DWS TFI: Obawy o podwójne dno w światowej gospodarce wydają się przesadzone
W przeciwieństwie do wiosennej korekty, kiedy to oczy całego finansowego świata skierowane były na problemy strukturalne w Europie, w czasie ostatnich trzech tygodni korekty spadkowej na rynkach akcji, głównym przedmiotem zainteresowania inwestorów stały się ponownie problemy gospodarcze Ameryki. Przyczynkiem do tej zmiany był szereg danych zarówno z rynku pracy, jak i z rynku nieruchomości, publikowanych ostatnio w USA, które okazywały się zdecydowanie gorsze od prognoz. Zresztą rozmijanie się oczekiwań ekonomistów z rzeczywistością „in minus” trwa już od kilku miesięcy, chociaż ostatnio przybrało na sile. Patrząc z dłuższej perspektywy, posługując się np. indeksem Economic Surprise Index, który mierzy takie rozbieżności można dojść do wniosku, że podobnie jak w 2004 roku uczestnicy rynku zbyt szybko uwierzyli w możliwość kontynuacji wysokiego tempa odreagowania amerykańskiej gospodarki.
Nie oznacza to wcale, że światową gospodarkę czeka w tym momencie wejście w drugą fazę recesji gospodarczej. Może się okazać, że podobnie jak w 2004-2005 roku, zmniejszona zostanie jedynie dynamika wzrostu PKB, a nie jego nominalna wielkość. Ponieważ indeks „zaskoczeń wynikami gospodarki” jest równie zmienny jak zdołowane ostatnio wskaźniki sentymentu wśród inwestorów giełdowych, oczekiwania ekonomistów co do perspektyw rozwoju mogą być niedługo tak niskie, że nawet realnie słabe dane publikowane w ostatnim kwartale 2010 roku ale lepsze od oczekiwań, mogą „uratować” wzrostowy trend na indeksach akcji. Na razie jednak należy oczekiwać, że gospodarka światowa, a przede wszystkim najbardziej cykliczne segmenty decydujące np. o wielkości zamówień na dobra trwałe w USA będą kontynuować fazę osłabienia tempa wcześniejszych wzrostów.
Żeby być w jakiś sposób przygotowanym na możliwość zaistnienia czarnego scenariusza wydarzeń, czyli wejścia gospodarek w kolejną recesję należy baczniej przyglądać się wielkościom nominalnym różnych indeksów, a mniej samej zmianie dynamiki. Dopiero znaczący i trwały spadek obu tych wielkości jednocześnie, będzie przyczynkiem do stwierdzenia wystąpienia drugiego dna w światowej gospodarce.
Innym elementem, który powinien wystąpić w przypadku kolejnej fali recesji jest słabość praktycznie wszystkich surowców przemysłowych, a w szczególności miedzi. Jak się jednak okazuje sierpniowa korekta, która zdołała drastycznie popsuć nastroje giełdowych graczy oraz przypomnieć o możliwości wystąpienia następnej depresji gospodarczej, nie wywarła znaczącego wrażenia na cenach niektórych surowców, np. miedzi. Co ciekawe nastąpił dość istotny rozdźwięk pomiędzy zachowaniem się cen miedzi, która praktycznie stanęła na szczytach sprzed miesiąca, a kursem ropy naftowej, która wsparła się na minimach osiągniętych w czasie wiosennej korekty.
Podobny „rozjazd” nastąpił w ciągu miesiąca na indeksach akcji spółek z Rynków Wschodzących oraz amerykańskiego rynku akcji. Sierpniowy spadek, który na indeksie S&P 500 zniwelował praktycznie całość lipcowych wzrostów, psując techniczny obraz tego rynku w przypadku indeksu Emerging Markets, przyjął postać stosunkowo mało znaczącej korekty. Chociaż medialny odbiór ostatnich trzech tygodni był równie fatalny jak w czasie dwóch silnych przecen tego roku (styczniowo/lutowej oraz majowo/czerwcowej), realny efekt tego pogorszenia nastrojów był nieporównywalnie mniejszy. Jeżeli tylko nie mamy do czynienia ze zbiorową „halucynacją” na Rynkach Wschodzących można mieć nadzieję, że siła tego segmentu rynku świadczy o tym, że obawy o podwójne dno w światowej gospodarce są przesadzone.
Za: Tygodniowy biuletyn informacyjny DWS Polska TFI S.A. 30.08.2010 - 05.09.2010
/kp
Reklama
31.08.2010



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania