Jednostki w funduszach – na co zwrócić uwagę
Katarzyna Czupa
Źródło: Shutterstock
Szukając odpowiedniego produktu warto sprawdzić, czy w ofercie znajdują się różne rodzaje jednostek. By ułatwić wybór wskazujemy na szanse i ryzyka jakie niesie każde z rozwiązań

Wybierając fundusz inwestycyjny zazwyczaj skupiamy się na porównywaniu rozmaitych produktów dostępnych na rynku – ich strategii, wyników i opłat. Warto jednak pamiętać, że poszczególne rozwiązania niekiedy są dostępne w kilku wariantach. W przypadku części funduszy oferowane są bowiem różne rodzaje jednostek, a to, na którą opcję się zdecydujemy, ma kluczowe znaczenie dla naszej inwestycji.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

W praktyce spotyka się przede wszystkim dwa przypadki. W ramach niektórych produktów inwestorzy mogą wybrać w jakiej walucie ma być denominowana inwestycja – krajowej czy zagranicznej. Ponadto, często możemy wskazać, czy dywidendy z tytułu instrumentów bazowych będą wypłacane czy akumulowane. Każde z tych rozwiązań niesie ze sobą określone szanse i ryzyka, dlatego warto przyjrzeć im się bliżej.

Jeśli chodzi o pierwszą z możliwości, to dokonując wyboru powinniśmy kierować się prostą zasadą – dobrze by jednostka była wyceniana w takiej samej walucie co nasze należności i zobowiązania, czyli w przypadku większości z nas w krajowej. Takie rozwiązanie jest po prostu najwygodniejsze. Po pierwsze, inwestorzy, chcąc ustalić wartość zainwestowanych środków w przeliczeniu na PLN, nie muszą monitorować na bieżąco wahań kursów. Po drugie, nie muszą samodzielnie zmagać się z ryzykiem walutowym i stosować zabezpieczeń, które ograniczałyby jego ewentualny negatywny wpływ.

Wygoda ma jednak określone implikacje. W przypadku funduszy dających ekspozycję na papiery zagraniczne, lecz wycenianych w PLN, ryzyko walutowe występuje na poziomie portfela. Aktywa bazowe są bowiem denominowane w innej walucie niż zakupione przez nas jednostki. Cześć rozwiązań stosuje instrumenty pochodne, mające ograniczyć wpływ wahań kursów na wartość zainwestowanego kapitału (w przypadku niektórych produktów zagranicznych inwestor może wybierać, czy chce jednostki posiadające takie zabezpieczenie lub tez nie). Jednak gdy decyzje zarządzających są nietrafione lub gdy zabezpieczenie w ogóle nie jest stosowane, a waluta bazowa ulegnie deprecjacji, będzie to obciążeniem dla osiąganych stóp zwrotu. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w połowie ubiegłego roku w przypadku funduszy z oferty Pioneer Pekao TFI, które lokują kapitał głównie na rynku amerykańskim. Osłabienie waluty lokalnej to także zmora funduszy akcji tureckich, które w znaczącej części nie zabezpieczają ryzyka walutowego. Nie zapominajmy jednak, że zachodząca zależność ma wymiar symetryczny i może przynieść także korzyści. W sytuacji gdy waluta, w której denominowane są poszczególne lokaty, zyska na wartości stopa zwrotu jest odpowiednio wyższa.

Jeżeli szukamy ekspozycji na aktywa zagraniczne bez ryzyka walutowego „zaszytego w portfelu” warto wybrać jednostki, które są wyceniane w tej samej walucie co całość aktywów bazowych. W przypadku tych produktów wypracowywane stopy zwrotu nie uwzględniają żadnych kursowych wahań. Korzyści płynące z tego rozwiązania dobrze obrazują ubiegłoroczne wyniki. W 2017 r. najwyższe stopy zwrotu wypracowały jednostki dolarowe funduszy MetLife Akcji Chińskich i Azjatyckich (Światowy SFIO) i Superfund Goldfuture (Superfund SFIO), które zyskały odpowiednio +56,3% i +55,2%. W obu przypadkach całość portfela denominowana jest w amerykańskiej walucie. W efekcie, choć jej wartość w 2017 r. spadła o blisko -17%, brak ryzyka walutowego sprawił, że wypracowane wyniki były o przeszło 20 pkt. proc. wyższe niż stopy zwrotu z inwestycji wycenianej w złotówkach.

Inwestorzy mogą dokonać wyboru także w kwestii wypłaty ewentualnych dywidend – część funduszy posiada bowiem jednostki akumulacyjne i dywidendowe. Tutaj kluczem są nasze preferencje,  musimy zastanowić się na czym nam bardziej zależy. Jeśli  na regularnych wypłatach, to oczywistym wyborem są jednostki dywidendowe. Jeśli chcemy by środki powiększyły wartość inwestycji i „dalej pracowały”, wybierzmy wariant akumulacyjny. Pod uwagę warto wziąć także sytuację rynkową – w czasie dobrej koniunktury warto reinwestować kapitał, by osiągnąć wyższy zysk. Przewidując pogorszenie sentymentu lepszym wyborem mogą okazać się jednostki dywidendowe, które będą generować dla nas przychody a wartość inwestycji nie będzie dodatkowo zwiększana (ekspozycja na mało atrakcyjne, bądź ujemne, stopy zwrotu nie będzie rosła).

Warto zauważyć, że jednostki dywidendowe są oferowane nie tylko przez fundusze akcyjne, lecz także dłużne. Choć mówimy o dywidendzie środki są wypłacane z tytułu osiągniętego zysku, a nie jedynie okresowych wypłat generowanych przez instrumenty bazowe (papiery udziałowe i dłużne). Oprócz nich dochodem może być m.in. zysk zrealizowany ze zbycia lokat. Na wysokość dywidend mogą mieć wpływ także inne czynniki, jak sytuacja na rynku, płynność funduszu, czy koszty działalności. Istnieje też drugi model. Zgodnie z nim wysokość dywidendy jest znana z góry, a nie zleżna od zysku. Warto jednak pamiętac, że w przypadku niewystarczających środków może wiązać się to z ryzykiem wypłaty części kapitału.

Katarzyna Czupa
Analizy Online

TAGI:

fundusze akcji tureckichfundusze akcji zagranicznychfundusze dłużne zagraniczne (PLN)jednostki PLN-hedged

w co inwestować

↑ na górę