Franklin Templeton: Prognozy dla europejskich rynków akcji na 2012 r.
Pytanie o przyszłość Europy:
Czy zbliżamy się do rozwiązania kryzysu?
W Europie dominuje dziś jedno podstawowe pytanie: czy uda się wyjść z aktualnego kryzysu finansowego? Uważamy, że rozwiązania można spodziewać się w nadchodzących miesiącach. Wprawdzie ostatnie wydarzenia nie skłaniają do optymizmu (sposób, w jaki europejscy politycy traktują problem, nie może budzić podziwu), ale oceniając zarządzanie sytuacją kryzysową w strefie euro, należy wziąć pod uwagę kilka bardzo istotnych kwestii.
Po pierwsze, cały proces ma charakter stricte polityczny, a więc obejmuje liczne rundy żmudnych i skomplikowanych negocjacji prowadzonych aż do osiągnięcia porozumienia pomiędzy różnymi stronami o sprzecznych interesach. Problem ten nie dotyczy wyłącznie strefy euro. Rynki finansowe oczekują z kolei szybkiego rozwiązania, jednak muszą zaakceptować fakt, że dla polityków ważniejsze jest, by to rozwiązanie było przede wszystkim właściwe i skuteczne w dłuższej perspektywie. Próba błyskawicznego załagodzenia sytuacji może doprowadzić jedynie do rychłego powrotu polityków do stołu negocjacyjnego.
Strony, które poniosą koszty rozwiązania kryzysu (np. Niemcy) chcą zabezpieczyć się przed niewłaściwym wykorzystaniem ich pieniędzy, co jest zrozumiałe po doświadczeniach z ostatnich kilku miesięcy. Stąd niechęć do szybkiej zgody na nieograniczoną restrukturyzację długów czy zapewnienie dalszej pomocy ze strony EBC, dopóki mocno zadłużone kraje nie dadzą wiarygodnych sygnałów, że rozwiążą swe problemy i wyeliminują strukturalne przeszkody stojące na drodze do dalszego wzrostu i poprawy konkurencyjności.
Dobra wiadomość jest taka, że dostrzegamy pewne kroki w tym kierunku, w szczególności w kraju, którego przyszłość będzie miała kluczowe znaczenie dla rozwiązania kryzysu, czyli we Włoszech. Jestem pewien, że osiągamy pewne postępy, ale ostateczne wyjście z sytuacji kryzysowej może potrwać nieco dłużej (i wymagać organizacji jeszcze kilku szczytów europejskich).
Mamy zatem także gorszą wiadomość: rozwiązanie na pewno nie będzie szybkie. Dług pogrążonych w kłopotach krajów narastał przez całe lata i dekady, a zrzucenie tego obciążenia wymaga czasu i poświęceń. Zaciąganie kolejnego zadłużenia z myślą o wsparciu gospodarki i z nadzieją, że szybszy rozwój zniweluje potężne długi, nie jest dobrą drogą. Rynki kapitałowe nie są gotowe, by finansować większe zadłużenie. Co więcej, wzrost gospodarczy budowany na długu nie może być utrzymywany w dłuższej perspektywie. Nie ma zatem alternatywy dla zaciskania pasa i deregulacji. Holandia, kraje skandynawskie czy Niemcy musiały przez to przejść i Europa Południowa nie może być wyjątkiem. Przetrwanie tego procesu w aktualnych warunkach powszechnej niepewności i nieufności będzie niestety znacznie trudniejsze.
Test wytrzymałości: skarceni bankierzy nie ułatwiają sytuacji; recesja w Europie Południowej nieuchronna
Innym czynnikiem, który znacząco pogarsza krótkoterminowe perspektywy ekonomiczne jest fakt, że po ostatnich „stress testach”, europejskie banki musiały poprawić wskaźnik utrzymywanych rezerw kapitałowych w stosunku do aktywów obarczonych ryzykiem. W rezultacie, banki będą ostrożniej obciążać swe bilanse kolejnymi ryzykownymi aktywami, co przełoży się na zaostrzenie wymagań związanych z dostępem do kredytowania, szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). To z kolei będzie ciążyć na prognozach wzrostu gospodarczego w całym eurolandzie.
Uważamy, że Europa Południowa nie ma szans na uniknięcie recesji, która odbije się na kondycji całej strefy euro. Musimy zatem przygotować się na trudny początek 2012 roku, który przyniesie ujemny wzrost w kilku krajach peryferyjnych i łagodną recesję w całej unii walutowej. Wyceny na rynkach akcji zdają się sygnalizować, że takie są powszechne oczekiwania inwestorów.
