Polski rynek funduszy inwestycyjnych – pustynia czy oaza?

19.02.2019 | Zespół Analiz Online

Cały czas jako rynek jesteśmy daleko za Europą. Teraz wprowadzamy kolejne utrudnienie i powodujemy, że ten rynek jest mniej atrakcyjny niż za granicą – uważa Marek Rybiec, prezes iWealth Managament

Robert Stanilewicz, Analizy Online: Czy polski rynek za 3 lata, rynek inwestycyjny, rynek funduszy inwestycyjnych to będzie pustynia czy oaza za sprawą wprowadzenia MIFIDU II, za sprawą wszystkich zmian związanych z wynagradzaniem w dystrybucji jednostek funduszy inwestycyjnych?
 
Marek Rybiec, prezes iWealth Managament: Biorąc pod uwagę potencjał, jaki na dzień dzisiejszy mamy w depozytach i w oszczędnościach Polaków, to może być oaza, bo zdecydowanie jest gdzie rosnąć. Natomiast jeżeli nie wprowadzimy MIFID-u bardziej pragmatycznie, niż to zostało zrobione, to może być pustynia.
 
RS: Zakłada Pan, że można cofnąć bieg historii?
 
MR: Nikt dziś nie dyskutuje z tym, co zostało wprowadzone, jeżeli chodzi literalnie o zapisy. Chodzi o ich interpretację. Tak naprawdę zakładam, że rozmawiamy nie o ustawie, a bardziej o wytycznych, które KNF zaproponował 21 grudnia. Dlatego mówimy o interpretacji.
 
RS: Czyli te wytyczne, które pokazują, że właściwie na sprzedaży jednostek uczestnictwa to można zarobić raz, wtedy kiedy się je sprzedaje?
 
MR: W Polsce ten model przez lata wyglądał inaczej, czyli tak naprawdę bardzo rzadko korzystano z opłaty manipulacyjnej. Klient był przyzwyczajony do tego, że dystrybutorzy mieli tak zbudowany model biznesowy, że wynagradzano dystrybutorów na bazie opłaty za zarządzanie.
 
Ale spójrzmy na to w ten sposób. MIFID II podnosi tylko transparentność funduszy, w związku z czym myślę, że nie będzie problemu z tym, że klient nie będzie tego widział. Wszyscy za chwilę będą widzieli w stu procentach wszystkie koszty. Ale w kwestii rozwoju rynku można spojrzeć na to, jak zrobiły to inne państwa europejskie podobne do Polski, czyli takie, gdzie system był oparty na dystrybucji przez banki. Niemcy, Włochy, Francja - one nie zdecydowały się na rygorystyczne rozwiązanie kwestii zachęt, bo podejście było pragmatyczne, czyli zwiększmy transparentność dla klienta, bo to jest bardzo ważne. Nikomu nie zależy na tym, żeby klient nie wiedział, ile co kosztuje. Chodzi o to, żeby ta świadomość była, ale jednocześnie dbajmy o tego klienta, czyli niech będzie ta obsługa i niech dystrybutor za tę obsługę będzie wynagradzany. Więc dążę do tego, że KNF powinien razem z rynkiem wypracować rozwiązanie, na bazie którego dystrybutorzy nadal będą mogli być wynagradzani od aktywów. To może być zgodnie z literą MIFID-u, bezpośrednio za wiedzą klienta i od aktywów klienta, a niekoniecznie od strony TFI. Ale model operacyjny powinien być taki, jak wcześniej. Czyli, żeby klient dostawał informacje, ale żeby rzeczywiście dystrybutor rozliczał to z aktywów.
 
RS: Ale dlaczego? Jaki jest argument za tym, żeby dystrybutor po sprzedaży jednostek uczestnictwa dalej czerpał z tego korzyści?
 
MR: Cały czas jako rynek jesteśmy daleko za Europą i jakieś powody tego są. Teraz wprowadzamy kolejne utrudnienie i jakby powodujemy, że ten rynek jest mniej atrakcyjny niż za granicą. Klient do tego modelu, o którym mówimy po prostu najzwyczajniej w świecie jest przyzwyczajony. Jak były zrobione badania czy w Polsce (TNS OBOP) czy za granicą, Niemcy, Francja  - klient wybiera, klient woli taką formę wynagrodzenia, on ją rozumie. On widzi, jaki to ma wpływ na wartość jednostki. Nie musimy wchodzić bezpośrednio w rozliczenia z klientem, które mogą też powodować jakieś kwestie windykacyjne, sytuacje niesympatyczne i dla nas i dla klienta. A dla nas, jako dystrybutorów, najzwyczajniej w świecie mogą decydować o tym, czy jest marża na tej sprzedaży, czy jej nie ma.
 
RS: Czyli tak rygorystyczne stanowisko Komisja Nadzoru Finansowego - Pańskim zdaniem - było błędem?
 
MR: Nie mówię, że było błędem. Chodzi o to, żebyśmy teraz jest potrzebne podejście KNF-u i Ministerstwa Finansów inne niż dotychczas, bardziej otwarte na rynek. Patrząc na to, jak ten rynek funkcjonuje i jak wprowadzić MIFID II z dbałością o klienta, ale też patrząc na biznes z całego rynku. Pamiętajmy, że fundusze są odpowiedzialne za 35 proc. obrotów na polskiej giełdzie. O tym nikt nie mówi.
 
RS: A ja chcę sięgnąć w przeszłość, bo historia jest nauczycielką życia, więc proszę mi wymienić króciutko błędy tych czterech uczestników rynku: nadzór, fundusze, dystrybutorzy, klienci.
 
MR: Klienci patrzą na fundusze jako na krótkotrwałe instrumenty, a nie portfelowo. My chcemy uczyć klientów patrzenia na inwestycje portfelowo. Do tego też jest potrzebny taki sposób rozliczania. Dystrybutorzy -  cały czas za mała edukacja i dużym minusem było to, że u wielu dystrybutorów, w wielu bankach sprzedaż odbywała się na bazie planów sprzedaży, co prowadziło często do misssellingu. Jeżeli chodzi o KNF, to KNF cały czas patrzy na zapisy MIFID-u i innych ustaw zbyt literalnie, a nie patrzy na to, jak ten rynek funkcjonuje. Na koniec dnia powinniśmy spojrzeć na to w ten sposób. Mamy do wprowadzenia pewne ramy prawne i po wprowadzeniu tych ram prawnych rynek powinien być lepszy a nie gorszy.
 
RS: I jeszcze błędy TFI...
 
MR: Błędy TFI to jest tak naprawdę uczestniczenie w tym całym systemie. Niektóre TFI myślę, że mogły zbyt sprzedażowo podchodzić do pewnych rozwiązań, co oczywiście zawsze w tym systemie bankowym się znajduje i mieliśmy sytuacje takie jak w zeszłym roku.
 
RS: Dziękuję bardzo za rozmowę.
 
MR: Dziękuję bardzo.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

Wywiad przeprowadzony we wnętrzu myhive Crown Tower dzięki uprzejmości IMMOFINANZ, właściciela marki myhive (www.myhive-offices.com)

TAGI:

Marek Rybiec

zobacz także

↑ na górę