A.Drozdowski o SP500: szybciej będzie rosło niż spadało

31.05.2019 | Zespół Analiz Online

Wzrosty na SP500 to scenariusz bardzo realny i podstawowy – mówi w analizy.player Adam Drozdowski, zarządzający funduszami InValue Multi-Asset. Amerykańskie obligacje najbardziej atrakcyjne wśród obligacji krajów rozwiniętych, a złoto najlepszym zabezpieczeniem przed ewentualną inflacją

Zarządzający funduszami InValue Multi-Asset Konserwatywny FIZ i InValue Multi-Asset Zrównoważony FIZ jest przekonany, że w perspektywie ponad roku jest więcej szans na wzrosty indeksu SP500 niż ryzyka, że za oceanem będą spadki. Drozdowski na poparcie swojej tezy przytacza statystki. – Od dołka w 2009 roku 24 razy S&P500 spadał przynajmniej 5%. Oczywiście, że będzie machało". Będzie spadało, będzie rosło. Ale szybciej będzie rosło niż spadało, czyli będziemy ustanawiali nowe rekordy na giełdzie amerykańskiej – mówi.
 
Strach przed spadkami, które przychodzą po pokonaniu przez indeksy nowych szczytów, nie jest – zdaniem Drozdowskiego – uzasadniony. Jego zdaniem ci, którzy obstawiają w obecnej sytuacji spadki, wybierają statystycznie najmniej prawdopodobny scenariusz.
 
– Jeżeli po sześciu miesiącach konsolidacji, czyli rynku takiego w miarę płaskiego trochę spadającego trochę rosnącego, S&P wychodzi na nowe maksima, to przez kolejne 12 miesięcy rośnie średnio 13,5% – mówi Drozdowski. – Tak się działo w 96% przypadków. Ci, którzy obstawiają spadki grają na te pozostałe 4% - dodaje.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Na podstawie tych szacunków Drozdowski wskazuje nawet najbardziej prawdopodobny – jego zdaniem – poziom indeksu S&P500 w horyzoncie kilkunastu miesięcy. – Jeżeli sobie pomnożymy wartość z połowy kwietnia S&P500 i te 13,5% dodamy, to wychodzą cztery trójki, 3333 punkty na S&P500 w kwietniu przyszłego roku. Czas pokaże jak będzie, ale to jest scenariusz bardzo realny i podstawowy – mówi.
 
Gość analizyplayer liczy się z przeceną spółek zaliczanych do kategorii spółek wzrostowych. – Spółki ‘growth’ (np. spółki technologiczne), które wzrastały przez ostatnie lata na fali rosnącej sprzedaży, mają największe udziały w indeksach. Jeżeli coś się zacznie zmieniać, jeżeli będziemy mieli zatamowanie tego dynamicznego wzrostu sprzedaży, to oczywiście całe indeksy mogą się troszeczkę skorygować. Jeżeli ktoś chce być ostrożny proszę bardzo. Tylko czekając na spadki i wyprzedając portfel akcyjny, więcej się traci w całym cyklu, niż jeżeli wchodzimy w spadek z portfelem, który mamy zainwestowany. Tak wyglądają dane statystyczne – mówi Drozdowski.
 
Na drugim biegunie do bardzo wysoko wycenianych spółek „growth” są spółki z kategorii „value”, w których liczy się nie sam wzrost sprzedaży, tylko zdolność do generowania gotówki.
 
Spółki value są przecenione w stosunku do spółek growth. Taniej było raz w okresie 40-letnim. Przez pięć miesięcy w szczycie bańki spółek growth, w szczycie bańki internetowej na przełomie lat 1999–2000. Tylko potem spółki value bardzo dobrze się zachowywały w przeciwieństwie do tych spółek wzrostowych – mówi ekspert.
 
Adam Drozdowski w rozmowie w analizy.player mówi też o amerykańskich obligacjach i złocie. Amerykańskie 10-latki są ewenementem na skalę krajów rozwiniętych. Tylko Włochy i Grecja maja wyższe rentowności, a Fed jako jedyny z banków centralnych krajów rozwiniętych podnosił stopy procentowe.
 
Kupując obligację niemiecką, musimy dopłacić do kuponu, czyli generalnie kupon zyskujemy po dziesięciu latach inwestowania. Dostaniemy z powrotem mniej środków niż zainwestowaliśmy. Jeśli kupimy obligację amerykańską przy rentowności 2,3%, co roku ten kupon 2,3% będzie nam wypłacany. To jest zasadnicza różnica. Więcej się zarabia na obligacjach, które dają wyższą rentowność i jeszcze mamy opcję na to, że rentowność będzie spadała – wyjaśnia Drozdowski.
 
ZŁOTO

Zdaniem Adama Drozdowskiego, dobrym dopełnieniem każdego portfela powinna być inwestycja w złoto, ponieważ w okresach inflacyjnych złoto rośnie dwukrotnie, trzykrotnie szybciej niż w okresach niskiej inflacji.
Inflacja w krajach rozwiniętych jest niska albo bardzo niska. W czasach wprowadzania przez banki centralne luzowania ilościowego ostrzegano wręcz przed hiperinflacją. Nic takiego się nie wydarzyło.

I bardzo dobrze, że się nie wydarzyło – komentuje Drozdowski. – Tylko czy przez kolejne lata się nie wydarzy? Ja nie wiem. Inwestowanie nie polega na stawianiu scenariuszy i graniu zero do jednego. Inwestowanie polega na prawdopodobieństwie, co może się wydarzyć. W związku z tym składając różne klasy aktywów, mówimy o akcjach value, mówimy o obligacjach rządowych, mówimy o złocie. To przyniesie dużo lepsze rezultaty – uważa gość analizy.player.

Więcej w materiale video

Rozmawiał Robert Stanilewicz.
 
Wywiad przeprowadzony we wnętrzu myhive Crown Tower dzięki uprzejmości IMMOFINANZ, właściciela marki myhive (www.myhive-offices.com).

TAGI:

Adam Drozdowski

zobacz także

↑ na górę