Pojawia się pytanie, czy kraje południowoeuropejskie wykażą się dostateczną dyscypliną, by przetrwać radykalne oszczędności; protesty i strajki skłaniają niektórych do przekonania, że tej dyscypliny zabraknie. Nie zgadzamy się z takim punktem widzenia. Polityka zaciskania pasa z pewnością jest wielkim ciężarem dla społeczeństwa i będzie budzić kontrowersje, jak miało to miejsce w Niemczech czy Holandii. Cięcia wydatków na cele socjalne nie wzbudzą radości obywateli i mogą wywołać kolejne niepokoje społeczne, ale ludzie generalnie rozumieją, że oszczędności są absolutnie konieczne, by poprawić sytuację gospodarczą.
Przebudzenie śpiącego giganta? Sygnały poprawy kondycji gospodarki USA
Ku zdziwieniu wielu inwestorów z Europy, w USA pojawiają się sygnały poprawy kondycji gospodarki. Dane z rynku pracy są niejednoznaczne, co budzi obawy przed dalszą stagnacją wskaźnika wzrostu zatrudnienia, która byłaby niekorzystna dla konsumpcji – filaru wzrostu gospodarczego w USA. Dostrzegamy jednak podobieństwa do sytuacji z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku oraz okresu po 2001 r. Wówczas ożywienie gospodarcze nie wywołało natychmiastowej poprawy dynamiki na rynku pracy, która ostatecznie nadeszła z pewnym opóźnieniem. Nie powinniśmy zatem traktować aktualnych danych o stopie bezrobocia jako zwiastunów spowolnienia gospodarczego. Konsumpcja w USA ma się dobrze, na co wskazuje sprzedaż samochodów czy wyniki sprzedaży detalicznej w okresie bożonarodzeniowym. Niższe ceny surowców, a w szczególności ropy, mają korzystny wpływ na dochody rozporządzalne gospodarstw domowych. Ponadto, w USA obserwujemy także rozluźnienie warunków udzielania kredytów, co stanowi przeciwny trend niż ten notowany na rynku europejskim.
Kluczową dla USA kwestią będzie możliwy wpływ wygaśnięcia całego szeregu programów pomocowych w niektórych stanach na początku 2012 r., który może oznaczać stłumienie wzrostu gospodarczego i osłabienie dynamiki na całym świecie, w tym w Europie.
Chiny na rozdrożu
W Chinach, uwagę wszystkich obserwatorów skupia na sobie rynek nieruchomości. Wygląda na to, że po dwóch latach rządowi udało się schłodzić nieco boom na tym rynku, jednak pozostaje pytanie jaki wpływ będzie miało to spowolnienie na chińską gospodarkę, która obecnie jest lokomotywą światowego wzrostu. Ponieważ sytuacja Chin jest bezprecedensowa, trudno sformułować jakiekolwiek prawdopodobne scenariusze jej dalszego rozwoju. Wydaje mi się, że na obecnym etapie Chiny mają dostateczny potencjał do rozbudzenia popytu także poza rynkiem nieruchomości, by wesprzeć rozwój krajowej gospodarki. Malejąca inflacja daje władzom jeszcze większe pole manewru.
Poszukiwanie wartości w warunkach wzmożonej zmienności – kursy europejskich akcji blisko historycznych minimów
Co to wszystko oznacza dla europejskich rynków akcji? Biorąc pod uwagę ostrożne prognozy ekonomiczne, można przyjąć negatywne podejście do całego rynku i generalnie unikać akcji spółek z Europy. Sądzimy, że taka reakcja byłaby przesadna. Co zrozumiałe, wielu inwestorów sceptycznie podchodzi do wyceny opartej na zyskach, kwestionując prognozy zysków na 2012 r., jednak nawet z punktu widzenia wskaźników ceny do wartości księgowej, kursy papierów oscylują dziś wokół najniższych poziomów w historii. Podobne ceny przez dłuższy czas utrzymywały się tylko w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku – w okresie stagflacji, strukturalnej prokrastynacji i tendencji politycznych, które generalnie nie sprzyjały przedsiębiorstwom prywatnym. Obecnie, taki poziom wyceny rynkowej w dłuższej perspektywie byłby uzasadniony wyłącznie, gdyby kryzys w strefie euro pozostał nierozwiązany i czekałby nas długi okres niepewności i zawirowań ekonomicznych.
