​T.Korab: jest trochę połamanych drzew, ale powietrze jakby czystsze

18.12.2018 | Zespół Analiz Online

Robert Stanilewicz, Analizy Online: Czy nie ma Pan wrażenia, że Pan i pańska instytucja przyłożyliście małą cegiełkę do kryzysu zaufania na polskim rynku?
Tomasz Korab prezes Eques Investment TFI: To Komisja dołożyła cegiełkę.
 
Szef Eques Investment TFI w rozmowie na Analizy.player mówi o:
  • umieszczeniu jego TFI na liście ostrzeżeń publicznych KNF
  • odpływach pieniędzy z funduszy,
  • tym, kto jest winien kryzysowi zaufania na rynku,
  • tym, dlaczego nie zainwestował w obligacje GetBacku,
  • tym, jak wygląda krajobraz po GetBacku na rynku wierzytelności,
  • tym, dlaczego rok 2018 był najgorszym inwestycyjnie rokiem od 1901 roku,
  • tym, że MIFID 2 odetnie niezależne fundusze otwarte od dystrybucji bankowej.

 

Lista ostrzeżeń KNF


W rozmowie z Robertem Stanilewiczem prezes Eques Investment TFI tłumaczy dlaczego uważa, że wrześniowe działania Komisji Nadzoru Finansowego wobec jego instytucji były błędem urzędników. Jego zdaniem nie było uzasadnienia do wpisywania Eques Investment TFI na listę ostrzeżeń, a urzędnicy na podstawie informacji zamieszczonych na stronach internetowych TFI niesłusznie uznali, że emisje certyfikatów funduszy inwestycyjnych zamkniętych (FIZ-ów) mają tak naprawdę charakter ofert publicznych przeprowadzanych bez spełnienia wymaganych formalności.


"Po pierwsze nikomu o oferowanie nie chodziło, a w tym przepisie mowa jest jasno, ze chodzi o cel i po pierwsze tego celu nikt nie miał na myśli i tego celu nikt nie osiągnął, dlatego żaden inwestor się nie zgłosił” – mówi Tomasz Korab. Jedocześnie przyznaje, że od jesieni ubiegłego roku TFI przygotowywało się do ograniczenia dostępu na stronach internetowych do informacji dotyczących poszczególnych emisji certyfikatów funduszy zamkniętych.

Kryzys zaufania na rynku


Jeżeli w tym przypadku ktoś dołożył cegiełkę do kryzysu zaufania to była to Komisja a nie TFI którym kieruje – uważa Tomasz Korab.  Prezes Equesa przyznaje, że na rynku mamy do czynienia z kryzysem zaufania i podkreśla, że najwięcej winy a ten stan jest po stronie rynku. Korab mówi że „Nadzorca ma tylko pilnować. Gdyby rynek, uczestnicy rynku działali w sposób przejrzysty i właściwie to generalnie rola nadzorcy – by jej nie było. Natomiast jeżeli już jest to oczywiście pewnie można przypisać jakieś błędy. Wiemy generalnie, ze KNF boryka się z problemami kadrowymi, dlatego terminy na wszystko są bardzo długie i pewnie nie jest w stanie wszystkiego przypilnować”
 

Kajobraz po GetBack


„GetBack wielokrotnie składał nam propozycje współpracy, ale nie były rozważane” mówi gość Analizy.player i tłumaczy, dlaczego trzymał się od inwestycji w obligacje tego windykatora z daleka: „My byliśmy na pewno w uprzywilejowanej pozycji dlatego, że jesteśmy obecni w sektorze funduszy sekurytyzacyjnych od lat, dłużej niż GetBack. Nie istniał GetBack, kiedy my już byliśmy. W związku z tym, widzieliśmy, co się stało z rynkiem, kiedy GetBack się pojawił. Widzieliśmy, jakie ceny GetBack płacił. Na podstawie tej wiedzy, którą mieliśmy, wiedzieliśmy, że GetBack przepłaca, płaci za portfele takie ceny, na których nie może zarobić”. Jego zdaniem krajobraz „po GetBacku” wygląda jak po burzy: „Jest trochę połamanych drzew, ale powietrze wydaje się czystsze, oddycha się głębiej, no i tak to mniej więcej wygląda. Czyli widzimy tak naprawdę taką oczyszczoną atmosferę. Są szkody wyrządzone, ale widzimy też szansę na poprawę” - powiedział Korab.
 

Rok 2018 – najgorszy od 1901


Zdaniem Tomasza Koraba ciekawych alternatyw inwestycyjnych jest obecnie mało i to nie tylko w Polsce, gdzie przytłaczająca większość funduszy inwestycyjnych przyniosła stratę. „Na świecie jest to najgorszy rok od 1901 roku, od ponad 100 lat z okładem pod względem ilości procentu aktywów, który przyniósł straty i tych aktywów, które przyniosły co najmniej 5 procent”. Jego zdaniem, inwestorzy znaleźli się w trudnej sytuacji, ponieważ - jak mówi - „na ten kryzys zaufania wylewa się jeszcze to, że nie dość, że nie ufać, to jeszcze nie przynoszą stóp zwrotu> Więc jesteśmy w takim trudnym momencie, ale zawsze najciemniej jest przed świtem” - tłumaczy.
 

MIFID 2 w Polsce gorszy dla małych TFI niż limity opłat


Tomasz Korab pytany o to, jak polskie TFI zniosą planowane wprowadzenie limitu stałych opłat za zarządzanie w funduszach otwartych (początkowo 3,5 proc., w 2020 roku 2 proc., projekt rozporządzenia pojawił się na stronach RCL 12 grudnia) przekonuje, że większym wyzwaniem będą skutki polskiej implementacji MIFID 2. „De facto sieć bankowa na dystrybucji otwartych funduszy ma nie zarabiać, to znaczy może zarabiać tylko na opłatach manipulacyjnych [..] Wydaje się, że ten produkt stanie się nieatrakcyjny dla bankowej sieci dystrybucji, pod warunkiem, że nie jest to własne TFI, bo przy własnym TFI 100 procent opłaty zostaje w grupie”.
 
Więcej w materiale wideo.

Wywiad przeprowadzony we wnętrzu myhive Crown Tower dzięki uprzejmości IMMOFINANZ, właściciela marki myhive (www.myhive-offices.com)

TAGI:

analizy.playerEques Investment TFITomasz Korab

zobacz także

↑ na górę