M.Raczyński: spowolnienie idzie do Polski

10.12.2018 | Zespół Analiz Online

Krzywa rentowności obligacji w USA praktycznie już się odwróciła, ale ostrożnie z prostymi wnioskami - mówi w Analizy.player Mikołaj Raczyński z Noble Funds TFI

  • Przerwa w podwyżkach stóp w USA możliwa po grudniu. Pierwsze obniżki w 2020
  • Było argentyńskie tango jest kanadyjskie zatrzymanie. USA – Chiny nie kupiły pokoju w handlu
  • Europa najsłabsza ale polskie spowolnienie 2019 przede wszystkim w excelu, a nie na rynku pracy
 

Wróżenie z krzywej nie jest takie proste


Wszyscy w świecie inwestycyjnym patrzą na krzywą rentowności amerykańskich obligacji, a media pełne są nagłówków typu „Krzywa rentowności się odwraca” - mówi w Analizy Player Mikołaj Raczyński, dyrektor ds. strategii dłużnych w Noble Funds TFI. Graficzne odwzorowanie wysokości oprocentowania obligacji w zależności od ich zapadalności jest ważną wskazówką dla inwestorów.  Przyjmuje się, że gdy rentowność papierów dłużnych o krótszym terminie zapadalności jest większa od papierów o dłuższym terminie, lepiej trzymać się z daleka od inwestycji w akcje.

Zapisz się na Newsletter

Co zyskujesz?

Powiadomienia o ważnych wydarzeniach i nowościach rynkowych, najnowsze
oceny i raporty oraz zawsze aktualną listę TOP5 funduszy inwestycyjnych.

„Można powiedzieć, że ona de facto już się odwróciła” - mówi Mikołaj Raczyński. „Ale pamiętajmy, że to nie jest żadna kryształowa kula, w którą spojrzymy, i jak krzywa rentowności się odwróci, no to wszystko zamykamy, wychodzimy, gotówka i musimy się bać” - dodaje. Raczyński przyznaje, że inwestorzy, którzy swoimi decyzjami kształtują krzywą rentowności, zaczynają się obawiać tego, co będzie działo się na świecie i ze wzrostem amerykańskiej gospodarki i dlatego powoli zaczynają wyceniać, że w 2020 roku Amerykanie obniżą stopy procentowe. To by znaczyło, że gospodarka jest słaba, bądź będzie słabsza niż jest dzisiaj. Zarządzający Noble Funds TFI zwraca uwagę na dwa ważne, przeciwstawne czynniki: „Obniżki podatków dla firm niewątpliwie pomogły amerykańskiej gospodarce ale wszystko wskazuje na to (i to widać w wielu badaniach, czy to koniunktury, czy tego, co mówią przedsiębiorcy), że cła uderzają w amerykańskie przedsiębiorstwa” - wyjaśnia.  Wyższe cła czyli broń obosieczna w handlowym starciu Ameryki z Chinami.
 

USA – Chiny. Pozory zbliżenia, rozbieżności, zatrzymanie wiceszefowej chińskiego koncernu


Liderzy obydwu potęg spotkali się na ostatnim szczycie G20 w Argentynie. Tuż po spotkaniu można było mieć wrażenie, że jest szansa na uspokojenie sytuacji. Ale jak zauważa gość Analizy.player: „Wydawało się, iż wszystko jest dogadane. Ale już po kilku godzinach okazało się, że są jakieś rozbieżności pomiędzy tym, jak widzi to strona chińska, a tym, jak jak widzą to Amerykanie. Wczoraj wieczorem  o drugiej w  nocy okazało się, iż wiceprezes zarządu CFO Huawei została zatrzymana w Kanadzie na wniosek Stanów Zjednoczonych. Chińska ambasada natychmiast odpowiedziała swoją informacją, że oczekuje wyjaśnień ze strony amerykańskiej. To wszystko pokazuje, że te pozory dealu, który miał być dokonany w weekend, coraz bardziej rozmywają się i inwestorzy zaczynają się obawiać, że  po prostu nic z tego nie będzie na koniec dnia. A po roku, kiedy cały czas słyszymy, iż te strony się dogadają, nikogo dzisiaj już takie zapewnienia nie interesują”. By uwierzyć w pozytywny rozwój wydarzeń, inwestorzy potrzebują teraz twardych dowodów. Odwracanie się krzywej rentowności i brak odwrotu od  wojny handlowej budzą niepokój, ale gdyby zapadły jakieś konkretne decyzje, a Chińczycy na przykład obniżyliby do zera cła na amerykańskie samochody, moglibyśmy mieć kontynuacje wzrostów.
 

