Akcje i obligacje w jednym?
12.12.2016 | Paweł Bystrek
W środowisku rekordowo niskich stóp procentowych i nierzadko ujemnych rentowności obligacji skarbowych inwestorzy na rynku długu są niejako skazani na niskie stopy zwrotu. Czy jest na to sposób? 

W poprzednich odsłonach naszego cyklu, zawierających wskazówki dla inwestorów, prezentowaliśmy poszczególne kategorie funduszy dłużnych. Ostatnio opisywaliśmy ryzyko stopy procentowej jako czynnik w znacznym stopniu wpływający na osiąganą przez inwestora stopę zwrotu. Rekordowo niskie stopy procentowe oraz ujemne rentowności wielu papierów skarbowych utrudniają zarządzającym osiąganie dodatnich wyników. Postanowiliśmy przyjrzeć się zatem kategorii aktywów, która z wielu powodów może być ciekawą propozycją na tak wyjątkowe czasy. 

Bądź na bieżąco

Dołącz do 14 000 inwestorów, którzy prosto na maila otrzymują powiadomienia o nowych artykułach, wynikach inwestycyjnych oraz ważnych wydarzeniach rynkowych.


Obligacje zamienne na akcje (ang. convertible bonds) – bo o nich tutaj mowa – są przykładem hybrydowych papierów wartościowych. Z jednej bowiem strony oferują inwestorom regularne płatności z tytułu odsetek, z drugiej zaś umożliwiają konwersję należności z tytułu wyemitowanych przed przedsiębiorstwo obligacji na instrument udziałowy – akcje. Chociaż takie papiery należą na polskim rynku do rzadkości, to jednak z racji znacznej ich popularności na lepiej rozwiniętych, zachodnich rynkach kapitałowych postanowiliśmy przybliżyć ich specyfikę.

Jeśli chodzi o zalety obligacji zamiennych, to poza „wbudowaną” w instrument opcją zamiany długu przedsiębiorstwa na udziały w spółce, oferują one inwestorom także zabezpieczenie przed inflacją. O ile w przypadku tradycyjnych obligacji (zarówno skarbowych jak i korporacyjnych) wzrost wskaźnika cen zazwyczaj negatywnie przekłada się na stopę zwrotu z inwestycji, to w przypadku convertible bonds tak być nie musi. Inwestor w określonym umową terminie (bądź terminach) może bowiem podjąć decyzję o konwersji zadłużenia i wyeliminowaniu tego czynnika ryzyka. Dodatkowo, w obliczu zwyżkujących cen akcji może skorzystać na wzrostach notowań akcji – nie jest to jednak zawsze obowiązującą regułą.

Obligacje zamienne na akcje nie są bowiem homogeniczną klasą aktywów. Czynnikiem różnicującym poszczególne papiery może być wspomniane prawo do konwersji długu na akcje. Nie zawsze jest tak, że to inwestor dysponuje możliwością zamiany. Czasem władze przedsiębiorstwa podejmują decyzję o emisji takich papierów wartościowych, traktując je jako zabezpieczenie przed spadkiem stóp procentowych. W sytuacji, gdy na rynku pojawiają się możliwości tańszego finansowania emitent może skonwertować istniejący dług na akcje. Zależnie od przyjętej przez władze przedsiębiorstwa formuły różna jest zatem wysokość oferowanych płatności kuponowych. Inwestor dysponujący prawem zamiany długu na akcje będzie skłonny zaakceptować niższe odsetki, zaś przedsiębiorstwo uzyska w ten sposób tańsze (niż w przypadku tradycyjnej obligacji) źródło finansowania. Z kolei prawo emitenta do konwersji długu znajduje odzwierciedlenie w relatywnie wyższej wartości oferowanych odsetek.

Kolejną różnicą pomiędzy poszczególnymi obligacjami może być także ilość okresów, w których strona dysponująca opcją konwersji zadłużenia może egzekwować swoje prawa. Wraz ze wzrostem tej częstotliwości wartość prawa do zamiany zyskuje na znaczeniu. Jeśli zaś chodzi o wartość oferowanego oprocentowania, to podobnie jak ma to miejsce w przypadku tradycyjnych obligacji korporacyjnych, kluczowe znaczenie odgrywa tu wiarygodność kredytowa przedsiębiorstwa. Im lepsza jest kondycja finansowa emitenta, tym mniejsza jest premia za podjęcie ryzyka – niższa wartość odsetek.
 
Z perspektywy inwestora indywidualnego bezpośrednie inwestycje w convertible bonds są często poza zasięgiem. Pierwszym ograniczeniem może być cena jednostkowa takiego instrumentu. Jednak to nie ona odgrywa tu kluczowe znaczenie. Często bowiem poszczególne emisje plasowane są w ramach oferty prywatnej, siłą rzeczy skierowanej do inwestorów instytucjonalnych.

Nie zmienia to jednak faktu, że ekspozycję na tę klasę aktywów można zbudować przy wykorzystaniu jednostek funduszy inwestycyjnych. Wśród krajowych instytucji na tym polu wyróżnia się Aviva Investors Poland TFI. Oferowany przez towarzystwo Aviva Investors Obligacji Zamiennych (Aviva Investors FIO), jest bowiem rodzynkiem wśród krajowych funduszy tego typu. Jeśli zaś chodzi o zarejestrowane w Polsce produkty globalnych firm, to oferta jest zdecydowanie bogatsza. Dostęp do rynku obligacji zamiennych uzyskamy za pośrednictwem Allianz Convertible Bond oraz BNP Paribas L1 Convertible Bond World. Inwestorzy, zainteresowani obligacjami zamiennymi mogą wybierać także spośród Franklin Global Convertible Securities FundKBC Bonds ConvertiblesJPM Global Convertibles oraz Schroders ISF Global Convertible Bond.

Jeśli chodzi o stopy zwrotu przytoczonych funduszy z oferty zagranicznych firm, to należy mieć na uwadze, że produkty te różnią się znacznie między sobą. W przypadku części z nich oferowana jest jednostka zabezpieczona do EUR, USD, w innych ryzyko kursowe nie jest zabezpieczane. Trudno więc o pełną porównywalność tych produktów z perspektywy polskiego inwestora, gdyż na stopę zwrotu duży wpływ mają relacje poszczególnych walut. Historycznie jednak, obligacje zamienne na akcje zyskiwały w okresach dekoniunktury na papierach skarbowych, gdy te traciły na wartości z racji rosnących stóp procentowych.

Chociaż przybliżona przez nas mieszanka niższego ryzyka stopy procentowej i możliwości partycypacji we wzrostach na rynkach akcji nie daje gotowej odpowiedzi na stojące przed inwestorami pytania, to w wymagającym otoczeniu mogą stanowić interesującą alternatywę dla tradycyjnych rozwiązań.

Paweł Bystrek
Analizy Online

TAGI:

obligacje korporacyjneobligacje zamiennestopy procentowe

w co inwestować

Copyright © Analizy Online S.A. 2017

↑ na górę