Co więcej, obecne negatywne podejście inwestorów do Europy nie tylko oparte jest na przeszacowanym ryzyku cyklicznym, ale także nie uwzględnia faktu, że spółki są dziś w lepszej kondycji niż podczas ostatniego spowolnienia w 2008 r. Przedsiębiorcy zredukowali poziomy zadłużenia, obcięli wydatki na inwestycje kapitałowe i rygorystycznie zarządzają zapasami. Inwestorzy nadal boją się powtórki z 2008 r., gdy cała światowa gospodarka nagle niemal stanęła w miejscu na kilka miesięcy, a następnie w 2009 r. wskaźniki PKB szły w dół w średnim tempie oscylującym wokół 5%. Ten niepokój jest przyczyną spadków kursów akcji wielu spółek do poziomów porównywalnych z tamtym okresem. W naszej ocenie, 2008 r. był historyczną aberracją, a nie przykładem nowej formy gospodarczej dekoniunktury. Uważamy, że kolejne cykliczne spadki dynamiki będą bardziej przypominać typowe okresy spowolnienia, jakie notowaliśmy na przestrzeni ostatnich 40 lat. Recesja, jaką przeżyliśmy w 2008 r., była otrzeźwiającym doświadczeniem, które jednak było tylko częścią ogólnego krajobrazu inwestycyjnego, a z perspektywy czasu można uznać je za źródło dobrych okazji do zakupów.
Selekcja akcji z Europy – na przekór powszechnym przekonaniom
Reakcją większości inwestorów na bieżące problemy jest koncentracja na sektorach defensywnych, co znajduje odbicie we względnej wycenie papierów z tych sektorów na tle wyników historycznych. Nie zgadzamy się z takim podejściem, z kilku powodów:
• W czasach pesymizmu dominującego w prognozach ekonomicznych, wiele wysokiej jakości spółek z sektorów podatnych na zmiany cyklu rynkowego wycenianych jest niezwykle tanio, co stwarza ogromny potencjał dla cierpliwych inwestorów.
• Wiele przedsiębiorstw, których papiery notowane są na europejskich giełdach, prowadzi działalność na całym świecie i jest w większym stopniu uzależniona od kondycji gospodarczej USA czy rynków BRIC niż od problemów, jakie trapią strefę euro.
• Nawet papiery niektórych spółek wrażliwych na sytuację wewnątrz eurolandu są wyceniane tak nisko, że całe ryzyko jest już uwzględnione w cenie akcji z dużą nawiązką. Dotyczy to, w szczególności, niektórych przedsiębiorstw z sektorów infrastruktury i usług komunalnych z Włoch czy Portugalii.
Strategie inwestycyjne na 2012 r.:
• Jakość: koncentracja na jakości nie oznacza defensywnego podejścia! Akcje wysokiej jakości spółek cyklicznych powiązanych z rynkiem konsumenckim czy sektorem przemysłowym, o mocnej pozycji rynkowej, dużych wymaganiach dla potencjalnej konkurencji oraz możliwości dyktowania cen, są dziś dostępne po bardzo niskich cenach.
• Zyski: akcje oferują dziś bardzo wysokie zyski, w porównaniu z historycznymi wynikami samych akcji oraz z obligacjami rządowymi o ratingu AAA, stanowiąc jednocześnie lepsze zabezpieczenie na wypadek inflacji, która może być wynikiem działań stymulacyjnych związanych z bieżącym kryzysem finansowym. Szczególnie duże możliwości związane są z przedsiębiorstwami wypłacającymi dywidendę oraz z akcjami oferującymi bardzo wysoką rentowność, która nawet po spadku będzie atrakcyjna. Korzystnym efektem ubocznym jest dywidenda, która jest stabilnym źródłem bazowego dochodu w czasach wzmożonej niepewności na rynkach.
• Ostrożne wydatki gospodarstw domowych w Europie: nie tylko w strefie euro, ale także w całej Europie, restrykcyjna polityka budżetowa będzie miała wpływ na dochody rozporządzalne gospodarstw domowych, który może utrzymać się przez pewien czas. Należy to wziąć pod uwagę przy ocenie spółek o największej ekspozycji na lokalne rynki europejskie. Lepszym wyborem mogą okazać się przedsiębiorstwa aktywnie działające na najbardziej stabilnych rynkach, takich jak infrastruktura (czy usługi komunalne).
• Wartość spółek o niższej jakości: należy unikać spółek o dużym poziomie lewarowania finansowego i zmiennych rynkach docelowych, z uwagi na większą niechęć banków do pożyczania pieniędzy w nadchodzących latach. Wybrane tanie akcje mogą być atrakcyjne, jednak polecamy je tylko najodważniejszym inwestorom.
Uwe Zoellner, szef zespołu ds. europejskich rynków akcji w Franklin Templeton Investments
/ml
Reklama
27.01.2012



Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Przejdź do logowania