celów może pomóc odpowiednia dywersyfikacja portfolio – lokując środki w różne klasy aktywów (m.in. akcje, obligacje) zwiększamy szansę, że przynajmniej jedna z nich będzie generowała dodatnie stopy zwrotu w czasie niesprzyjającego sentymentu rynkowego. Jak zwracają uwagę eksperci brytyjskiej firmy specjalizującej się w zarządzaniu aktywami, struktura portfela wymaga okresowych modyfikacji, czyli tzw. rebalancingu.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Dlaczego to tak ważne?
Osiąganie relatywnie wyższych wyników wiąże się z ryzykiem, jednak wielu inwestorów zdaje się o tym zapominać. Portfolio powinno być odpowiednio zbalansowane pod kątem ryzyka – składniki, których celem jest generowanie wzrostu wartości inwestycji należy równoważyć odpowiednim udziałem elementów zapewniających jej bezpieczeństwo.

Co może się zdarzyć, gdy nie stosujemy rebalancingu?
Załóżmy, że akcje stanowią 75% naszej inwestycji. W sytuacji rynkowej hossy ich wartość, a co za tym idzie udział w portfelu, może wzrosnąć – powiedzmy do 80%. Aby nasza inwestycja wciąż była odpowiednio zdywersyfikowana musimy przeprowadzić rebalancing i zmniejszyć udział akcji tak, by znów wynosił 75%. Innymi słowy sprzedajemy papiery, które przyniosły zysk, oraz dokupujemy te, które zachowywały się relatywnie gorzej (i tym samym są tańsze). Gdybyśmy nie zdecydowali się na modyfikacje, w naszym portfolio znalazłoby się więcej aktywów, które przez pewien czas przynosiły wyższe stopy zwrotu. Jednak oznaczałoby to, że ryzyko inwestycji jest wyższe, niż pierwotnie zakładaliśmy.

Jak to wygląda w praktyce?
Podejścia są dwa. Pierwsze z nich zakłada okresowy rebalancing, gdzie zmiany dokonywane są w określonych interwałach czasowych (np. co kwartał). Drugie rozwiązanie to modyfikowanie portfela, gdy alokacja aktywów zacznie odbiegać od ustalonego przez nas celu (może to być np. przekroczenie wyznaczonego przez nas pasma wahań).


Specjaliści Schorders przeprowadzili symulację. Zbadali, jaką stopę zwrotu na przestrzeni 80 lat (licząc od 1940 r.) przyniesie portfolio składające się w 60% z akcji i w 40% papierów dłużnych (uwzględniono indeks S&P500 TR oraz 10-letnie obligacje skarbowe USA). Analiza obejmuje wpływ dziewięciu różnych strategii rebalancingowych – brak rebalancingu, zmiany okresowe oraz w oparciu o pasmo wahań. Najwyższą roczną stopę zwrotu osiągnięto w przypadku braku rebalancingu – wynosi ona 10%. Jednak portfolio zarządzane w ten sposób cechuje się najmniej korzystną relacją zysku do ryzyka.
 
Rebalancing a koszty
Regularnie przeprowadzane zmiany niosą koszty transakcyjne, jednak czynnik ten pominięto w analizie. Eksperci Schroders zwracają uwagę, że wybór naszej strategii rebalancingowej powinien zatem uwzględniać stawki i sposób naliczania opłat.

/aol

TAGI:

Schroders

popularne porady

w co inwestować

↑ na górę