Najsłabiej ze wszystkich regionów wygląda Europa

 
Najważniejsza gra dla globalnej gospodarki toczy się teraz między USA a Chinami ale najsłabszym regionem obecnie jest Europa. Niepokoją nierozstrzygnięte problemy: włoski budżet, brexit, kłopoty sektora automotive, a niedawno nawet niski stan wód w Renie, rzece bardzo ważnej dla transportu śródlądowego w Niemczech i w Holandii. Ten problem został nawet odnotowany w holenderskim odczycie wskaźnika PMI. Jeśli chodzi o brexit, to nawet gdyby doszło do ponownego referendum i pojawiłyby się nadzieje, że Wielka Brytania nie wyjdzie z Unii Europejskiej, to do czasu ostatecznych rozstrzygnięć pozostanie bardzo duża nerwowość. Jak tłumaczy Raczyński „jak najbardziej istnieje taka możliwość, że będzie drugie referendum. Referendum będzie za jakiś czas i nie wiadomo jaki ono będzie miało wynik. Ta niepewność cały czas pozostaje wśród przedsiębiorstw […] To wszystko ma wpływ na przedsiębiorstwa i na to, że po prostu te przedsiębiorstwa przestają poprawiać wyniki i dlatego tak słabo też wyglądają europejskie akcje dzisiaj” – dodaje.
 

Spowolnienie idzie do Polski. Będzie je widać w excelu ale nie na rynku pracy

 
W  Polsce tempo wzrostu gospodarczego – zdaniem Raczyńskiego – będzie w przyszłym roku wolniejsze. Nie jesteśmy – jak podkreśla – oderwani od europejskiej rzeczywistości, a świadczy o tym chociażby ostatni, słaby odczyt wskaźnika PMI wskazujący na pierwsze od czterech lat pogorszenie warunków w przemyśle.  Z drugiej jednak strony – jak zauważa – całkiem niedawne doświadczenia pokazują, że polska gospodarka potrafi być odporna na takie pogorszenie warunków. „Zwróciłbym uwagę, że w 2014 roku te wyniki poniżej 50 punktów nie spowodowały bardzo znaczącego spadku wzrostu PKB. Ten wzrost spowolnił ale cały czas silna konsumpcja go utrzymywała”. Dla firm problemem w przyszłym roku będą rosnące koszty energii elektrycznej, chociaż nie we wszystkich przedsiębiorstwach jest to koszt równie istotny. Drożejąca gwałtownie energia elektryczna będzie miała wpływ na inflację ale z powodu sinej konkurencji na rynku nie uda się przerzucić wszystkiego na ceny końcowych produktów i usług. Obraz zagrożeń dopełnia wciąż niski poziom inwestycji prywatnych.

Pytany o dobre informacje Raczyński wskazuje na budżet: „Sytuacja budżetu wygląda bardzo dobrze. Istnieje taka szansa, żeby budżet był w tym roku zrównoważony i jeżeli rząd zrobi wszystko, żeby do tego doprowadzić, to być może gdzieś tam blisko tego zera będziemy. Wydaje się, że jest taka chęć też pokazania Komisji Europejskiej, że ten budżet wygląda bardzo dobrze” – tłumaczy Raczyński.

 

Więcej w materiale wideo.

Wywiad przeprowadzony we wnętrzu myhive Crown Tower dzięki uprzejmości IMMOFINANZ, właściciela marki myhive (www.myhive-offices.com)

TAGI:

Mikołaj RaczyńskiNoble Funds TFI

zobacz także

↑ na górę